Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Zespoły z czołówki po raz kolejny zwycięskie

PlusLiga: Zespoły z czołówki po raz kolejny zwycięskie

fot. archiwum

W 15. kolejce PlusLigi pewne wygrane zanotowały drużyny Jastrzębskiego Węgla i Resovii Rzeszów. Jak Feniks z popiołów odbudowuje się Effector Kielce, natomiast ekipy beniaminków ponownie postraszyły faworytów. Najmocniej zrobił to Cuprum Lubin.

Gdańszczanie wciąż kroczą zwycięską ścieżką. Tym razem podopieczni Andrei Anastasiego wygrali z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle na trudnym terenie rywala. Najbardziej wyrównany był pierwszy set, którego goście wygrali na przewagi, 26:24. ZAKSA dobrze rozpoczęła mecz w elemencie zagrywki, ale później Trefl Gdańsk poprawił swoje przyjęcie oraz grę systemem blok – obrona. – To już druga wygrana z drużyną z Kędzierzyna-Koźla, ale to nie był łatwy mecz. Jednak rzeczywiście spodziewaliśmy się, że ZAKSA zagra lepiej. Ostatnio drużyna z Opolszczyzny prezentuje dobrą grę, świetną formę, więc obawialiśmy się rywala – mówił po meczu Wojciech Grzyb, środkowy Trefla Gdańsk. Wydawało się, że siatkarze Sebastiana Świderskiego złapali już swój rytm gry, jednak w starciu z prezentującą solidną siatkówkę, a przede wszystkim ogrom charakteru ekipą z Pomorza zdołali ugrać tylko jedną partię. Najbardziej wartościowym zawodnikiem został Murphy Troy. Amerykanin, zdobywca 25 punktów, wyrósł na prawdziwego lidera swojej drużyny. W szeregach zespołu z Opolszczyzny coraz lepiej radzi sobie Kan van Dijk, który zapisał na swoje konto 22 oczka.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – LOTOS Trefl Gdańsk 1:3
(24:26, 16:25, 25:22, 22:25)

Już, już pachniało kolejną sensacją w hali Energia, gdyż bełchatowianie przegrywali 0:2 z Cuprum Lubin. Jednak mistrzowie Polski zdołali się podnieść i ostatecznie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść w tie-breaku. Od trzeciej odsłony siatkarze Skry Bełchatów wyraźnie poprawili swój serwis, którym zdobyli łącznie 14 punktów i wypracowując już na początku kolejnych partii przewagę, pewnie zmierzali do finalnego zwycięstwa. – Drużyna z Lubina zagrała naprawdę dobry mecz. Zaskoczyli nas przede wszystkim zagrywką. Na szczęście udało się odwrócić losy tego meczu. Szybko odskoczyliśmy rywalowi i pewnie wygraliśmy ostatnią partię. Nie jest sztuką wygrać mecz, kiedy wszystko wychodzi. Siłę drużyny można poznać po tym, że potrafi się podnieść i odrobić straty – stwierdził Michał Winiarski w rozmowie zamieszczonej na stronie klubowej. Podopieczni Miguela Falaski mieli wyraźnie bardziej skuteczny atak – 55% w tym elemencie przy 44% lubinian. Z początku niewidoczny Facundo Conte później złapał swój rytm gry i zdobywając 23 punkty, zgarnął statuetkę MVP.



PGE Skra Bełchatów – Cuprum Lubin 3:2
(19:25, 22:25, 25:19, 25:17, 15:10)

MKS Banimex Będzin niesiony zwycięstwem ze Skrą Bełchatów wygrał dwa pierwsze sety w meczu z Czarnymi Radom i był już bliski zgarnięcia kompletu punktów, jednak goście zdołali się przełamać i wywieźć z hali w Sosnowcu dwa cenne punkty, które wywindowały ich na 8. miejsce w tabeli PlusLigi. Radomianie wygrali na przewagi 26:24 bardzo ważną, trzecią partię, by w dwóch kolejnych, pomimo walki rywali, odnieść pewne zwycięstwo. W szeregach beniaminka najlepiej spisywali się Miłosz Hebda i Mikołaj Sarnecki, którzy zdobyli odpowiednio 22 i 20 punktów, natomiast wśród gości najwięcej razy – 18 – zapunktował Mikko Oivanen. Oba zespoły zanotowały podobne wyniki, jeśli chodzi o przyjęcie (25% perfekcyjnego odbioru będzinian przy 23% radomian) oraz atak (41% gospodarzy przy 46% gości). Na uwagę zasługuje statystyka bloku, którym siatkarze ze Śląska zdobyli 21 oczek. Choć podopieczni Damiana Dacewicza wciąż pozostają na ostatnim miejscu w tabeli, to jednak znacznie poprawili swój dorobek punktowy, a przede wszystkim prezentują bardziej efektywną grę.

MKS Banimex Będzin – Cerrad Czarni Radom 2:3
(25:19, 25:21, 24:26, 20:25, 8:15)

W porównaniu z I fazą rundy zasadniczej oblicze swojej gry diametralnie poprawili siatkarze Effectora Kielce. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza zanotowali ostatnio zwycięstwa z MKS-em Banimex Będzin oraz Czarnymi Radom, by dołożyć do tego wygraną 3:1 z AZS-em Politechniką Warszawską. Świadomi tego, jak ważne było to spotkanie dla układu tabeli, siatkarze obu ekip walczyli dzielnie, ale nie wystrzegali się własnych błędów. Od wygranego seta mecz otworzyli warszawianie, jednak później już inicjatywę przejęli gospodarze. – Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa. Z każdą piłką graliśmy z coraz większą werwą i wiarą w to, że możemy ten mecz wygrać. Fajnie, że udało nam się przedłużyć serię zwycięstw do trzech. Już dawno nie mieliśmy tak dobrej passy – mówił po meczu środkowy kielczan, Mateusz Bieniek. Zawodnikom Jakuba Bednaruka nie pomógł świetny blok, którym zdobyli 15 punktów, bowiem byli gorsi w podstawowych elementach siatkarskiego rzemiosła: przyjęciu (54% kielczan przy 37% graczy z Mazowsza) i ataku (52% gospodarzy przy 42% gości). Dzięki temu zwycięstwu Effector Kielce wskoczył na 11. pozycję w tabeli, natomiast AZS Politechnika Warszawska zajmuje obecnie 9. lokatę.

Effector Kielce – AZS Politechnika Warszawska 3:1
(23:25, 27:25, 25:22, 25:20)

Można powiedzieć, że mecz w Częstochowie przebiegł według planu. Wyżej notowani siatkarze Jastrzębskiego Węgla bez większych problemów pokonali 3:0 młodych akademików. Podopieczni Marka Kardosa potrafili podjąć walkę jedynie w pierwszej partii. Dobre zawody rozegrał Bartosz Janeczek, zdobywca 14 punktów, jednak osamotniony w swoich działaniach nie był w stanie przeciwstawić się skutecznym jastrzębianom. – Trochę dostosowaliśmy się do poziomu częstochowian, bo ten mecz, przynajmniej z poziomu parkietu, wyglądał trochę ospale, nie było wielkich emocji. Jednak nie trzeba było dodatkowej motywacji, bo mecz układał się w zasadzie od pierwszej piłki i spokojnie wypunktowaliśmy przeciwnika – stwierdził po spotkaniu Krzysztof Gierczyński. Zawodnik, który w klubie spod Jasnej Góry spędził aż osiem sezonów, zwrócił uwagę również na małą liczbę kibiców, którzy przychodzą na mecze. AZS Częstochowa zmaga się z problemami, a oprócz wypełnienia widzami nowej hali są nimi przede wszystkim wyniki sportowe. Częstochowianie zanotowali szóstą porażkę z rzędu i obecnie zajmują 12. miejsce w tabeli.

AZS Częstochowa – Jastrzębski Węgiel 0:3
(21:25, 11:25, 20:25)

Transfer Bydgoszcz wykorzystał atut własnego boiska i pewnie pokonał 3:0 AZS Olsztyn. W każdym z setów trwała zacięta walka, przewagi po obu stronach siatki zostawały odrabiane, jednak w końcówkach większą cierpliwością wykazywali się bydgoszczanie, którzy dopisali na swoje konto trzy punkty. – Dziwny przebieg miał ten mecz. My zagraliśmy swoje. W niektórych elementach lepiej, a w niektórych gorzej. Myślę, że fajnie, że w tym spotkaniu zagrało tylu rezerwowych zawodników i oni wnieśli sporo do naszej gry. To mógł być klucz do tego zwycięstwa, bo inaczej to byłby ciężki mecz dla nas. Wielu zawodników wchodziło i wnosiło coś pozytywnego do naszej gry – stwierdził po meczu rozgrywający Transferu, Paweł Woicki w rozmowie zamieszczonej na stronie klubowej. Podopieczni Vitala Heynena byli lepsi w bloku (8 punktów bydgoszczan przy 4 olsztynian), natomiast akademicy nie potrafili przełożyć swojego dobrego przyjęcia (52% w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła) na większą skuteczność w ataku. MVP meczu został wybrany Wojciech Jurkiewicz. W szeregach gospodarzy kolejne dobre spotkanie rozegrał Jakub Jarosz, który zapisał na swoim koncie 13 punktów. Najwięcej oczek spośród graczy AZS-u zanotował Paweł Adamajtis – 19.

Transfer Bydgoszcz – AZS Olsztyn 3:0
(25:20, 25:22, 25:21)

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów wreszcie przełamali złą passę i po dwóch porażkach w ostatnich kolejkach na ligowym podwórku pokonali 3:1 BBTS Bielsko-Biała. Podopieczni Andrzeja Kowala dość pewnie wygrali dwie pierwsze odsłony, natomiast w trzeciej już od pierwszej przerwy technicznej inicjatywę przejęli bielszczanie. – Wydaje mi się, że przede wszystkim udało nam się uniknąć przestojów. Nie było także widać, że przyjęcie gdzieś nam uciekało, graliśmy fajnie na siatce i broniliśmy, czego brakowało w poprzednich partiach. Szczególnie dobre akcje na linii blok-obrona podpalają męskie ego, więc wszystko, co działo się później na siatce, prezentowało się z naszej strony lepiej – podsumował wygrany set Wojciech Ferens, przyjmujący bielskiej ekipy. Jednak pomimo walki w partii czwartej, tylko na tyle było stać podopiecznych Piotra Gruszki, którzy nie zdołali już urwać punktów rzeszowianom. Na uwagę zasługuje zdobycz punktowa Piotra Nowakowskiego – 18 oczek zdobytych przez środkowego jest wynikiem dość imponującym. Takim samym rezultatem może pochwalić się przyjmujący Marko Ivović. Rzeszowianie nadal są wiceliderem tabeli, natomiast BBTS plasuje się na 12. miejscu.

BBTS Bielsko-Biała – Resovia Rzeszów 1:3
(20:25, 20:25, 25:23, 23:25)

Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved