Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Wygrana Żygadły, Kurek znów w roli statysty

Serie A: Wygrana Żygadły, Kurek znów w roli statysty

fot. Joanna Skólimowska

Reżyser gry Trentino po raz kolejny poprowadził swój zespół do wygranej, ekipa Łukasza Żygadły nie straciła nawet seta. Zwycięstwem swój mecz zakończyło także Lube z Bartoszem Kurkiem w składzie. Polak także tym razem pojawiał się na boisku epizodycznie.

Siatkarze zdecydowanego lidera rozgrywek kontynuują swoją zwycięską passę. Tym razem o sile podopiecznych Angelo Lorenzettiego przekonali się siatkarze z Latiny. Już początek spotkania układał się po myśli gospodarzy, w ataku nie mylili się Ngapeth z Kovaceviciem, swoje robił blok siatkarzy Modeny. Wypracowana w początkowej fazie seta trzypunktowa zaliczka utrzymywała się, w końcówce partii wydawało się, że zryw gości może nieco zagrozić liderowi rozgrywek, jednak utrzymując odpowiedni poziom koncentracji, siatkarze Modeny wygrali ten fragment meczu. Kolejne partie rozgrywane były od początku do końca pod dyktando miejscowych, przyjezdni nie mieli sportowych argumentów pozwalających myśleć o urwaniu choćby seta zdecydowanemu faworytowi meczu. Wystarczy wspomnieć, że najlepiej punktujący zawodnik Latiny (Rauwerdink) nie przekroczył progu 10 zdobytych oczek w meczu. Triumfując 3:0, podopieczni Angelo Lorenzettiego kontynuują swoją serię wygranych spotkań bez straty choćby seta. Aktualny bilans Modeny to 27 punktów w dziewięciu meczach przy 27 wygranych setach i tylko jednym przegranym! MVP meczu wybrany został Uros Kovacević.

Powody do optymizmu miał wiec Angelo Lorenzetti. Gratuluję moim zawodnikom, to był trudny mecz, tym bardziej że graliśmy z rywalem, który prezentuje dobrą siatkówkę. Rozpoczęliśmy bardzo intensywny cykl. Ta grupa robi wielkie rzeczy i cieszę się, że także w tym tygodniu potwierdziliśmy, że jesteśmy dobrze przygotowani – mówił szkoleniowiec, odnosząc się przy tym do rekordowego wyniku swojego zespołu i imponującego bilansu na ligowych parkietach.

Modena Volley – Top Volley Latina 3:0
(25:20, 25:19, 25:18)



Składy zespołów:
Modena Volley: Bruno (6), Ngapeth (16), Piano (7), Verhees (7), Kovacević (13), Vettori (10), Rossini (libero) oraz Bonifante i Casadei
Top Volley Latina: Rauwerdink (9), Sottile, Van De Voorde (7), Rossi (3), Starović (8), Urnaut (7), Mania (libero) oraz Skrimow (3) i Semenzato (1)

Trzy sety wystarczyły także podopiecznym Andrei Gianiego do końcowego sukcesu. Siatkarze Werony po nieco ponad godzinnej walce odprawili rywali z Rawenny. W miejsce zwykle występujące w pierwszym składzie Deroo szkoleniowiec zespołu z Werony desygnował – White’a. Do gry powoli wraca najpewniejszy punkt Rawenny – Renan. Jednak tym razem nawet as zespołu Waldo Kantora nie zdołał odwrócić losów spotkania. Poniżej swojego poziomu nie schodził natomiast Klemen Cebulj, to właśnie zdobywca 12 oczek sprawił najwięcej problemów rywalom. Początki meczu nie zapowiadały takiego obrotu sytuacji, przy mocnym akcencie przyjezdni prowadzili już 8:3. Reakcja ekipy Andrei Gianniego była natychmiastowa, systematyczne odrabianie start przyniosło efekty dopiero w końcówce partii (18:21). Rzutem na taśmę wygrali siatkarze z Werony. Wyciągając wnioski z tego fragmentu meczu, w kolejnych partiach gospodarze nie pozwolili już na zbyt wiele, pewnie wygrywając do 18 i 14. W tych fragmentach meczu przyjezdni mieli spore trudności z przyjęciem serwisu rywala, najwięcej trudności rywalom sprawił Mitja Gasparini. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Taylor Sander.

Mimo przejściowych trudności gospodarze kontrolowali sytuację na boisku, na co zwrócił uwagę Mitja Gasparini.Jesteśmy bardzo zadowoleni z samego wyniku. Rozpoczęliśmy trochę nerwowo i nie tak agresywnie, jak byśmy tego chcieli. To nasza czwarta wygrana z rzędu, chcemy tę passę kontynuować tak długo, jak to tylko możliwe – podsumował zawodnik.

Calzedonia Werona – CMC Rawenna 3:0
(25:22, 25:18, 25:14)

Składy zespołów:
Calzedonia Werona: Zingel (11), Coscione (2), Gasparini (15), White (3), Sander (14), Anzani (7), Pesaresi (libero) oraz Gitto, Bellei (1) i Borgogno (1)
CMC Rawenna: Mengozzi (6), Cavanna (3), Zappoli (2), Renan (6), Cester (3), Cebulj (12), Bari (libero) oraz Ricci, Jlizakov (2), Koumentakis (3), Goi (libero) i Mc Kibbin

Nie bez problemów komplet oczek zgarnęli też siatkarze mistrza Italii. Ponownie miejsca w wyjściowym składzie Lube nie znalazł polski przyjmujący. Bartosz Kurek na boisku pojawiał się jedynie epizodycznie, mając dwie próby w ataku, Polak dwukrotnie popełnił błąd. Pewniej natomiast prezentowali się koledzy Bartosza Kurka, stabilne przyjecie zapewniał duet Kovar/Parodi. Azzurri byli też sporym wsparciem w ataku dla swojego asa. Zdecydowanym liderem Lube był natomiast Giulio Sabbi, atakujący ekipy Alberto Giulianiego zakończył mecz z dorobkiem 24 oczek przy blisko 60-procentowej skuteczności. Odsłona premierowa to falstart gospodarzy, wygrana Perugii w tej części meczu to jednak efekt „pomocnej dłoni” podanej przez biancorossich. Siatkarze Lube tylko w tej części meczu oddali rywalom po błędach własnych aż 11 punktów, gdzie samodzielnymi atakami goście zdobyli 9 oczek. Wyciągając wnioski z tej części meczu, Giulio Sabbi i jego koledzy odwrócili sytuację, wygrywając w kolejnych partiach. O wyrównanym poziomie widowiska mogą świadczyć partie rozgrywane na przewagi, w nerwowych momentach więcej pewności zachowali podopieczni trenera Giulianiego, wygrywając ostatecznie 3:1. Tytuł MVP spotkania trafił do Giulio Sabbiego.

Giulio Sabbi mówił o wielowymiarowym znaczeniu i wadze triumfu. – To ważne zwycięstwo, szczególnie po falstarcie w pierwszym secie. Później udało nam się ustawić tę grę. Walczyliśmy do końca, zdajemy sobie sprawę, jak silną drużyna jest Perugia. Teraz możemy cieszyć się z ważnych trzech punktów, to zwycięstwo jest istotne także pod względem mentalnym. Wiemy, jak trudne spotkania przed nami, w tym w Lidze Mistrzów Biełgorodem – dodał atakujący Lube.

Lube Banca Marche Treia – Sir Safety Perugia 3:1
(23:25, 25:23, 26:24, 27:25)

Składy zespołów:
Lube Banca Marche Treia: Parodi (13), Stanković (9), Kovar (11), Sabbi (24), Baranowicz (4), Podrascanin (11), Henno (libero) oraz Monopoli, Kurek, Paparoni (libero) i Shumov
Sir Safety Perugia: Fromm (14), Paolucci (1), Barone (8), Beretta (1), Atanasijević (15), Maruotti (16), Giovi (libero) oraz Buti (3), Tzioumakas, Fanuli (libero) i Vujević

Na większy opór ze strony rywali nie trafili też podopieczni Andrei Radiciego. Siatkarze Copry Piacenza wypracowali przewagę we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Przy stabilnym przyjęciu miejscowych zawodnicy Molfetty mieli problem z odbiorem serwisu rywali. Na przestrzeni całego spotkania siatkarze Copry bezpośrednio serwisem zdobyli 9 oczek, dodatkowo utrudniając rywalom prowadzenie kombinacyjnej gry. Przy stabilnym (77%) przyjęciu swoich kolegów tego typu problemów nie miał Valerio Vermiglio. Przy nieco słabszym występie Raydela Poeya ciężar gry wziął na siebie Hristo Zlatanov. To właśnie doświadczony przyjmujący zespołu z Piacenzy sprawił najwięcej problemów rywalom. Zmora Molfetty były także punkty oddawane po niewymuszonych błędach, w całym spotkaniu zespół Vicenzo Di Pinto mylił się aż 25 razy. Najlepszym zawodnikiem spotkania został przyjmujący Copry Piacenza – Hristo Zlatanov.

Jako klucz do sukcesu zawodnicy Copry wymieniali skuteczność w polu serwisowym. – Udało nam się przycisnąć rywali zagrywką, przez co przyjmujący Molfetty mieli spore problemy w przyjęciu. Kontrolowaliśmy sytuację od początku do końca, wykorzystując słabości mentalne rywali. W końcu zaczynamy rozumieć, jaki mamy potencjał, w ostatnich spotkaniach pokazaliśmy, że potrafimy grać bez cienia strachu – przyznał Aimone Aletti.

Copra Piacenza – Exprivia Molfetta 3:0
(25:12, 25:18, 25:21)

Składy zespołów:
Copra Piacenza: Alletti (9), Poey (10), Vermiglio (2), Massari (8), Zlatanov (13), Ostapienko (8), Maario (libero) oraz Ter Horst, Tencati i Rodrigues
Exprivia Molfetta: Candellaro (6), Sket (6), Del Vecchio (1), Kooistra (2), Bossi (7), Hierrezuelo (5), Romiti (libero) oraz Noda Blanco (3), Spirito, Puliti (1) i Blagojević (2)

Tempa nie zwalnia także ekipa Łukasza Żygadły. Podopieczni Radostina Stojczewa rozegrali najkrótsze spotkanie tej kolejki Serie A. Gilloblu grając na terenie beniaminka rozgrywek, nie pozwolili na zbyt wiele rywalom. Na tle swoich kolegów w szeregach Altotevere dobrze prezentował się Arpad Baroti, zdobywca 17 punktów. Polski rozgrywający nie miał problemów ze znalezieniem liderów w swoim zespole, przy nieco słabszej dyspozycji Mateja Kazijskiego nie zawodził duet Lanza/Nemec. To właśnie słowacki atakujący Trento punktował najczęściej, głownie za sprawą wyczucia intencji rywala w bloku. Wybrany MVP meczu zawodnik powstrzymywał przeciwników w ten sposób aż siedmiokrotnie. Przy dominacji przyjezdnych w ataku i bloku zawodnicy Molfetty nie mieli większych szans. Zryw miejscowych w trzeciej partii pomógł im jedynie na przekroczenie bariery 20 oczek zdobytych w secie. MVP spotkania został Martin Nemec.

Wybrany najlepszym zawodnikiem meczu atakujący Trento krótko podsumował spotkanie. – Cieszę się, że miałem okazję spotkać wielu przyjaciół. Takie mecze nigdy nie są łatwe. Dlatego też pod względem taktycznym przygotowywaliśmy się z jak największą starannością. Udało nam się wszystko zrealizować i zdobyliśmy ważne trzy punkty, teraz musimy kontynuować tę pracę – podsumował słowacki atakujący.

Altotevere Città di Castello – Diatec Trentino 0:3
(16:25, 17:25, 21:25)

Składy zespołów:
Altotevere Città di Castello: Corvetta (1), Baroti (17), Della Lunga (5), Aganits, Randazzo (9), Mazzone (3), Tosi (libero) oraz Franceschini, Dolfo (3) i Marić (1)
Diatec Trentino: Kazijski (9), Birarelli (9), Żygadło (2), Nemec (15), Lanza (13), Solé (5), Colaci (libero) oraz Giannelli i Fedrizzi

Najwięcej emocji przyniosło starcie w Monzy, gdzie zespół Oreste Vacondio podejmował rywali z Mediolanu. Początek meczu należał do gości, swój zespół do wygranej prowadził Milan Bencz. Zdobywca 28 oczek nie zawodził w trudnych momentach. Wsparciem dla swojego asa był Peter Veres (17 oczek przy skuteczności 44%). Po drugiej stronie siatki uaktywnili się Andrea Galliani i Iacopo Botto. Zryw gospodarzy przyniósł oczekiwane rezultaty. To, co było atutem Revivre w początkowych partiach meczu, tym razem funkcjonowało w szeregach gospodarzy. Stabilna gra w bloku i cierpliwość w kontratakach pozwoliła Monzy wyrównać stan zmagań. Gubiąc punkty, siatkarze Revivre nie zmarnowali swojej szansy, w tie-breku to miejscowi mylili się częściej, ulegając rywalom 12:15. Najlepszym zawodnikiem meczu uznano Milana Bencza.

Ciesząc się z wygranej, przedstawiciele Revivre podkreślali klasę rywala. – Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie. Monza grała naprawdę dobrze, po naszym dobrym początku w pierwszych dwóch setach w partiach kolejnych rywalizacja rozstrzygała się w kontratakach, tie-breaka zaczęliśmy dobrze, co udało nam się kontynuować. To ważne zwycięstwo także dla naszego morale – zaznaczył Alessandro Preti.

Vero Volley Monza – Revivre Milano 2:3
(22:25, 23:25, 25:23, 25:20, 12:15)

Składy zespołów:
Vero Volley Monza: Elia (11), Gotsev (12), Tiberti (5), Galliani (16), Padura Diaz (5), Botto (16), De Pandis (libero) oraz Jovović, Wang (13) i Bonetti
Revivre Milano: Bencz (28), Kauliakamoa (1), De Togni (10), Veres (17), Preti (7), Valsecchi (8), Rizzo (libero) oraz Patriarca, Mattera i Dos Santos (8)

Zobacz również:
Wyniki 10. kolejki i tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved