Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Miguel Falasca: Nie możemy zapomnieć o tym meczu

Miguel Falasca: Nie możemy zapomnieć o tym meczu

fot. Joanna Skólimowska

Jak do tej pory największa sensacja PlusLigi miała miejsce w mikołajki w Bełchatowie. - To jest dla nas naprawdę duża sprawa i niespodzianka także - powiedział Damian Dacewicz. Jego zespół pokonał mistrzów Polski i zgarnął komplet punktów.

Po pierwszej rozegranej partii wydawało się, że bełchatowianie kroczą spokojnie po zwycięstwo nr 25. Nic bardziej mylnego – MKS Banimex zdołał się podnieść i najpierw toczył wyrównaną walkę, a następnie skutecznie przejął inicjatywę na boisku i konsekwentnie trzymał ją do końca. – Oczywiście bardzo cieszymy się z wygranej na tak ciężkim terenie. Tym bardziej, że te nasze ostatnie wyniki nie zachwycały. Osobiście cieszy mnie też to, że potrafiliśmy zagrać równe spotkanie, bez przestojów. Na pewno taki mecz doda nam dużo pewności siebie, ponieważ ostatnio nasze morale trochę opadło i ten mecz powinien dodać nam trochę wiary – powiedział po wygranej zadowolony kapitan gości Maciej Pawliński.

W spotkaniu z MKS-em nie wystąpiło trzech podstawowych graczy mistrzów Polski – Mariusz Wlazły, Facundo Conte i Karol Kłos. Młodzi zawodnicy nie poradzili sobie – choć w trakcie meczu wspomogli ich doświadczeni Winiarski i Uriarte, nie zdołali oni odwrócić losów meczu. Główną bolączką Skry był brak bloku. Rywale wykorzystywali ręce bełchatowian jak żaden inny zespół do tej pory i po bloku w aut punktowali raz za razem. – Rywale zagrali dobre i wyrównane spotkanie, natomiast my graliśmy nierówno. Zdarzały się nam przestoje i przede wszystkim nie graliśmy tak dobrze zagrywką i blokiem, jak to było we wcześniejszych meczach – dlatego przegraliśmy. Myślę, że był to ewidentnie nasz słabszy dzień. Przy dobrej grze zespołu z Będzina, niestety dla nas, skończyło się to porażką – przyznał zastępujący w roli kapitana Wlazłego, Michał Winiarski.

Przed meczem mało kto się spodziewał takiego obrotu sprawy. Drużyna z Będzina do soboty miała na koncie tylko jedną wygraną i z czterema oczkami zamykała tabelę PlusLigi. PGE Skra od dawna kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa i liderowała rozgrywkom – faworyt meczu był zatem tylko jeden. – Marzyliśmy o tym, by wygrać kolejny mecz w PlusLidze i tak było w każdej kolejce, w każdym kolejnym spotkaniu. Wtedy nie potrafiliśmy zachować chłodnej głowy, szczególnie w zaciętych końcówkach, do których doprowadzaliśmy. Ale praktycznie w żadnej nie potrafiliśmy wygrać i ten zespół zaczął mieć powoli problem. I to nie z treningiem, ale z tym, by wykorzystywać sytuacje, które nadarzały się, by wygrywać poszczególne sety – ocenił wcześniejsze poczynania swojego zespołu Damian Dacewicz.



Do zwycięstwa będzinian poprowadzili Miłosz Hebda i Mikołaj Sarnecki. Statuetka MVP powędrowała do tego pierwszego, który przy 32 próbach w ataku uzyskał 47% skuteczności w tym elemencie. Atakujący natomiast skończył 12 z 29 uderzeń (42%). Znacznie lepiej goście prezentowali się w bloku i wygrali tym elementem 13:6. – Nie spodziewaliśmy się, że w tym meczu będzie łatwo, bo trudno gra się na terenie mistrza Polski z taką utytułowaną drużyną, z tak dobrymi zawodnikami i po takich świetnych ich wynikach. To jest dla nas naprawdę duża sprawa i niespodzianka także. Skra walczyła tu o jakiś rekord, mega rezultat, a przyszedł mecz słabszy – bo taki bełchatowski zespół zagrał. Z naszej strony było widać wolę walki i ambicję. Chcieliśmy pokazać, że w każdym spotkaniu walczymy, ale nie wszystko do końca nam wychodzi. W tym meczu trochę szybciej przełamywaliśmy się. Nie było takich momentów, że doprowadzaliśmy do zaciętych końcówek, w których mogliśmy gubić kontrolę i pewność siebie. Udawało nam się wypracowywać przewagę i kontrolować ją do samego końca – mówił zadowolony trener będzinianin. – Takich pojedynczych zwycięstw szukamy od początku sezonu. Ta wygrana ze Skrą za trzy punkty jest dla nas siatkarskim świętem – zakończył.

Po spotkaniu trener Miguel Falasca nie krył, że jest zawiedziony postawą swojego zespołu. Jego podopieczni w tym pojedynku byli od rywali gorsi w każdym elemencie i nie potrafili wykorzystać swojej najgroźniejszej do tej pory broni – zagrywki. Dodatkowo popełniali dużą liczbę błędów (43). – Będzinianie wygrali, bo byli w tym meczu zespołem lepszym. Z pewnością nie był to jeden z naszych najlepszych meczów, ale to rywale też zagrali dobrą siatkówkę i to oni wygrali. Nie możemy zapomnieć o tym meczu, a chłopaki muszą dalej pracować, zwłaszcza ci, którzy grali w sobotnim meczu. Jestem zawiedziony postawą zawodników, którzy nie mieli za wielu okazji, zagrali w tym meczu i nie spisali się za dobrze – ocenił Hiszpan. Mimo porażki PGE Skra Bełchatów nadal lideruje tabeli PlusLigi i ma trzy punkty więcej od drugiej Resovii. – Uważam, że punkty są ważne, ale nie najważniejsze. Będziemy kontynuować pracę z tymi młodymi zawodnikami, może będą mieli więcej okazji do gry. Mam nadzieję, że w przyszłości będą mogli zagrać lepiej. Oni cały czas trenują ciężko i dobrze, ale potrzebują gry. Ciężko jest czasami takim młodym zawodnikom grać w takim klubie, jak Skra – zakończył Falasca.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved