Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Resovia przełamuje złą passę

PlusLiga: Resovia przełamuje złą passę

fot. plusliga.pl

Po dwóch kolejkach, w których rzeszowianie ponieśli porażki, tym razem zainkasowali na swoim koncie komplet punktów. Siatkarze z Bielska-Białej postawili jednak wicemistrzom Polski trudne warunki i niewiele brakowało do kolejnej niespodzianki.

Początek spotkania obfitował w ataki ze środka Dawida Dryi i Piotra Nowakowskiego, a także zagrania z drugiej linii Marko Ivovicia, na które z przeciwnej strony skutecznie odpowiadali Jose Luis Gonzalez i Wojciech Ferens (5:3). Świetną passę gości przerwały kłopoty w defensywie Jochena Schoepsa, który następnie nie potrafił skończyć ataku – na ratunek ponownie przyszli mu środkowi, choć nawet oni nie potrafili zatrzymać rozpędzających się bielszczan (9:9). Tę sytuację przerwały cztery pomyłki z rzędu w defensywie gospodarzy, na które Piotr Gruszka nie mógł pozostać obojętny (10:14). Mimo jego interwencji, czujący wiatr w żaglach przyjezdni nie zwolnili tempa, a miejscowi zdobywali cenne oczka jedynie po nielicznych pomyłkach oponentów (16:12). Wraz z chwilą, kiedy asy serwisowe zaczął zdobywać Nowakowski, stało się jasne, że siatkarzom z Podbeskidzia trudno będzie nawiązać walkę z równo grającymi przeciwnikami (19:14). Stosunkowo szybko, po atakach Niemca i środkowych, to rzeszowianie cieszyli się z prowadzenia w pojedynku (25:20).

Kolejną partię otworzyły błędy w zagrywce obu ekip oraz duża doza siatkarskiego sprytu, która stała się domeną Ivovicia (4:2). Bielszczanie nie potrafili dostatecznie skupić się na własnej grze, która zaczęła rozsypywać się jak domek z kart – tym razem jednak przerwa wzięta na żądanie szkoleniowca BBTS-u zaowocowała zwiększeniem aktywności jego podopiecznych w bloku, dzięki czemu powrócili do meczu (7:8). Pierwsze prowadzenie w tym rozdaniu dały im siła Ferensa i przytomność Gonzaleza, jednak szybko oddali liderowanie w ręce przeciwników poprzez błędy w bloku oraz siatkarskie egzekucje serbskiego przyjmującego rzeszowian (12:11). Im dalej w pojedynek, tym bardziej było widać, że mimo nie najlepszej postawy zespołu trenera Kowala bielszczanie grają jeszcze słabiej, bez zapału towarzyszącego im w meczu z Jastrzębskim Węglem, a to pozwoliło Resovii na wypracowanie sobie znacznej przewagi (18:15). Co więcej, to, co gospodarzom udało się wywalczyć, błyskawicznie trwonili przez błędy w polu serwisowym, pogubienie w akcjach ofensywnych i nieszczelność bloku (18:22). Finalnie Sergiej Kapelus nie dał rady w pojedynkę dobrymi zagraniami podnieść swojego zespołu i, wzorem poprzedniego seta, to rzeszowianie schodzili na przerwę z tarczą (25:20).

Analogicznie do poprzednich setów wyglądały pierwsze piłki trzeciej odsłony boju – w natarciu byli wicemistrzowie kraju, a zawodnicy BBTS-u za wszelką cenę, choć bez efektów, starali się dorównać im kroku (7:5). Wszystko uległo zmianie po pierwszej przerwie technicznej, kiedy to oba zespoły zrównały się ze sobą punktowo, a po świetnej obronie Nikolaja Penczewa i błędzie Ivovicia gospodarze zmusili swoją grą Andrzeja Kowala do interwencji (11:10). Jego próby nie powstrzymały jednak ekspansji bielskiego bloku, a chwila przerwy wybiła z uderzenia bułgarskiego przyjmującego Resovii i Nowakowskiego (13:16). Było widać, że wynik wymykał się z rąk rzeszowian mimo pojawienia się na boisku Russella Holmesa i to siatkarze z Podbeskidzia powoli podporządkowywali sobie starającą się powrócić do meczu Resovię (16:19). Bez względu na wszystko, wiceliderzy tabeli nie tak łatwo oddali tę partię rywalom, bowiem w defensywie poświęcał się Krzysztof Ignaczak, a na środku Dryja starał się zatrzymać rywali – nie przyniosło to jednak oczekiwanych rezultatów i po błędzie gości oraz mocnym ataku Gonzaleza BBTS złapał kolejny oddech w tym meczu (25:23).



Podniesienie się gospodarzy z kolan w poprzedniej partii na początku kolejnej dodało im sporo pewności siebie, ale tylko na chwilę, bowiem spokojniejsza Resovia szybko dogoniła uciekających miejscowych (4:4). Kilka kontrowersyjnych decyzji sędziów oraz brak koncentracji po stronie BBTS-u zaważyły na tym, że z prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej cieszyli się przyjezdni, lecz niekoniecznie zasłużenie, bo przez niedopatrzenia arbitrów (8:7). Nie zmieniło to jednak faktu, że grze bielszczan towarzyszyły błędy, które odbijały się szerokim echem na stanie rywalizacji – stały się także wodą na młyn dla środkowych Asseco (11:14). Mimo tego, że w ofensywie wciąż byli goście, to gospodarzom nie można było odmówić wielkich ambicji, dzięki którym po atakach Ferensa i Kapelusa zbliżyli się do rywali (14:15). Wzorem poprzednich setów szybko dali pole do popisu w ataku zawodnikom z Podkarpacia i z nożem na gardle zaczęli oczekiwać jakichkolwiek niedociągnięć po stronie przeciwników (16:19). Doczekali się ich co prawda, ale sami nie potrafili uspokoić się w obronie, co ponownie wyprowadziło wiceliderów tabeli na prowadzenie (2:192). BBTS w końcówce dostarczył swoim kibicom wiele emocji, ale po błędzie w przyjęciu Michała Dębca pomarańczowo-zieloni pożegnali się z myślami o przedłużeniu spotkania (21:24). Kropkę nad „i” na wagę trzech punktów do ligowej tabeli w tej partii postawił Nowakowski (25:23).

BBTS Bielsko-Biała – Resovia Rzeszów 1:3
(20:25, 20:25, 25:23, 23:25)

Składy zespołów:
BBTS:
Polański (5), Ferens (18), Pilarz, Gonzales (17), Sobala (1), Kapelus (10), Dębiec (libero) oraz Błoński, Neroj (1) i Buniak (2)
Resovia: Nowakowski (19), Ivović (19), Schoeps (15), Drzyzga (1), Penczew (9), Dryja (9), Ignaczak (libero) oraz Tichacek, Konarski (2), Buszek, Holmes (1)

Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki i tabela Plusligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved