Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W. Ferens: Jak ustabilizujemy formę, o wynik możemy być spokojni

W. Ferens: Jak ustabilizujemy formę, o wynik możemy być spokojni

fot. archiwum

- Po fajnych słowach naszego trenera i paru poprawkach taktycznych zaczęliśmy grać o wiele lepiej - tak zmianę obrazu gry BBTS-u w trzeciej partii meczu z Resovią podsumował Wojciech Ferens. Nie wystarczyło to jednak do zwycięstwa.

Wydawać by się mogło, że „szczęśliwa porażka” z Jastrzębskim Węglem wleje w was ambicję, zadziorność i dodatkowo zmobilizuje. Na początku meczu z Resovią tego nie było widać.

Wojciech Ferens: – Tak, ale cieszy to, że w kolejnych setach udało nam się podnieść. Może nawet podbudowani po meczu z jastrzębianami nie wytworzyliśmy między sobą takiej atmosfery, która towarzyszyła nam tydzień temu. W pierwszych dwóch partiach zdarzało nam się tracić punkty seriami, szczególnie przy zagrywce Jochena Schöpsa czy Piotra Nowakowskiego, lecz później, po kilku fajnych słowach naszego trenera i paru poprawkach taktycznych, zaczęliśmy grać o wiele lepiej i nawet ta boiskowa atmosfera uległa poprawie, co później przełożyło się na wynik.

W trzeciej partii pokazaliście, że potraficie wydrzeć zwycięstwo Resovii w najbardziej newralgicznym dla nich momencie. Co według ciebie od tej sportowej strony się do tego przyczyniło?



Wydaje mi się, że przede wszystkim udało nam się uniknąć przestojów. Nie było także widać, że przyjęcie gdzieś nam uciekało, graliśmy fajnie na siatce i broniliśmy, czego brakowało w poprzednich partiach. Szczególnie dobre akcje na linii blok-obrona podpalają męskie ego, więc wszystko, co działo się później na siatce, prezentowało się z naszej strony lepiej. To jest dla nas bardzo ważna faza gier i mam nadzieję, że tak będziemy się prezentować nie tylko z przeciwnikami, którzy są w naszym zasięgu.

Czy bardzo oddziałuje na waszą psychikę fakt, że w piątek ponownie traciliście łatwe punkty w akcjach, które potem decydowały o finalnym wyniku, tak jak w tym czwartym secie?

– To niesamowicie irytuje. Ciężko jest z takich sytuacji wynieść cokolwiek pozytywnego, natomiast w pierwszej rundzie zdarzało nam się to zdecydowanie częściej niż teraz. Za bardzo przejmowaliśmy się tym wszystkim. Teraz, jeżeli zdarzył się błąd, bardzo szybko odcinaliśmy go i szczególnie w strefie mentalnej wracaliśmy do naszej gry. Mamy nadzieję, że uda nam się utrzymać ten stan rzeczy, ponieważ nie chce mi się wierzyć, że po tak ciężkiej pierwszej rundzie tylko sfera fizyczna będzie brała udział w kształtowaniu wyników następnych pojedynków.

Zapewne irytowało was też to, że w pierwszym secie mieliście tylko 16% efektywności w przyjęciu…

– Och, bardzo, a już szczególnie mnie jako przyjmującego! To jest mimo wszystko element kluczowy, bez przyjęcia nie mamy później dobrego rozegrania i ogólnie gra się o wiele ciężej. Szczególnie widać to w pojedynkach takich jak ten z Asseco Resovią Rzeszów, bowiem nasi przeciwnicy mogą się poszczycić wysokim, równym blokiem, więc tym trudniej jest nam nad nim zapanować. Dobrze, że udało się nam poprawić w defensywie, szczególnie na trzecim, czwartym metrze przyjmowaliśmy wysoko, a później na skrzydłach użyliśmy troszeczkę naszych głów i podrażniliśmy tym rywali.

Effector Kielce zebrał się w sobie i po tej rundzie uciekł wam już na trzy punkty.

– No trudno. My chcemy grać jak najlepiej i wiadomo, że nikt się nam nie podłoży. Mecze, które graliśmy w pierwszej rundzie, zupełnie inaczej będą wyglądały w drugiej. Wiemy, że w jakiś sposób PlusLiga robi się coraz bardziej wyrównana i zacierają się różnice pomiędzy poszczególnymi drużynami, a w naszej części tabeli robi się bardzo ciasno. Teraz, jak na złość, każde punkty, tak jak te z zeszłego tygodnia, mało dają, ponieważ MKS-owi Będzin zdarzy się ograć Skrę, potem dobry pojedynek rozegrają kielczanie. Gdzieś tam w głowach mamy sukcesy innych i to, że musimy ich gonić, ale przede wszystkim powinniśmy skupić się na naszej grze. Jak widać poprawiając ją, walczy nam się o wiele lepiej z przeciwnikami z różnych miejsc tabeli. Przez ostatnie tygodnie byliśmy skazani na pojedynki z ligowymi potentatami, więc teraz teoretycznie prościej przyjdzie nam grać zespołami zamykającymi rozgrywki.

Dobra okazja do sprawdzenia własnych możliwości trafi się wam już za tydzień – będziecie walczyć z olsztynianami, którzy właśnie przegrali z bydgoszczanami 0:3. Pozytywne myślenie wystarczy wam do wygranej?

– Oby, bo AZS również jest zespołem, który jest w ciężkiej sytuacji. Z tego co wiem, padło tam kilka ostrych słów i decyzji, które w jakiś sposób wywarły na chłopakach spore wrażenie – pokazali, że mogą się podnieść i lepiej grać. Mamy nadzieję, że z nami nie uda im się pokazać szczytu swoich możliwości, bo stawimy im stosowny opór. Na pewno tanio skóry nie sprzedamy. Jest w nas bardzo duża chęć do rewanżu. Dla mnie osobiście też będzie to wyjątkowo emocjonalny mecz ze względu na to, że w AZS-ie Olsztyn spędziłem trzy lata, które wspominam bardzo pozytywnie. Chciałbym tutaj w Bielsku-Białe przypieczętować te minione lata dobrym meczem nie tylko z mojej strony, ale i całej drużyny, i zdobyć bardzo ważne ligowe punkty – to właśnie one są nam w tej chwili najpotrzebniejsze.

U olsztynian padły męskie słowa i się zmobilizowali. U was także?

– O dziwo, ze strony zarządu czujemy, że sytuacja jest opanowana. Nie chcę powiedzieć, czy te słowa były ciężkie, czy przyjemne – w każdym razie nie ma żadnych nerwowych ruchów i to jest dobre, bo wątpię, żeby to w jakiś sposób pomogło w naszej sytuacji. Fajne jest to, że w naszej drużynie obecna jest mieszanka doświadczenia z młodością i trener Piotrek Gruszka świetnie pracuje z nami pod względem mentalnym. Dobre jest także, że rozmowa na treningach wnosi w nasze szeregi o wiele więcej radości i lepszą atmosferę. Zaczęło to przynosić efekty i tego teraz się trzymamy. Nawet nasze treningi wyglądają o wiele lepiej po tych niewielkich zmianach. Umówmy się tak, tymi ciężkimi słowami było to, że grubą kresą oddzieliliśmy od siebie tę pierwszą fazę rundy zasadniczej.

W takim razie czego osobiście oczekujesz od tej drugiej części sezonu zasadniczego?

– Na pewno większej ilości wykorzystanych szans, żeby zmienić ich bilans. Może nie pokazały tego dwa poprzednie mecze, ale mieliśmy w nich swoje okazje na sukces, które bralibyśmy w ciemno przed spotkaniami, nawet wiedząc, że nie zamienimy ich w punkty do tabeli. Jeżeli tak się stanie, to nasza sytuacja ulegnie zdecydowanej poprawie. Faza play-off i ogólny system rozgrywek jest w tym sezonie bardzo ciekawy i wysokie miejsca nadal są w naszym zasięgu. O to będziemy się bić – na razie skupiamy się wyłącznie na naszej dyspozycji, bo jeżeli ją ustabilizujemy, to o wyniki możemy być spokojni.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved