Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Michal Masny: Limity zawsze trzeba przesuwać

Michal Masny: Limity zawsze trzeba przesuwać

fot. Joanna Skólimowska

Po porażce z Lokomotiwem jastrzębianie zajmują drugie miejsce w tabeli grupy B LM. - Z jednej strony jest dobrze, z drugiej mogło być lepiej, ale nie ma tragedii - o dotychczasowych wynikach Jastrzębskiego Węgla w LM i PlusLidze mówi Michal Masny.

Zgodzisz się z tym, że w konfrontacji z Lokomotiwem Nowosybirsk Rosjanie byli do ugryzienia, co potwierdza chociażby pierwszy set wygrany przez was?

Michal Masny:Powiedzmy, że mogliśmy ugrać chociażby punkt. Ale Rosjanie zagrali bardzo dobrze, my z kolei graliśmy już prawie na naszym limicie, także trudno byłoby mówić, że mogliśmy nawet wygrać ten mecz. Nie powiedziałbym też, że zagraliśmy słabo i dlatego przegraliśmy 1:3. Szczególnie dla kibiców ten mecz był ładny, mógł się podobać, bo było co oglądać.

Graliście trochę zrywami, co potwierdzają punkty tracone i zdobywane seriami. To kwestia tempa dyktowanego przez rywali, narzucenia ich stylu gry?



Było to trochę powodowane ich zagrywką, bo dopóki przyjmowaliśmy w miarę normalnie, to byliśmy w stanie prowadzić grę punkt za punkt. Później ktoś wszedł na zagrywkę, zagrał asa serwisowego albo trudną zagrywkę, gdzie mieliśmy problemy z przyjęciem, i trudno było nam wyprowadzić skuteczną akcję w ataku…. I zaczynały się problemy. Tam była ta różnica – właśnie w zagrywce.

Wspomniałeś, że graliście już niemal na swoim limicie. Więc przed rewanżem w Rosji trudno myśleć o odwróceniu sytuacji? Trzeba będzie liczyć na potknięcia rywali?

Nie, bo limity zawsze trzeba przesuwać. Także musimy zawsze zagrać na maksimum swoich możliwości danego dnia. W tym spotkaniu to mogło być już nasze maksimum, bo naprawdę daliśmy z siebie wszystko i myślę, że to było widać.

Za wami pierwsza część fazy zasadniczej PlusLigi, jesteście też na półmetku rozgrywek grupowych w Lidze Mistrzów – to czas pierwszych podsumowań. 2. miejsce w tabeli LM i 4. w PlusLidze można uznać za satysfakcjonujące?

Z jednej strony jest dobrze, z drugiej mogło być lepiej, ale nie ma tragedii. Na pewno mogło być lepiej, bo traciliśmy punkty z tymi zespołami teoretycznie słabszymi, z którymi powinniśmy wygrywać za trzy oczka, a niestety nie udało się. Myślę, że jesteśmy gdzieś pośrodku tej naszej drogi do fazy play-off i musimy się starać utrzymać tę formę, którą mamy, albo coś jeszcze poprawić. Będzie dobrze, możemy się jeszcze przesunąć w tabeli o jedno czy dwa miejsca wyżej, a może nawet więcej, bo stać nas na to…

Nie jest w tym wszystkim bez znaczenia brak Denisa Kaliberdy?

– Ma to wpływ na to, że czasami trener nie ma żadnego pola manewru. Jeżeli komuś przytrafi się gorszy dzień, to mimo wszystko musimy tak grać. Ale u nas w szatni nikt o tym nie rozmawia, nie ma domysłów, czy grając z Denisem, byłoby lepiej czy gorzej. Po prostu jest taka sytuacja, a nie inna. My gramy swoje, a martwić się musi ktoś inny.

Przy braku szerokiego składu i polu manewru trudy sezonu i gry co trzy dni mogą być szybciej odczuwalne pod względem kondycyjnym…

Po takim meczu jak ten z Lokomotiwem Nowosybirsk ja jestem jeden dzień praktycznie nieżywy, ale to jest też spowodowane moim wiekiem (śmiech). Ale fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, więc myślę, że poradzimy sobie ze wszystkim. Trzeba tylko trochę odpocząć, doładować trochę baterię i tyle.

Walcząc na trzech frontach powtórzenie rezultatów z ubiegłego sezonu wciąż jest realne?

Oczywiście, że jest. Dlaczego nie? Z tym że musimy wytrzymać chociażby w takim składzie, w jakim teraz jesteśmy. Bo jeżeli komuś coś się stanie, to będzie duży problem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved