Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Wolny weekend Żygadły, triumf ekipy Kurka

Serie A: Wolny weekend Żygadły, triumf ekipy Kurka

fot. lubevolley.it

To nie był weekend biało-czerwonych na włoskich parkietach. O ile przerwa Łukasza Żygadły to efekt pauzowania Trentino, o tyle zespół Bartosza Kurka rozegrał swoje spotkanie. Lube triumfowało, ale polski przyjmujący nie pojawił się na boisku.

Problemów z wypunktowaniem rywali z Monzy nie mieli podopieczni Alberto Giulianiego. Poszczególne partie spotkania miały dość podobny przebieg, praktycznie cały mecz kontrolowali przyjezdni. Szkoleniowiec biancorossich po raz kolejny postawił na włoski duet w przyjęciu – Simone Parodi i Jiri Kovar. Bartosz Kurek tym razem nie pojawiał się na boisku nawet epizodycznie, polski przyjmujący cały mecz obserwował z pozycji kwadratu dla rezerwowych. Najjaśniejszą postacią Lube był Simone Parodi, reprezentant Azzurrich przy 60-procentowej skuteczności był także najlepiej punktującym zawodnikiem swojego zespołu. Obok indywidualnej dyspozycji Parodiego kluczem do sukcesu przyjezdnych była czujność w bloku. Przy tylko jednym oczku zdobytym w ten sposób przez ekipę z Monzy obrońcy tytułu punktowali aż 12 razy. O ile w ataku ekipa Oreste Vacondio dotrzymywała kroku rywalom, o tyle zestawienie skuteczności w polu serwisowym, podobnie jak noty bloku, pokazało dystans dzielący obie ekipy. Najwięcej problemów rywalom swoją zagrywką sprawił Jiri Kovar.

MVP meczu wybrany został Simone Parodi.

Satysfakcji z dobrej postawy swojego zespołu nie krył Jiri Kovar, przyjmujący Lube i reprezentacji Włoch zaznaczył jednak, że on i jego koledzy koncentrują się już na kolejnym rywalu. – Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Jednak dobrze zrealizowaliśmy nasze założenia i trzy punkty zabieramy ze sobą do domu. Teraz musimy próbować wygrać każde kolejne spotkanie, zaczynając od sobotniego z Perugią.

Vero Volley Monza – Lube Banca Marche Treia 0:3
(19:25, 19:25, 20:25)



Składy zespołów:
Vero Volley Monza: Elia (3), Gotsew (4), Tiberti (1), Galliani (4), Padura Diaz (16), Botto (11), De Pandis (libero) oraz Jovović, Vigil (1), Bonetti (1) (1) i Cominetti
Lube Banca Marche Treia: Parodi (12), Stanković (5), Kovar (10), Sabbi (12), Baranowicz (3), Podrascanin (12), Henno (libero) oraz Paparoni (libero), Monopoli, Bonacic i Shumov


9. kolejka zmagań była szczęśliwa również dla zespołu Andrei Gianiego. Siatkarze Calzedonii Verona mimo różnych momentów gry nie pozwolili na zbyt wiele rywalom. Gospodarze kilkukrotnie mieli swoje szanse, jak chociażby w trzeciej odsłonie meczu rozstrzyganej na przewagi. W kluczowych momentach doświadczenie było po stronie zespołu z Werony, a miejscowi popełniali proste błędy w przyjęciu serwisu rywala. Sytuacji Molfetty nie uratowała nawet dobra gra Wytze Kooistry. Holender nie miał większych problemów z przebiciem się przez blok rywali, jednak pojedyncze zagrania asa zespołu z Molfetty okazały się niewystarczające. Zupełnie inaczej prezentował się rozkład sił w ataku po drugiej stronie siatki, obok atakującego z niemal 70-procentową efektywnością Taylora Sandera wyróżniali się Gasparini, Deroo czy Anzani. To właśnie zagrywka Mitji Gaspariniego pozwoliła gościom na skuteczne rozrzucanie bloku rywali. Tej szansy siatkarze z Werony nie zmarnowali, zgarniając pełną pulę punktów.

 

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został Taylor Sander.

O nierównej grze, ale i dobrej reakcji swoich podopiecznych w trudnych sytuacjach, mówił po meczu szkoleniowiec Calzedonii Verona. – W pierwszym secie graliśmy punkt za punkt, w końcówce seta wyprowadziliśmy rezultat na 24:22. W tej części partii pokazaliśmy naszą siłę. Drugi set był praktycznie bez historii, narzuciliśmy swój styl gry, podczas gdy w trzeciej odsłonie straciliśmy nieco na sile, ale poradziliśmy sobie z tym. Mocnym punktem naszego zespołu był Mitja Gasparini, punktujący w polu serwisowym, jednak gratulacje należą się całej drużynie – podsumował Andrea Giani.

Exprivia Molfetta – Calzedonia Verona 0:3
(24:26, 14:25, 24:26)

Składy zespołów:
Exprivia Molfetta: Candellaro (5), Noda Blanco (5), Sket (7), Kooistra (11), Bossi (9), Hierrezuelo (6), Romiti (libero) oraz Del Vecchio, Spirito, Puliti i Blagojević
Calzedonia Verona: Zingel (9), Coscione (1), Gasparini (10), Deroo (10), Sander (17), Anzani (10), Pesaresi (libero) oraz Blasi, White i Bellei


Nie najlepszą serię odwrócili siatkarze Copry Piacenza, konfrontacja z Latiną miała być jednym z ciekawszych widowisk ostatniej kolejki i tak też się stało. Ostatecznie po ponad dwugodzinnej walce zwycięsko z boiska schodzili przyjezdni. Siatkarze Latiny zapisali na swoim koncie jedno oczko, rywalizację z Piacenzą okupili jednak kontuzją – skręceniem kostki Tine Urnauta. W drugim secie spotkania Urnaut musiał opuścić plac gry, jednak w trudnych chwilach ekipa trenera Blenginiego mogła liczyć na Sashę Starovicia. A utrzymujący 55% skuteczności as Latiny nie zawodził. Po drugiej stronie siatki nie było jednak gorzej. Wymarzony debiut zanotował Raydel Poey. Kubańczyk, który szeregi Copry zasilił niedawno, zstępując Kevina Le Roux, zdominował rywali. To właśnie Poey był zawodnikiem robiącym różnicę na korzyść podopiecznych Andrei Radiciego. Atakujący gości obok imponującego dorobku 35 oczek był gwarantem stabilizacji gry swojego zespołu w ataku (63%). I do swojego asa Valerio Vermiglio posyłał piłki w najtrudniejszych momentach, a ten nie zawodził, prowadząc Coprę do wygranej.

 

MVP spotkania wybrano od niedawna broniącego barw Copry Piacenza – Raydela Poey’a.

O odwróceniu pechowej karty mówił Aimone Alletti.T o był dość nerwowy mecz, po serii porażek musieliśmy zdobyć jakiekolwiek punkty. Mamy nadzieję, że to pewnego rodzaju przełom dla nas.

Top Volley Latina – Copra Piacenza 2:3
(25:20, 15:25, 25:23, 21:25, 11:15)

Składy zespołów:
Top Volley Latina: Rauwerdink (8), Sottile (1), Van De Voorde (6), Rossi (4), Starović (29), Urnaut (8), Mania (libero) oraz Skrimow (12), Semenzato (1) i Tailli
Copra Piacenza: Alletti (7), Poey (34), Vermiglio (2), Massari (13), Zlatanov (14), Ostapienko (11), Mario (libero) oraz Papi (2), Ter Horst, Marra (libero) i Tencati (1)


Przy nieznacznej różnicy punktowej w czołówce na potknięcie nie pozwolili sobie siatkarze Perugii, chociaż początki meczu w wykonaniu ekipy Nikoli Grbicia były dość nerwowe. W tej części spotkania gra na styku toczyła się do etapu pierwszej przerwy technicznej. Niedociągnięcia w grze miejscowych i kontrataki wykorzystywane przez duet Bencz/Veres pozwoliły gościom nieco odskoczyć rywalom (11:16). Tej szansy zawodnicy z Mediolanu nie zmarnowali, dość niespodziewanie obejmując prowadzenie w spotkaniu. Rękę rywalom podali gospodarze, popełniając w partii premierowej aż 7 błędów. W kolejnych setach siatkarze Perugii prezentowali się już pewniej, minimalizując liczbę oczek oddawanych bezpośrednio rywalom i poprawiając swoje noty w ataku. Po raz kolejny z roli lidera zespołu wywiązał się Aleksandar Atanasijević. Młody Serb punktował 22 razy, mając silne wsparcie Christiana Fromma (23 oczka).

 

Tytuł dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał Christian Fromm.

Komentując spotkanie, siatkarze Perugii zgodnie podkreślali, że nie było łatwo. – Już od początku był to trudny mecz. Wiedzieliśmy co nas czeka, jednak zaczęliśmy grać praktycznie od połowy pierwszego seta, jak się okazało – było już za późno, aby wygrać ten fragment meczu. Dziękuję moim kolegom, którzy bardzo mi pomogli, podając pomocną dłoń przy powrocie do gry – skomentował Adriano Paolucci.

Sir Safety Perugia – Revivre Milano 3:1
(22:25, 25:17, 25:19, 25:19)

Składy zespołów:
Sir Safety Perugia: Fromm (23), Paolucci (3), Barone (10), Beretta (9), Atanasijević (22), Maruotti, Fanuli (libero) oraz Paolucci, Fanuli (libero) i Vujević (7)
Revivre Milano: Bencz (16), Kauliakamoa (2), De Togni (7), Veres (14), Preti (8), Valsecchi (5), Rizzo (libero) oraz Bermudez (2), Cerbo, Patriarca (3), Mattera (1) i Dos Santos


Bez podziału punktów obyło się w Padwie, gdzie siatkarze Valerio Baldovina podejmowali CMC Ravenna. W zespole gości po przerwie do gry wrócił Renan. As Ravenny nie rozegrał imponującego spotkania, nie prezentował się jednak w pełnym wymiarze meczu. W trudnych chwilach siatkarze gości mogli jednak liczyć na Cebulja, praktycznie od początku sezonu reprezentującego równy poziom. Cieniem na ocenie poczynań gości może kłaść się przegrany drugi set. Porażka do 20 to w dużym stopniu przegrana na własne życzenie. Tylko w tej partii siatkarze z Ravenny oddali rywalom 8 oczek, a niewiele więcej zawodnicy z Padwy zdobyli po samodzielnych atakach (10). Chwilowy przestój nie wybił jednak z rytmu pewnych swego gości, w kolejnych partiach to Klemen Cebulj i jego koledzy dyktowali warunki gry, dość pewnie wygrywając do 23 i 18.

 

MVP spotkania wybrany został Maximiliano Cavanna.

Mimo wygranej swojego zespołu nie do końca zadowolony ze swojej postawy był wracający do gry Renan. – Dla nas o było bardzo ważne zwycięstwo, siatkarze z Padwy zagrali naprawdę dobre zawody, stawiając nas w trudnej sytuacji. Osobiście nie zagrałem najlepiej, wracam dopiero do gry i za mną jedynie trzy treningi. Ale idziemy do przodu, wiemy, że w Serie A nie ma łatwych meczów – zakończył as Ravenny.

Tonazzo Padova – CMC Ravenna 1:3
(23:25, 25:20, 23:25, 18:25)

Składy zespołów:
Tonazzo Padova: Mattei (2), Orduna (3), Giannotti (21), Rosso (10), Volpato (5), Quiroga (20), Balaso (libero) oraz Gozzo (1), Garghella, Aguilard (4), Beccaro i Milan (3
CMC Ravenna: Mengozzi (10), Cavanna (4), Jelizakov (6), Koumentakis (3), Cester (12), Cebulj (17), Bari (libero) oraz Zappoli (5), Pasquale, Zanatta (8), Mc Kibbin i Goi (libero)


9. kolejkę zmagań zakończyło poniedziałkowe spotkanie pomiędzy niekwestionowanym liderem Serie A a dość dobrze radzącym sobie beniaminkiem rozgrywek. W konfrontacji z Modeną siatkarze Altotevere nie mieli zbyt wielu szans, podopieczni Paolo Montagnaniego nie zamierzali być jednak statystą dla pewnych swego zawodników Angelo Lorenzettiego. Mający imponujący bilans 24 wygranych setów i tylko jednej przegranej partii siatkarze z Modeny nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Podobnie było w meczu z Altotevere, dominując nad rywalami w ataku i rozbijając szeregi przyjmujących rywali skuteczną zagrywką, gospodarze dość szybko przejmowali kontrolę nad sytuacją. Bruno bezbłędnie rozrzucał blok rywali, a szans w ataku nie marnowali Ngapeth z Petriciem. W trzeciej partii przy dwupunktowej stracie w końcówce sympatycy beniaminka mogli mieć jeszcze nadzieje na przedłużenie losów spotkania, lider klasyfikacji nie zamierzał jednak nic ułatwiać rywalom, szybko rozwiewając złudzenia gości.

Za najlepszego zawodnika meczu uznano Nemanja Petrić.

 

Angelo Lorenzetti nawiązał do imponującej serii swojego zespołu. – To niesamowity rezultat, aby w siedmiu kolejnych meczach wygrywać po 3:0. Po tym spotkaniu mogę powiedzieć, że jedynie w trzeciej partii moi zawodnicy mieli spadek koncentracji. To sytuacja, która nie powinna się powtórzyć. Teraz rozpoczyna się trudny dla nas etap, ale bardzo ufam tej drużynie – podkreślił szkoleniowiec.

Modena Volley – Altotevere Città di Castello 3:0
(25:19, 25:11, 25:21)

Składy zespołów:
Modena Volley: Bruno (3), Petrić (16), Ngapeth (19), Piano (2), Verhees (5), Vettori (12), Rossini (libero) oraz Sala (3) i Kovacević (1)
Altotevere Città di Castello: Corvetta (1), Della Lunga (8), Aganits (3), Randazzo (3), Marić (7), Mazzone (2), Tosi (libero) oraz Franceschini (1), Dolfo (1) i Baroti (5)

Zobacz również:
Wyniki 9. kolejki i tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved