Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > 11. kolejka Orlen Ligi pod znakiem zwycięstw faworytów

11. kolejka Orlen Ligi pod znakiem zwycięstw faworytów

fot. archiwum

Na półmetku Orlen Ligi nie ma wielkich zaskoczeń - w 11. kolejce wygrywały zespoły, które znajdują się w górze tabeli. Widać jednak, że napór niżej notowanych rywalek wzrasta, co może być dobrą prognozą przed startem drugiej części sezonu zasadniczego.

Pierwsze w szranki stanęły zespoły z Muszyny i Rzeszowa, których pojedynek trwał jedynie nieco ponad godzinę. Mogłoby się wydawać, że beniaminek Orlen Ligi powinien być tłem dla wiceliderek tabeli, ale momentami stanowił dla nich spore wyzwanie, szczególnie w pierwszym secie, kiedy najbardziej aktywna w ofensywie była Paula Szeremeta. Inaugurująca odsłona spotkania była także tą najbardziej wyrównaną, bowiem wygraną przez miejscowe 25:21 – nie zmieniło to faktu, że w kolejnych przyjezdne zwolniły nieco tempo i poddały się naporowi ataków Sylwii Wojcieskiej i Natalii Kurnikowskiej. Największy wpływ na kształtowanie się finalnych rezultatów miał blok, w którym górą były podopieczne Bogdana Serwińskiego (16 efektywnych prób przy 6 po stronie rzeszowianek). Jak przyznała zawodniczka gości Magdalena Hawryła, mecz z tak utytułowanymi przeciwniczkami był dla jej zespołu mocnym zderzeniem ze sportową rzeczywistością. – Można powiedzieć, że była to lekcja siatkówki od bardziej doświadczonych przeciwniczek. Postaramy się z niej wyciągnąć jak najwięcej na przyszłe spotkania. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach pokażemy, że mamy charakter – zaznaczyła środkowa ekipy Marcina Wojtowicza.

MVP: Paulina Maj-Erwardt

Polski Cukier Muszynianka Muszyna – Developres SkyRes Rzeszów 3:0
(25:21, 25:19, 25:18)



Nieco później na parkiet w Legionowie wyszły siatkarki Legionovii i MKS-u Dąbrowa Górnicza. Faworytem w boju tych drużyn były wyżej notowane dąbrowianki, które na półmetku rywalizacji w rundzie zasadniczej nie tracą swoich apetytów na strefę medalową. Gospodynie sprawiły im jednak sporą niespodziankę i przy stanie 0:2 dla gości zdołały wyrwać się spod topora i doprowadzić do tie-breaka. Nie mała w tym rola zdobywczyni 22 oczek w pojedynku, czyli Aleksandry Wójcik, która była także autorką aż czterech asów serwisowych i atakowała przy 50-procentowej skuteczności. Jej postawa przełożyła się na poprawę obrazu gry całego zespołu, bowiem od czwartej partii miejscowe lepiej przyjmowały i były czujniejsze, a także agresywniejsze w ofensywie. Co ciekawe, ich przeciwniczki traciły na efektywności w obronie wraz z postępem meczu, co finalnie poskutkowało tym, że w piątej odsłonie pojedynku przyjmowały jedną na cztery piłki. Straciły także w zagrywce, z której ich rywalkom udało się zdobyć dwa razy więcej bezpośrednich punktów (6 asów po stronie przyjezdnych, 13 u gospodyń). Falująca gra doświadczonych zawodniczek MKS-u na pewno nie napawa optymizmem – nie bez znaczenia pozostaje fakt, że podopieczne Juana Manuela Serramalery mierzą w tym sezonie wysoko i z każdą piłką zapisaną po stronie oponentów oddalają się od ligowego podium. W przypadku rażących niedociągnięć na dłuższą metę nie pomoże im dobra postawa dwóch liderujących siatkarek, czyli Katarzyny Koniecznej (MVP spotkania z legionowiankami, zdobywczyni 21 oczek) i Giny Mancuso (23 wywalczone punkty), bowiem nie będą one w stanie same udźwignąć ciężaru całego sezonu.

MVP: Katarzyna Konieczna

SK bank Legionovia Legionowo – Tauron MKS Dąbrowa Górnicza 2:3
(22:25, 24:26, 25:21, 25:23, 12:15)

Pierwszym niedzielnym pojedynkiem było kolejne starcie, w którym doszło do tie-breaka, a mianowicie rywalizacja Budowlanych Łódź z BKS-em Bielsko-Biała. Było to spotkanie nierówne, szarpane i pełne błędów, które padały zarówno z jednej, jak i drugiej strony siatki. Można powiedzieć, że po kontuzji Natalii Bamber-Laskowskiej bialanki wygrały je zimną krwią i chłodniejszymi głowami, ponieważ statystycznie uległy niżej notowanym rywalkom. Gospodynie nie tylko zwyciężyły z oponentkami w ataku (47 do 36 procent efektywności w ofensywie), ale także w bloku, gdzie zdobyły o pięć oczek więcej. Pod względem zagrywki były to jednak dobre zmagania siatkarek Leszka Rusa, gdyż bezpośrednio z niej uzyskały aż 14 punktów. Zawodniczki z Podbeskidzia najbardziej mogą pluć sobie w brodę przez przebieg trzeciej partii, którą przegrały w dużej mierze po własnych pomyłkach. – Myślę, że zabrakło troszkę koncentracji w naszym zespole i dokładnego realizowania założonej taktyki. W dużej mierze to spowodowało niewielkie rozluźnienie i poskutkowało tak wysoką porażką w tej partii – powiedziała przyjmująca gości, Karolina Piśla. Z drugiej strony gospodynie swój brak dostatecznej koncentracji do ostatniej piłki przypłaciły utratą trzech punktów do ligowej tabeli. – Potrzeba nam więcej skupienia na parkiecie. Jak widać umiejętności, chęci i wszystkie sportowe atuty mamy. W pewnych momentach po prostu za bardzo się rozluźniamy i to powoduje, że tracimy kolejne punkty – podsumowała Martyna Grajber. Obu ekipom pozostaje mieć więc nadzieję, że poprawią się od strony mentalnej i wkrótce będą w stanie walczyć z rywalami bez większych przestojów w grze.

MVP: Natalia Bamber-Laskowska

Budowlani Łódź – BKS Aluprof Bielsko-Biała 2:3
(25:21, 18:23, 25:12, 27:29, 13:15)

Meczem bez historii w pierwszych dwóch setach można określić pojedynek ostatniej drużyny Orlen Ligi, czyli KS-u Pałacu Bydgoszcz z aktualnymi mistrzyniami Polski. Początkowe partie obfitowały w mnóstwo niedociągnięć ze strony gospodyń, a opór rywalkom stawiały tylko pojedyncze zawodniczki trenera Dawida Pawlika – Natalia Misiunia (7 punktów w spotkaniu, 40 procent skuteczności w ataku) i Weronika Fojucik (zdobywczyni 5 oczek dla miejscowych). Po wstępie przegranym 12:25 i 11:25 było wiadomo, że bydgoszczankom potrzeba cudu, żeby dorównać kroku Chemikowi Police. Trzeci set (otwarty brawurowo przez Katarzynę Gajgał-Anioł) stał się jednak okazją do pokazania przez niżej notowaną drużynę, że potrafi napędzić strachu podopiecznym Giuseppe Cuccarinego. W tym momencie meczu (głównie przez konsekwencję Zuzanny Czyżnielewskiej na siatce) liderki rozgrywek zaczęły popełniać wiele niewymuszonych błędów, których swoimi dobrymi zagraniami nie potrafiła zniwelować nawet Sanja Malagurski. Finalnie sportowej sprawiedliwości stało się zadość i policzanki pod dowództwem Izabeli Kowalińskiej (13 punktów w boju) cieszyły się z kompletu punktów zdobytych na wyjeździe.

MVP: Izabela Kowalińska

KS Pałac Bydgoszcz – Chemik Police 0:3
(12:25, 11:25, 20:25)

Ostatnim niedzielnym pojedynkiem było kolejne starcie Dawida z Goliatem, czyli bój pomiędzy Naftą Piła i Atomem Treflem Sopot. W tym pojedynku brązowe medalistki z ubiegłego sezonu udowodniły swoją klasę, nie pozwalając gospodyniom na przekroczenie bariery 20 zdobytych punktów w którymkolwiek z setów. Czynnikiem, który najbardziej zaważył na wyniku, była ogromna przepaść, która dzieliła rywalki w najważniejszych elementach gry, bowiem sopocianki walczyły przy 58 procentach efektywności w przyjęciu i 43 w ataku, co było dla pilanek rezultatem nie do przeskoczenia (18 procent skuteczności w defensywie i 24 w ofensywie). – Jesteśmy zadowolone z rezultatu. Przyjechałyśmy po trzy punkty, ale spodziewałyśmy się mocnej walki. Widać było, że dziewczyny szarpią w obronie, przez co dość mocne ataki po naszej stronie nie były kończące, stąd dłuższe akcje – skomentowała Izabela Bełcik. Powody do indywidualnej radości powinna mieć też sama kapitan Trefla, bowiem w tym meczu zapisała na konto swojego zespołu trzy oczka z ataku, co jest sporym wynikiem jak na rozgrywającą. Bez względu na wszystko siatkarki z Piły muszą w kolejnych spotkaniach wykazać większą koncentracją. – Myślę, że jeśli pilanki zagrają tak z innymi zespołami, to mogą ugrać im punkty – powiedział trener przyjezdnych, Lorenzo Micelli.

MVP: Agata Durajczyk

PGNiG Nafta Piła – PGE Atom Trefl Sopot 0:3
(17:25, 18:25, 13:25)

Batalie na półmetku rozgrywek zakończyło wymęczone zwycięstwo Impelu Wrocław z AZS-em KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:0. Wydawałoby się, że beniaminek nie postawi wicemistrzyniom kraju wysokiej poprzeczki, ale w tym meczu było odwrotnie – zespół Tore Aleksandersena większość setów wygrywał w samych końcówkach i niuanse decydowały o ostatecznych rozstrzygnięciach. Statystycznie rzecz ujmując, przyjezdne miały sporą przewagę nad rywalkami, szczególnie w ataku (41 do 33 procent), lecz nie wyzbyły się błędów, które towarzyszyły im, kiedy teoretycznie mogły grać spokojniej, bo zdobyły sporą przewagę – tak jak w pierwszym secie przy stanie 19:11 dla Impelu. W takich momentach wśród ostrowczanek pojawiały się zawodniczki (na przykład Ralitsa Wasilewa i Ewelina Tobiasz), które potrafiły uspokoić grę swojego zespołu i doprowadzić niemalże do wyrównania stanu batalii. Ostatnie części poszczególnych rozdań padały jednak łupem bardziej doświadczonych wrocławianek, które (głównie dzięki duetowi Joanna Kaczor/Hana Cutura) przechylały szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mimo wszystko nie zmienia to faktu, że ten pojedynek był sporą lekcją pokory dla zawodniczek z województwa dolnośląskiego, tak nierównych we wszystkich elementach gry w tym sezonie.

MVP: Joanna Kaczor

AZS KSZO Ostrowiec Św. – Impel Wrocław 0:3
(23:25, 22:25, 24:26)

Zobacz również:
Wyniki 11. kolejki oraz tabela Orlen Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved