Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: 15. kolejka pod znakiem sportowych ambicji

PlusLiga: 15. kolejka pod znakiem sportowych ambicji

fot. archiwum

Walka w rundzie zasadniczej nabiera rumieńców - na półmetku zmagań upadły siatkarskie legendy i do głosu doszły zespoły skazywane na pożarcie. Zapowiada się, że 15. kolejka obfitować będzie w odpowiedzi na to, w jakiej formie znajdują się ligowi potentaci.

Na inaugurację 15. kolejki PlusLigi zmierzą się ze sobą AZS Częstochowa oraz Jastrzębski Węgiel, czyli mający wiele do udowodnienia zespół z dołu tabeli i grający ostatnio w kratkę ligowy potentat. Siatkarzom tego pierwszego zależeć będzie przede wszystkim na przerwaniu passy pięciu porażek z rzędu, przez którą plasują się na jedenastej pozycji w zestawieniu. Po ostatnich blamażach z olsztynianami i ZAKSĄ nastroje w ekipie Marka Kardoša nie są najlepsze. Remedium na ten stan rzeczy ma być sprowadzenie do zespołu Pawła Pietkiewicza – 28-letniego przyjmującego, który ostatnie tygodnie spędził w drugoligowym AZS-ie UWM Olsztyn. Nie wiadomo jednak czy nowy nabytek częstochowian wraz z Patrykiem Napiórkowskim i spółką dadzą radę podporządkować sobie chimerycznych Ślązaków. Wśród nich w ostatnim meczu z BBTS-em wyróżniał się Zbigniew Bartman, wybrany MVP spotkania, lecz (pomimo zdobytych przez niego 24 punktów) nie może być w stu procentach zadowolony ze swojej postawy – grał nierówno, podobnie jak Alen Pajenk. Zdecydowanie słabiej zaprezentował się także Michał Łasko, autor 16 oczek, którego efektywność wynosiła 37 procent. Bez względu na to właśnie jego ekipa jest zdecydowanym faworytem derbów województwa śląskiego.

90 minut później w szranki staną zespoły, którym w równym stopniu zależy na wygranej – BBTS Bielsko-Biała i Asseco Resovia Rzeszów. Już w piątek o godzinie 18.00 na własnym terenie bielszczanie będą chcieli pokazać, że ich ubiegłotygodniowy tie-break z Jastrzębskim Węglem nie był przypadkiem. Na pewno pomoże im w tym Jose Luis Gonzalez, wyrastający ostatnio na jedną z najwyraźniejszych osobowości swojego teamu. Partnerować mu będzie Wojciech Ferens, czyli pierwszy wybór Piotra Gruszki na przyjęciu, który w meczu z drużyną Roberto Piazzy zapisał najwięcej oczek na koncie swojego zespołu (20 punktów przy 50 procentach efektywności w defensywie). W nieco innych nastojach na bielskie parkiety wyjdą siatkarze z Rzeszowa, którzy po dwóch porażkach w lidze i niepowodzeniach na europejskich parkietach powalczą o przełamanie niefortunnej passy. Największym zmartwieniem ekipy Andrzeja Kowala są słabe początki pojedynków, które ostatnio stały się ich znakiem rozpoznawczym. Widać, że złapała ich spora zadyszka, od której nie może ich uwolnić nawet liderujący Jochen Schöps, czyli zdobywca 17 oczek w spotkaniu z Czarnymi Radom. W pierwszej części sezonu górą na Podpromiu byli siatkarze z Podkarpacia (wygrywając 3:0), ale kto wie czy BBTS, głodny zwycięstw i przestraszony widmem skurczenia ligi o dwa zespoły, nie zapragnie urwać punktów zmęczonym wiceliderom rozgrywek.

O tej samej porze rozpocznie się mecz dwunastej i ósmej ekipy rozgrywek – Effector w Kielcach podejmie AZS Politechnikę Warszawską. Gospodarze na pewno podejdą do meczu uskrzydleni ostatnimi wygranymi z MKS-em Będzin i wyrwanym w ostatniej chwili zwycięstwem w Radomiu. Głównym bohaterem tego boju był Adrian Staszewski (24 punkty w meczu), a partnerował mu Adrian Buchowski (o dwa oczka mniej). Największą przeszkodą na środku dla warszawian będzie za to Mateusz Bieniek, który z 32 blokami na koncie zajmuje 13. pozycję wśród zawodników najczęściej zatrzymujących rywali na siatce. Powtórzenie dobrych wyników będzie jednak dla niego trudne, bowiem nie bez powodu zawodnicy teamu ze stolicy nazywani są „wilkami Bednaruka” – w tym sezonie stanowili już zaporę nie do przejścia dla bydgoszczan czy dużo bardziej doświadczonych lubinian. Poza tym mają oni w swoich szeregach najczęściej punktującego siatkarza PlusLigi, czyli Michała Filipa, który zawsze stanowi duże wyzwanie dla przeciwników. Tym, co kuleje w AZS-ie, jest przyjęcie i kluczem do zapanowania nad ekspansją jego ataku jest mocny serwis. Potwierdza to ostatni przegrany mecz z podopiecznymi Vitala Heynena, którzy aż sześciokrotnie bezpośrednio punktowali przy swojej zagrywce. Warto jednak zauważyć, że w boju kielczan i akademików na pewno nie zabraknie emocji – oba zespoły chcą jak najbardziej odbić się od ligowego dna, tak żeby ze spokojnymi głowami czekać na kolejną fazę rozgrywek.

Czwartym pojedynkiem rozgrywanym w piątek będzie mecz wspomnianych już bydgoszczan z AZS-em Olsztyn, czyli drużyn, które wydawałoby się, że dużo dzieli, lecz też trochę łączy. Choć zawodnicy trenera Heynena mają na swoim koncie dziewięć zwycięstw przy czterech po stronie olsztynian, to obydwie ekipy potrafią grać stosunkowo chimerycznie. Wydaje się jednak, że podopieczni Krzysztofa Stelmacha ciągle szukają swojego miejsca w rozgrywkach, ale przegrywają mecze z wyżej notowanymi rywalami. W pierwszej części sezonu zasadniczego w starciu tych dwóch teamów górą po tie-breaku byli bydgoszczanie, którzy dzięki świetnej grze Jakuba Jarosza i Marcina Walińskiego pokonali AZS na jego własnym terenie. Jedyną bronią, którą ówcześni gospodarze dysponowali przeciwko oponentom, byli Grzegorz Szymański i František Ogurčák, którzy od tego czasu zwolnili nieco tempo. Nie zmienia to faktu, że zespoły zmierzą się ze sobą po dwóch wygranych z rzędu i liczą na poprawę swojej sytuacji w tabeli, mimo tego, że cele na trwający sezon mają raczej inne.

W sobotę o godzinie 14.45 ruszy hit kolejki, czyli starcie ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z rewelacją rozgrywek, LOTOSEM Treflem Gdańsk. Piąty i trzeci zespół PlusLigi dzieli sześć oczek, które zdają się być pamiątką po nie najlepszym starcie sezonu dla podopiecznych Sebastiana Świderskiego. Najgorsze mają już chyba za sobą, co potwierdzili ostatnimi ośmioma wygranymi spotkaniami (między innymi z bydgoszczanami czy radomianami). O sile kędzierzynian świadczą także statystyki – Dick Kooy jest trzeci wśród najlepiej atakujących, Paweł Zagumny zajmuje czwartą lokatę w klasyfikacji najskuteczniejszych rozgrywających, a Michał Ruciak bryluje w defensywie. Rzecz jasna, wszystko ma także swoje odbicie w rzeczywistości boiskowej – w poprzednim meczu z AZS-em Częstochowa walczyli przy 56-procentowej skuteczności w przyjęciu i 52-procentowej w ataku. Ich sobotni rywal, czyli zespół z Pomorza wciąż zachwyca, bowiem po małej wpadce z Cuprum Lubin konsekwentnie realizuje założenia Andrei Anatasiego i pokonuje siatkarską elitę (poza Skrą) w tie-breakach. Team ten jest kompilacją doświadczenia i młodości – z jednej strony Piotr Gacek przeżywa w Gdańsku swoją drugą sportową młodość, a z drugiej Mateusz Mika wyrasta na lidera kolektywu. Nie ulega więc wątpliwości, że starcie tych dwóch drużyn zagwarantuje wielkie emocje publiczności zgromadzonej w Hali Azoty.

15. kolejka PlusLigi w Bełchatowie stoi pod wielkim znakiem zapytania – słaby pojedynek z będzinianami pozostawił spory niesmak i Skra będzie musiała zrobić wszystko, żeby zmyć go swoją dobrą grą. – Nie mam wątpliwości, że z Cuprum czeka nas ciężki mecz. Musimy się odbudować po ostatniej przegranej. Rywale dobrze sobie radzą w lidze i trzeba będzie mocno powalczyć o to zwycięstwo i pokazać, że porażka z Będzinem była tylko wypadkiem przy pracy – powiedział atakujący teamu Miguela Falaski, Maciej Muzaj. Sam szkoleniowiec mistrzów Polski podkreślił natomiast, że spotkanie z MKS-em na pewno na długo pozostanie im w pamięci. – Nie możemy zapomnieć o tym meczu, a chłopaki muszą dalej pracować, zwłaszcza ci, którzy walczyli w sobotnim spotkaniu. Jestem zawiedziony postawą zawodników, którzy nie mieli za wielu okazji, zagrali w tym pojedynku i nie spisali się za dobrze – zaznaczył Hiszpan. Z pewnością bełchatowianie mają co poprawiać – grali wtedy na 41% skuteczności w ataku. Co więcej, tego spotkania z pewnością dobrze wspominać nie będzie Wojciech Włodarczyk, który osiągnął jedynie 30 procent efektywności w ofensywie. Chwilowe załamanie liderów PlusLigi niewątpliwie będzie chciał wykorzystać beniaminek z Lubina, który przebojem wdarł się na ligowe boiska. Z dorobkiem 24 punktów plasuje się obecnie na siódmej pozycji w zestawieniu i ma apetyt na więcej. – W sobotę czeka nas bardzo ciężki mecz. Cóż, pozostaje nam walczyć z całych sił o każdy punkt. Czemu nie spróbować wygrać? Na pewno pojedziemy tam z pozytywnym nastawieniem – zapewnił Szymon Romać.

W ostatnim starciu tej kolejki drugi beniaminek, sprawca największej sensacji w rozgrywkach, MKS Będzin podejmie Cerrad Czarnych Radom. Jak można się domyślić, nastroje w obozie Damiana Dacewicza są znakomite, mimo tego, że w chwili obecnej zamykają tabelę. – Czekamy na kolejne spotkania. Od tego momentu będziemy mieli przed meczami swój tajemny sposób na zmotywowanie się i oczywiście go nie zdradzimy. Chcemy walczyć o punkty i wygrane – na tym będziemy się skupiać – oznajmił Mikołaj Sarnecki, który w spotkaniu z mistrzami Polski zapisał na koncie swojego zespołu 15 oczek (efektywniejszy od niego był tylko Miłosz Hebda, który może poszczycić się zdobyczą 20 punktów). Podopiecznym Roberta Prygla trudno będzie walczyć z tak pozytywnie nastawionymi do gry będzinianami – szczególnie po ostatniej porażce z Effectorem Kielce w tie-breaku. Ich największym kłopotem była defensywa, w której przyjmowali jedynie jedną na trzy piłki, zagrali także słabiej w ataku. – Tak to jest – mogliśmy wygrać 3:0. Mieliśmy pięć kontr, żadnej nie skończyliśmy. Effector odwrócił losy meczu i niestety przegraliśmy – uznał szkoleniowiec z Radomia. Ich falująca dyspozycja może być spowodowana nieobecnością Daniela Plińskiego czy Mikko Oivanena, którzy dopiero wznowili treningi po doznanych urazach. Bez względu na wszystko, nie ulega wątpliwości, że obie ekipy mocno powalczą, żeby postawić na swoim. O tym, który z oponentów wyjdzie z tego spotkania z tarczą, przekonamy się już w sobotę. Początek meczu zaplanowany jest o godzinie 18.00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved