Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Sjoerd Hoogendoorn: Mamy szansę ograć ZAKSĘ

Sjoerd Hoogendoorn: Mamy szansę ograć ZAKSĘ

fot. Mateusz Siwiec

- Jeśli poprawimy się o te 3-4 piłki w meczu, to jesteśmy w stanie z nimi wygrać za 3 punkty. Faworytem wciąż będzie ZAKSA, jednak nasze szanse wcale nie są małe - przyznał po porażce 1:3 atakujący VaLePa Sastamala, Sjoerd Hoogendoorn.

Podobnie jak Tiikerit Kokkola, w Kędzierzynie-Koźlu udało się wam wygrać tylko jednego seta. Mimo wszystko nie macie się czego wstydzić, bo sprawiliście ZAKSIE dużo kłopotów. Jesteś zadowolony z występu zespołu?

Sjoerd Hoogendoorn: Według mnie nie mamy powodów do wstydu, ale też i nie mamy się z czego cieszyć. W pierwszym i trzecim secie powinniśmy pokazać więcej, powinniśmy sprawić ZAKSIE jeszcze więcej kłopotów. Stworzyliśmy sobie bardzo wiele okazji, ale nie wykorzystaliśmy ich. Nasi rywale też mieli kłopoty ze skończeniem piłek, w głównej mierze w obu zespołach tyczyło się to skrzydłowych. Patrząc z naszej perspektywy, to muszę oddać ZAKSIE, że miała naprawdę równy i szczelny blok. Szczególnie szkoda mi premierowej partii, bo tam mieliśmy najwięcej okazji – prowadziliśmy w końcówce nawet dwoma punktami. To się później odbiło na całym wyniku.

ZAKSA w tym pojedynku popełniła ponad 30 błędów. Dostając za darmo prawie półtora seta, nie byliście w stanie wygrać tego spotkania. Co w waszej grze zawiodło?



To jest chyba nasz największy mankament – kompletnie nie wykorzystaliśmy błędów, które rywal popełniał hurtowo. Zdecydowanie najwięcej pomyłek gospodarze popełnili w zagrywce, a następnie w ataku. Po każdym z tych błędów czuliśmy, że możemy ich teraz dorwać, możemy odskoczyć, jednak na jaw wyszedł chyba fakt, że w całym sezonie w lidze fińskiej gramy zbyt mało spotkań na tak wysokim poziomie, jak właśnie ten mecz. Z drugiej strony – sami też nie byliśmy bezbłędni. Choć naszych pomyłek było mniej niż ZAKSY, to też trochę im pomogliśmy, uderzając po autach.

Czy po tym meczu widzisz szansę na wygraną 3:0 w Finlandii i odprawienie ZAKSY w złotym secie?

Myślę, że jest na to szansa i to wcale niemała. Oczywiście nie mówię, że to słaby zespół. Na pewno ciężko będzie wygrać z nim trzy sety praktycznie z rzędu, bo ewentualnie możemy sobie pozwolić na stratę jednej partii. Jeśli spojrzymy na tablicę wyników, zastanowimy się jak wyglądało to spotkanie, to możemy dojść do wniosku, że jeśli poprawimy się o te 3-4 piłki w meczu, to jesteśmy w stanie z nimi wygrać za 3 punkty. Oczywiście faworytem wciąż będzie ZAKSA, bo ma w składzie bardziej doświadczonych, ogranych, wyższych zawodników, jednak nasze szanse nie są aż takie małe.

Mistrzostwa świata i poprzedni mecz Pucharu CEV z Tiikeritem na pewno powiększył bazę danych o fińskiej siatkówce każdego przeciętnego kibica w Polsce. Jak według ciebie wygląda siła ligi fińskiej w odniesieniu do rozgrywek europejskich?

W pierwszej rundzie mierzyliśmy się z Selverem Tallin i trzeba powiedzieć, że był to dla nas dosyć prosty dwumecz, w którym straciliśmy tylko jednego seta, i to na własne życzenie. Co do rozgrywek ligowych – VaLePa i Tiikerit to zdecydowanie dwie najsilniejsze ekipy w tych rozgrywkach. Mamy w składzie Esko, Kunnariego czy Krastinsa – trzech graczy z kadry Finlandii, i to najmocniejsze ogniwa zespołu. Reszta graczy, którzy uzupełniają wyjściową szóstkę, to siatkarze, którzy albo dalej grają, albo w przeszłości grali w reprezentacjach swoich krajów i poziomem nie odbiegają od kadrowiczów Suomi. Jeśli chodzi o mecze na wysokim poziomie, to tylko pojedynki między VaLePa i Tiikeritem mogą być określane takim mianem. Zespoły do szóstego miejsca prezentują dobrą siatkówkę i zdarza się nam przegrywać z nimi sety, raczej nic więcej. Reszta ekip to dla nas niezbyt wymagający rywale. Poziom na pewno podnoszą zagraniczni zawodnicy, a tych w każdym zespole jest kilku. Najwięcej jest chyba Amerykanów, którzy są zazwyczaj liderami tych zespołów. Zazwyczaj trafiają tam młodzi gracze, którzy traktują tę ligę jako odskocznię do większej kariery, do możliwości trafienia do mocniejszego teamu. Jeśli miałbym jeszcze kogoś wyróżnić, to byłby to Huurikaani Loimaa. Gra tam teraz Matti Oivanen i to też dosyć mocni przeciwnicy.

Czyli twoje słowa potwierdzają to, co powiedział „Lelu” Ojansivu – w sezonie Tiikerit gra maksymalnie 6 spotkań na najwyższym poziomie. To chyba właśnie ten fakt powoduje, że niezwykle ciężko jest wam grać z sukcesami w europejskich pucharach?

Lelu miał całkowitą rację w tym, co powiedział. Grając raz na 2-3 miesiące jakiś poważny albo bardzo poważny mecz, nie można szybko zaadaptować się do warunków, jakie stawiają takie zespoły, jak ZAKSA. W tym meczu było zresztą widać, że mamy duże problemy z wejściem na najwyższy poziom. W ataku miałem duże problemy – dostałem 8, 9 czy nawet może 10 bloków. To nie problem na linii atakujący – rozgrywający, bo piłki dolatywały tam, gdzie miały dolatywać. W meczach ligowych założę się, że przynajmniej połowę z nich skończyłbym punktowo. W meczach z takimi zespołami, jak ZAKSA, potrzeba maksimum precyzji, bo blok jest wyższy, lepiej ustawiony, szczelniejszy i przede wszystkim środkowi przemieszczają się szybciej. Ojansivu ma rację, bo według niego, według mnie również, te topowe spotkania to mecze VaLePa – Tiikerit i może te z Huurikaani. Dla przykładu powiem, że w ostatnich dwóch miesiącach straciliśmy bodajże dwa sety, grając podobną siatkówkę, jak ta w hali Azoty.

W takim razie przenieśmy się z Finlandii do Holandii, czyli twoich rodzinnych rejonów Europy. Czy siatkówka w Holandii się rozwija i staje się coraz popularniejszym sportem?

Na pewno jest trochę lepiej niż w poprzednim roku, ale nie nazwałbym tego znaczącym progresem. Jest tam kilka porządnych ekip, ale nie uważam poziomu ligi holenderskiej za wysoki. To też był jeden z powodów, dla których opuściłem swój kraj i przeniosłem się do Finlandii. Dwa lata temu wyjechałem ze swojego kraju i dołączyłem do VaLePa, ale mogę powiedzieć, że podczas czterech sezonów w Dynamo Apeldoorn mieliśmy solidny skład. Zwłaszcza w pierwszych dwóch latach ta drużyna była stosunkowo mocna, bo mieliśmy w składzie kilku zagranicznych siatkarzy. Aktualnie w Holandii jest już tylko jeden mocny zespół – Landstede Zwolle. Wydaje mi się, że większość zespołów to raczej słabe ekipy, a te mocniejsze i tak nie dałyby rady walczyć o medale w Finlandii. To po części pokłosie tego, że w dużej części zespołów treningi przeprowadzane są 2-3 razy w tygodniu.

A jak wygląda to od strony zainteresowania mediów? Także dzięki temu ten sport może zyskać nieco więcej rozgłosu…

Piłka nożna jest zdecydowanym numerem jeden w Holandii i siatkówce bardzo daleko do tego poziomu. Jeśli chcesz zostać bohaterem, musisz grać w piłkę nożną albo uprawiać jakiś inny popularny sport, ale na pewno nie zostaniesz nim będąc siatkarzem. W telewizji zazwyczaj jest transmitowany jeden lub dwa mecze siatkarskie w miesiącu, ale żaden nie jest transmisją live. W ciągu tygodnia może około pięciu minut poświęca się siatkówce we wszystkich wydaniach wiadomości sportowych w liczących się stacjach. Na arenie międzynarodowej nie jesteśmy teraz mocnym zespołem, a przynajmniej nie jesteśmy na tyle mocnym, by swoje zainteresowanie wykazała telewizja czy prasa. Piłka nożna, tenis, hokej na trawie, kolarstwo – to sporty, które w Holandii rządzą i tam lgną sponsorzy. Patrząc na budżety holenderskich zespołów, mogę powiedzieć, że największe sięgają dwustu lub trzystu tysięcy euro. To pewnie kwota, którą w sezonie zarabia tutaj Paweł Zagumny. Mam nadzieję, że siatkówka powstanie tam z kolan i będzie coraz lepiej.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved