Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartosz Małachowski: Musieliśmy dojrzeć do gry w I lidze

Bartosz Małachowski: Musieliśmy dojrzeć do gry w I lidze

fot. archiwum

- Na porażkach świat się nie kończy. Trzeba zacisnąć zęby i walczyć dalej. Jeżeli ktoś po niepowodzeniach poddaje się i nie walczy do końca, jest słabym zawodnikiem - powiedział rozgrywający Caro Rzeczyca, Bartosz Małachowski.

Aż do trzynastej kolejki Caro Rzeczyca musiało czekać na zwycięstwo w lidze. Dopiero w mikołajki sprawiło sobie i swoim kibicom prezent, ogrywając bez straty seta Pekpol Ostrołęka. – Bardzo chcieliśmy wygrywać w lidze. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wreszcie nam się to udało. Po zwycięstwie z Pekpolem zeszło z nas ogromne ciśnienie – powiedział Bartosz Małachowski, rozgrywający beniaminka, który tym razem więcej zimnej krwi zachował w decydujących momentach poszczególnych setów. – Przede wszystkim nie popełniliśmy wielu prostych błędów, które często przytrafiały nam się w końcówkach – dodał.

Drużyna prowadzona przez Jarosława Sobczyńskiego jako jedna z ostatnich dołączyła do grona pierwszoligowców. Miała mało czasu na kompletowanie składu, a w dodatku zaledwie kilku jej zawodników posiada doświadczenie gry przynajmniej na zapleczu PlusLigi, co najwyraźniej odbiło się na jej wynikach na początku sezonu. – Może po prostu musieliśmy dojrzeć do gry w I lidze. Wielu z nas przeszło do klubu z Rzeczycy z niższej ligi. Poza tym jesteśmy dosyć młodą drużyną, więc może czasem brakowało nam doświadczenia? Bo wydaje mi się, że umiejętnościami nie odbiegamy od innych drużyn – podkreślił rozgrywający beniaminka z województwa łódzkiego.

Seria dwunastu porażek z rzędu (a z pucharową – trzynastu) nie zdarza się zbyt często. Nie łatwo jest się po niej podnieść, ale zapewne stanowi ona ciekawe doświadczenie na przyszłość dla zawodników Caro. – Po każdej porażce odczuwaliśmy żal i ból, ale na każdy trening przychodziliśmy z wiarą, że następny mecz będzie dla nas zwycięski. Cały czas ciężko pracujemy, żeby osiągać małe sukcesy. Na szczęście mamy dobrych prezesów, kibiców i sponsorów, którzy nawet po porażkach w nas wierzyli, wspierali i dalej to robią – powiedział Małachowski. – Na porażkach przecież świat się nie kończy. Trzeba zacisnąć zęby i walczyć dalej. Jeżeli ktoś po niepowodzeniach poddaje się i nie walczy do końca, jest słabym zawodnikiem – dodał gracz beniaminka.



Mimo że podopieczni trenera Sobczyńskiego wciąż plasują się na przedostatniej pozycji w tabeli, to liczą, iż wygrana z Pekpolem pozwoli im złapać wiatr w żagle. – Mam nadzieję, że uwierzymy w swoje umiejętności i będziemy kolejne mecze rozstrzygać na swoją korzyść. Nadal mamy dużą ochotę, aby namieszać w lidze – zaznaczył rozgrywający zespołu z Rzeczycy. Aby tak się stało, musi on zdobywać punkty. Najbliższa ku temu okazja już w weekend, kiedy to Caro u siebie podejmie zamykającą stawkę Avię Świdnik. Czy weźmie rewanż za niepowodzenie z inauguracyjnej serii spotkań? – Chciałbym zrewanżować się wszystkim zespołom, z którymi przegraliśmy. Pewnie każdy z moich kolegów z drużyny również ma na to ochotę. Po porażce z Avią długo ciągnęły się za nami czarne chmury, a zwycięstwo w najbliższym meczu może pozwolić nam wykonać kolejny mały kroczek do przodu – zakończył Małachowski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved