Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Rob Bontje: Kromm był „killerem” gospodarzy

Rob Bontje: Kromm był „killerem” gospodarzy

fot. Sabina Bąk

Po trzech sezonach spędzonych w Polsce holenderski środkowy walnie przyczynił się do zwycięstwa nowego klubu, Berlin Recycling Volleys, nad Resovią Rzeszów. - Nikt z nas nie spodziewał się takiego przebiegu meczu - powiedział po spotkaniu Rob Bontje.

Rob – znów zawitałeś do Rzeszowa, tym razem jednak w innych barwach, niż miałeś to okazję czynić na przestrzeni ostatnich trzech sezonów, kiedy to grałeś w PlusLidze. Nie zmienia to jednak faktu, że zespół z Podkarpacia znasz doskonale. Czy spodziewałeś się takie przebiegu tego spotkania?

Rob Bontje:Absolutnie nie. Nikt z nas nie spodziewał się takiego przebiegu tego meczu. Chyba nawet żadna wróżka by tego nie przewidziała, a jeśli taką znasz, to proszę daj mi do niej kontakt (śmiech). Tak na poważnie, gdyby ktoś nam przed meczem powiedział, że wygramy bez większego problemu w stosunku 3:0, pewnie nikt z nas by w to nie uwierzył. Dobrze znam zespół z Rzeszowa, gdyż przez ostatnie trzy sezony miałem okazję występować w PlusLidze, tocząc wiele bojów z ekipą dowodzoną przez trenera Kowala. Spodziewałem się zatem nieco innej Asseco Resovii.

Innej to znaczy jakiej?



Spodziewaliśmy się, że zawodnicy z Rzeszowa będą bardziej zdeterminowani, by odnieść zwycięstwo. Chociażby z uwagi na to, że grali przed swoją publicznością. Jednak trzeba oddać im, że nie tyle oni zagrali źle, co po prostu to my zagraliśmy świetne spotkanie. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. My stwarzaliśmy presję na gospodarzach niemal nieustannie. Wszystko miało swój początek w dobrej zagrywce, którą stworzyliśmy rzeszowianom wiele problemów. Nasi blokujący również dobrze czytali intencje rozgrywającego drużyny przeciwnej, co pozwoliło im wykonać kilka efektownych „czap” oraz bardzo dużą liczbę wybloków.

W Rzeszowie głośno mówi się o chęci zawojowania rozgrywek Ligi Mistrzów. Jakie są cele w tych rozgrywkach dla drużyny Berlin Recycling Volleys?

Zwycięstwo w Lidze Mistrzów (śmiech). Tak na poważnie, to nie mamy stricte określonego planu. Jednak sądząc po tym, jak wygląda nasza gra i jak świetnie prezentujemy się jako drużyna, Final Four nie jawi się jako jakaś mrzonka, tylko jak coś całkiem możliwego do osiągnięcia. Myślę, że poprzeczkę trzeba sobie stawiać wysoko i cały czas doskonalić elementy naszej gry, w których są jeszcze mankamenty. Po takich spotkaniach jak wczorajsze możemy śmiało stwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku.

We wczorajszym meczu Asseco Resovii zdecydowanie zabrakło lidera na placu boju, który w trudnych momentach wziąłby na swoje barki ciężar gry.

Zgadza się, to było widoczne gołym okiem. My mieliśmy Roberta Kromma, który rozegrał fantastyczne zawody i stał się prawdziwym „killerem” miejscowych. Chociaż tak naprawdę to i bracia Shoji czy też Scott Touzinsky – również rozegrali bardzo dobre spotkanie. Takie mecze jak dzisiejszy bardzo scalają, a wręcz cementują zespół. Na papierze Asseco Resovia Rzeszów jest przecież zespołem mocniejszym, dlatego mogę śmiało powiedzieć, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty.

Odchodząc od tematu meczu – zmiana barw ewidentnie ci służy. Dobre statystyki w lidze niemieckiej, dzisiaj świetne spotkanie przeciwko wicemistrzowi Polski…

Szczerze? Nie uważam, że gram lepiej od czasu, kiedy polscy kibice mogli mnie oglądać w meczach PlusLigi. W ekipie z Berlina mam trochę inne zadania, niż miałem podczas pobytu w Jastrzębiu-Zdroju. Być może dzięki nim, a także dzięki taktyce naszego trenera moja gra jest trochę bardziej eksponowana. W czasie kiedy grałem w drużynie ze Śląska, mieliśmy w drużynie czterech bardzo dobrych środkowych, reprezentantów swoich krajów i koniecznym było przez cały czas walczyć o miejsce w pierwszej szóstce. W Berlinie jest inaczej. Tutaj jest trzech dobrych środkowych, jednak pierwsza szóstka jest jasno określona i raczej stabilna. Tylko w przypadku słabszej dyspozycji lub kontuzji następuje zmiana zawodnika. Każdy jednak ma swój czas, a praca na treningach jest po prostu doceniania proporcjonalnie czasem spędzonym na parkiecie w trakcie różnego rodzaju rozgrywek.

A jak w twojej opinii wygląda porównanie lig – polskiej i niemieckiej?

PlusLiga jest silniejsza i to nie ulega żadnej wątpliwości. Liga niemiecka jest bardzo wyrównana i w czasie każdego spotkania do ostatniej piłki trzeba być bardzo uważnym i trzeba walczyć do końca. W lidze, w której obecnie występuję, każdy może wygrać z każdym i nie ma wielkich różnic pomiędzy ekipami najlepszymi a tymi z dołu tabeli. W PlusLidze zespoły z czołówki zdecydowanie przewyższają ekipy będące na końcu, a nawet w środku tabeli. Mecze play-off w Polsce są jednak bardzo emocjonujące i stoją na naprawdę światowym poziomie.

Czy możliwym jest jeszcze powrót Roba Bontje do PlusLigi?

Będąc całkowicie szczerym, to nie wiem, ponieważ nie młodnieję, a starzeję się coraz bardziej i nie wiem czy za jakiś czas będę jeszcze grywał na poziomie PlusLigi (śmiech). Ja naprawdę lubię tutaj grać, bardzo lubię przebywać w Polsce. Kocham polskich kibiców, którzy są wspaniali i czy ich pupilom się wiedzie, czy nie – nie szczędzą gardeł, by ich wspierać. To doprawdy imponujące i przyprawiające niejednokrotnie o gęsią skórkę. Z Polski wywiozłem tylko dobre wspomnienia, spędziłem tutaj trzy bardzo fajne lata. Zobaczymy jednak co przyniesie przyszłość. Może jeszcze zagoszczę na polskich parkietach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved