Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Tourcoing wreszcie wygrywa, AS Cannes wciąż bez porażki

Ligue A: Tourcoing wreszcie wygrywa, AS Cannes wciąż bez porażki

fot. archiwum

Siatkarze Tourcoing wreszcie przełamali pasmo dziesięciu kolejnych porażek i odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, wygrywając 3:1 z Montpellier. Nie do zatrzymania jest AS Cannes, które wygrało jedenaste spotkanie z rzędu.

Jedenasta kolejka francuskiej ligi odbywała się na raty, bowiem spotkanie pomiędzy Tours i Nantes-Rezé zostało rozegrane awansem 11 listopada. Mistrzowie Francji wygrali tę konfrontację, ale w bólach, bo przegrywali już 0:2 w setach. Podopieczni Maurcio Paesa w tych dwóch pierwszych odsłonach meczu byli absolutnie nieobecni duchem, nawet gdy niby zaczęli dobrze drugiego seta – od prowadzenia 5:2, zaraz dali się dogonić i szybko było po ich przewadze. Cudowna przemiana nastąpiła w secie trzecim – gospodarze przebudzili się, blok gości przestał już dla nich stanowić zaporę nie do przejścia. Dość powiedzieć, że w dwóch pierwszych setach podopieczni Martina Demara zablokowali skutecznie rywali aż 14 razy, a w trzech kolejnych partiach już tylko 3. W ataku dwoił się i troił Nicolas Hoag i na 17 punktów zdobytych przez Tours atakiem w tej partii, aż 11 było autorstwa Kanadyjczyka. W czwartej partii miejscowi kontynuowali swoją kanonadę, do Hoaga w zdobywaniu punktów dołączyli Klinkenberg i Smith. Ale już tie-break spacerkiem nie był, początkowo Tours miało dwupunktową przewagę, ale straciło ją w końcówce (13:13). Na szczęście dla podopiecznych Paesa najpierw zagrywkę zepsuł Iban Perez, a potem skutecznym blokiem popisał się David Smith i siatkarze ze środkowej Francji mogli odetchnąć z ulgą. Oczywiście najlepiej punktującym zawodnikiem meczu był Nicolas Hoag, który zdobył 27 punktów i skutecznie zakończył aż 63% ataków. Gorszym wynikiem po przeciwnej stronie siatki mógł się pochwalić Perez, który zapisał na koncie 24 oczka przy 48% skuteczności.

Tours Volley-Ball – Nantes Rezé Métropole Volley 3:2
(21:25, 17:25, 25:17, 25:19, 15:13)

Piękna seria siatkarzy z Lyonu została przerwana. Niepokonani w lidze od 15 listopada, po czterech kolejnych zwycięstwach, podopieczni Silvano Prandiego znaleźli wreszcie pogromcę, a okazało się nim dosyć niespodziewanie Chaumont. Spotkanie źle się zaczęło dla gospodarzy, bo to goście wyszli na prowadzenie 8:2. Jednak w trakcie kolejnych akcji miejscowi przypomnieli sobie jak grać w siatkówkę i wyszli w końcówce na prowadzenie 21:20. Dzięki większej solidności i waleczności wygrali pierwszego seta, ale już w drugim zamiast pójść za ciosem, spotkali się z ogromnym oporem rywala i przegrali do 18. W trzeciej odsłonie meczu Władimir Nikołow postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i pewnie poprowadził swoich kolegów do wygranej 25:21 w tej partii. Podopieczni Silvano Prandiego mają czego żałować, bo chociaż zaczęli dobrze czwartą partię – od prowadzenia 8:4, potem 16:14, to przegrali końcówkę, a później taka sama sytuacja powtórzyła się w tie-breaku. Znów mieli początkowo kilka punktów przewagi – 5:2, 10:8, by dać się dogonić w końcówce i przegrać całe spotkanie. Oczywiście jeden punkt to zawsze jakieś pocieszenie, ale po tej porażce spadli na piąte miejsce, zaś ich rywal mimo wygranej pozostał na 10. miejscu. Najlepiej punktującym zawodnikiem meczu był Nikołow, którzy przez pięć setów uzbierał 30 punktów, kończąc 53% piłek. Jeszcze dwóch zawodników osiągnęło lub przekroczyło próg 20 oczek w tym meczu – z Lyonu także Toontje Van Lankvelt (20 punktów), a z Chaumont Faïpule Kolokilagi – 28 punktów.



ASUL Lyon Volley – Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne 2:3
(25:23, 18:25, 25:21, 23:25, 15:17)

Zespół z Ajaccio po przegranej 0:3 w zeszłej kolejce, w sobotę poprawił sobie humor, pokonując w trzech setach Narbonne. Przyjezdni zaczęli spotkanie od prowadzenia 8:6, ale potem zaczęli bardzo hojnie rozdawać punkty – w tej części seta oddali ich osiem i to GFCA prowadziło na drugiej przerwie technicznej trzema punktami. Podopieczni Frédérica Ferrandeza w pełni wykorzystali wypracowaną przewagę i wygrali pierwszą partię. Drugi set, podobnie jak pierwszy, od prowadzenia rozpoczęli goście 12:6, ale wyspiarze się przebudzili i doprowadzili do remisu 13:13. To była najbardziej zacięta część meczu, obie drużyny grały punkt za punkt, siatkarze z Korsyki mieli pięć piłek setowych, ale wykorzystali dopiero szóstą. Trzecią partię dobrze rozpoczęli miejscowi – Simovski zdobywał kolejne punkty, blok funkcjonował bez zastrzeżeń i wkrótce prowadzili nawet 16:8. Siatkarze z Narbony jeszcze potrafili się sprężyć i zniwelować część strat (20:23), ale nie wystarczyło to do zmiany losów meczu. Jovica Simovski był najskuteczniejszym graczem w swojej ekipie, notując 14 oczek na koncie, 11 dołożył Walentin Bratoew, a 10 Georgios Petreas. Jednak to atakujący Narbonne był najlepiej punktującym zawodnikiem meczu – Jhon Wendt zdobył 20 punktów, był jednak w ataku bardzo osamotniony, bo drugi najlepszy rezultat w jego drużynie to 8 oczek… Ajaccio wróciło do czołowej trójki po tej wygranej, zaś Narbonne nadal zajmuje 12. miejsce, ostatnie, które zapewnia utrzymanie.

GFCA Volley-Ball – Narbonne Volley 3:0
(25:22, 30:28, 25:22)

Powoli robi się nudne pisanie co tydzień, że AS Cannes pozostaje jedyną niepokonaną drużyną we francuskiej lidze, ale takie są fakty. Tym razem wyższość biało-czerwonych dominatorów musiał uznać zespół z Tuluzy. Po dwóch w miarę pewnie wygranych setach, w trzecim przyszedł moment rozluźnienia. Podopieczni Igora Kolakovicia zaczęli się częściej mylić, przestał działać ich blok (zero punktowych bloków w tym secie, podczas gdy w całym meczu było ich 9), a rywale wreszcie zapunktowali zagrywką – jedyne dwa asy zdobyli właśnie w tej partii. Po porażce w trzecim secie gospodarze w kolejnym, mówiąc kolokwialnie, ogarnęli się i chociaż rywal nadal prawie nie popełniał błędów, to znów zaczął funkcjonować blok i poprawili znacząco skuteczność w ataku. To wystarczyło, by wygrać tę odsłonę meczu i zapisać na swoim koncie kolejne zwycięstwo. Po raz kolejny najlepiej punktującym zawodnikiem był Ludovic Castard – 20 punktów, chociaż jego skuteczność w ataku nie powalała – 44%. Dla zespołu z Tuluzy najwięcej punktów zdobyli Trevor Clevenot i Miroslaw Gradinarow – po 17.

AS Cannes Volley-Ball – Spacer’s Toulouse Volley 3:1
(25:23, 25:21, 21:25, 25:21)

Siatkarze Saint Nazaire spodziewali się trudnego meczu przeciwko Paris Volley – rywal jest bardziej doświadczony, ograny na europejskich parkietach, poza tym ze składu zeszłorocznego beniaminka znów wypadł szóstkowy zawodnik. Do kontuzjowanych Tomasa Ereu i Lukasa Bauera dołączył Frédéric Barais, który złamał rękę i przynajmniej na pięć tygodni jest wyłączony z gry. W pierwszej partii gospodarze mieli szansę na jego korzystne rozstrzygnięcie, prowadzili bowiem 16:13, ale rywal wyrównał (19:19). Dobra gra w końcówce Nikoli Gjorgieva przyczyniła się do wygranej jego zespołu w pierwszym secie. Druga odsłona meczu to tęgie lanie – paryżanie zaczęli od prowadzenia 6:2, a potem już tylko powiększali przewagę (16:8, 20:12). Jeszcze kilka udanych akcji Jakuba Vesely’ego w końcówce pozwoliło zniwelować nieco strat, ale już było za późno na zmianę losów tej partii i zakończył ją as autorstwa Ardo Kreeka. W trzeciej partii gospodarze jeszcze powalczyli, doprowadzając do remisu 11:11, potem 13:13. Jednak od stanu 15:15 to głównie siatkarze ze stolicy Francji zdobywali punkty i wygrali także tę partię. Najlepszy punktujący ligi francuskiej ponownie okazał się najlepiej punktującym zawodnikiem swojej drużyny. Nikola Gjorgiev, bo to o nim mowa, zdobył 17 oczek, tyle samo w drużynie przeciwnej zdobył Ronald Jimenez. Paris Volley pozostało na pozycji wicelidera, podobnie jak Saint Nazaire na dziewiątym miejscu w tabeli.

St-Nazaire Volley-Ball Atlantique – Paris Volley 0:3
(23:25, 15:25, 21:25)

Beauvais przerwało dobrą passę Arago de Sète, wygrywając 3:2. Gospodarze mieli za sobą serię sześciu kolejnych zwycięstw, od 8 listopada pozostawali niepokonani i nie spodziewali się porażki z niżej notowaną ekipą z Pikardii. Obie drużyny na przemian wygrywały sety i o wyniku spotkania musiał zadecydować tie-break. W decydującej partii goście odskoczyli na dwa punkty (7:5), potem jeszcze Patrick Duflos dostał czerwoną kartkę, co zwiększyło prowadzenie Beauvais do trzech oczek 11:8. Goście pierwszą piłkę meczową mieli przy stanie 14:10 i wprawdzie jej nie wykorzystali, bo w siatkę zaserwował Van Walle, Keith Pupart wykorzystał kontrę, ale już kolejną akcję wygrali podopieczni Giampaolo Medei i dopisali do swojego dorobku bezcenne dwa punkty. Przyjezdna ekipa wprawdzie myliła się na potęgę – oddała aż 33 punkty po błędach, ale nadrobiła to w pozostałych elementach. Gert Van Walle nie porażał może skutecznością, bo skończył tylko 38% ataków, ale dostał tyle piłek od Franka Depestele, że uzbierał 24 punkty. Po drugiej stronie siatki lepszy był Ivan Raić, ale 25 zdobytych przez niego oczek (47% skuteczności) jednak nie wystarczyło. Arago spadło po tej porażce z trzeciego na czwarte miejsce, Beauvais pozostało mimo wygranej na siódmym.

Arago de Sète V.B. – Beauvais Oise Université Club 2:3
(21:25, 25:20, 21:25, 25:18, 12:15)

Siatkarze Montpellier po czterech kolejnych porażkach jechali do Tourcoing z nadzieją, że z kim jak z kim, ale z zespołem, który jeszcze nie wygrał w tym sezonie, powinni sobie poradzić i poprawić humory. Spotkało ich jednak srogie rozczarowanie. Po dziesięciu kolejnych porażkach siatkarze z północnej Francji wreszcie sprawili prezent sobie i kibicom, wygrywając 3:1 z osłabioną kontuzjami drużyną. Z wyjątkiem drugiej partii, w której flot podopiecznych Loïca Le Marreca pogrążył rywala i popełnił on aż dziesięć błędów, pozostałe sety zakończyły się pomyślnie dla gospodarzy, nawet jeżeli tak jak w pierwszym czy trzecim, Montpellier miało początkowo przewagę. Z wyjątkiem rubryki „punkty po błędach przeciwnika” miejscowi byli we wszystkich elementach lepsi od rywala, a zwłaszcza w bloku – 15 punktowych do 7 przyjezdnej ekipy. – To ciągle ta sama śpiewka od pięciu kolejek. Ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Kiedy pojawia się zwątpienie, trudno się go pozbyć. Rywal zdobywa dwa punkty z rzędu i już jest koniec świata, znów wszystko staje pod znakiem zapytania. W takich momentach przestajemy trzeźwo myśleć – analizował sytuację Loïc Le Marrec. Jego zespół systematycznie przybliża się do strefy spadkowej, aktualnie jest na 11. miejscu. Tourcoing pozostaje wprawdzie na samym końcu klasyfikacji, ale do 13. w tabeli Nantes traci już tylko 3 punkty.

SAEMS Tourcoing V.B. – Montpellier-Agglomération-Volley U.C. 3:1
(25:21, 17:25, 25:19, 25:22)

źródło: inf. własna, lnv.fr

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved