Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: W „polskim” starciu lepszy Łukasz Żygadło

Serie A: W „polskim” starciu lepszy Łukasz Żygadło

fot. Joanna Skólimowska

Kolejny weekend w Serie A przyniósł bezpośrednią rywalizację ekip, których barw bronią biało-czerwoni. Z konfrontacji Żygadło-Kurek zwycięsko wyszedł rozgrywający Trento, polski przyjmujący nie zaprezentował się w dłuższym wymiarze.

Bezpośrednia konfrontacja dwóch Polaków rywalizujących na co dzień na parkietach włoskiej serie A była tym, na co polscy kibice czekali od dawna. W meczu 8. kolejki rozgrywek siatkarze z Trydentu podejmowali aktualnego mistrza kraju. Zgodnie z przewidywaniami nie zabrakło emocji, biancorossi mieli swoje szanse na rozstrzygnięcie meczu w czterech partiach i wywiezienie z trudnego terenu kompletu oczek, jednak potknięcia z początku partii czwartej wraz z rozwojem seta coraz trudniej było wyeliminować. Tym samym triumfatora wyłonić musiał tie-break, a w tym nie zabrakło efektownych zagrań. W kluczowym momencie więcej zimnej krwi zachowali gialloblu, którzy szanując piłkę, oddali rywalom po błędach tylko trzy oczka. Nieco więcej nerwowości było w ekipie Alberto Giulianiego, która w tej części meczu myliła się dwa razy częściej. W szeregach Trento kolejne dobre spotkanie rozegrał polski rozgrywający. Łukasz Żygadło mógł liczyć na dobre (63%) przyjęcie swoich kolegów, dość szybko znalazł też lidera swojego zespołu. Ponownie na uwagę zasługuje gra Filippo Lanzy, młody przyjmujący Trento zakończył mecz z dorobkiem 18 oczek, do skutecznych zagrań w ataku dodając równie pozytywne noty w przyjęciu (67%). Na miejsce w wyjściowym składzie tym razem nie mógł liczyć Bartosz Kurek, trener Lube tym razem postawił na duet Parodi/Kovar. Polski przyjmujący na placu gry pojawiał się tylko epizodycznie w czwartej partii meczu, otrzymując 4 szanse w ataku, dwukrotnie odbijając się od bloku rywali, nie zdobywając tym samym żadnego punktu.

MVP spotkania wybrany został przyjmujący Trentino – Filippo Lanza.

O wadze triumfu, podkreślając przy tym klasę rywala, mówili siatkarze Trento. – To w pewnym sensie niespodziewana wygrana, jednak jak najbardziej zasłużona. Nawet kiedy przegrywaliśmy 1:2, ani przez chwilę nie przestawaliśmy wierzyć w końcowy sukces. Zdołaliśmy wrócić do gry, co pokazuje siłę naszego zespołu. Te dwa punkty na pewno cieszą – podkreślił Massimo Colaci.



Diatec Trentino – Lube Banca Marche Treia 3:2
(21:25, 25:23, 16:25, 25:18, 16:14)

Składy zespołów:
Diatec Trentino: Kazijski (14), Nelli (9), Birarelli (10), Żygadło (1), Lanza (18), Solé (10), Colaci (libero) oraz Nemec (11), Giannelli, Mazzone, Burgsthaler i Fedrizzi (2)
Lube Banca Marche Treia: Fei (16), Parodi (16), Stanković (11), Kovar (13), Baranowicz (3), Podrascanin (9), Henno (libero) oraz Sabbi (10), Kurek i Shumov


Spore oczekiwania stawiane przed widowiskiem w Piacenzy nie przyniosły kolejnego tie-breaka. Osłabieni brakiem Kevina Le Roux podopieczni Andrei Radiciego nie byli w stanie skutecznie odeprzeć ataku siatkarzy Perugii. Przyjezdni po raz kolejny mogli liczyć na skuteczność Aleksandara Atanasijevicia, którego na 36 prób tylko trzy razy zdołał powstrzymać blok gospodarzy. To właśnie skuteczność na siatce przemawiała na korzyść zawodników Perugii. Bezbłędnie blok rywali rozrzucał Luciano De Cecco, a dyspozycja rozgrywającego gości nie umknęła uwadze w ocenie indywidualnych poczynań poszczególnych zawodników (nagroda MVP). Najbardziej wyrównana była druga partia meczu, w której miejscowi prowadzili już 16:11, pozwalając dojść do głosu rywalom (20:21). Tej szansy przyjezdni nie zmarnowali, a wygrana 27:25 dała im sporą zaliczkę w meczu. Odsłona trzecia okazała się już tylko formalnością i kolejne trzy punkty trafiły na konto Perugii.

Wyróżnienie dla MVP spotkania otrzymał Luciano De Cecco.

Mimo wygranej trener przyjezdnych miał uwagi do poczynań swoich podopiecznych. – Kiedy wyczekujemy reakcji rywala, musimy się liczyć z tym, że przeciwnik może wrócić do gry. Rozumiemy, że dopuszczanie do nerwowych sytuacji może zagrażać wygranej w poszczególnych setach – o spotkaniu, nawiązując do sytuacji z drugiej partii meczu, mówił Nikola Grbić, który wspomniał też o częstotliwości rozgrywania spotkań przez swoich podopiecznych. – Gra co trzy dni jest dla nas trudna, przede wszystkim dla utrzymania rytmu treningowego – dodał szkoleniowiec.

Copra Piacenza – Sir Safety Perugia 0:3
(23:25, 25:27, 20:25)

Składy zespołów:
Copra Piacenza: Alletti (7), Vermiglio (2), Papi (1), Massari (2), Zlatanov (16), Kohut (6), Mario (libero) oraz Page Robart (6), Ter Horst (2), Ostapienko (2), Marra (libero) i Tencati (1)
Sir Safety Perugia: Fromm (12), De Cecco (1), Barone (7), Beretta (5), Atanasijević (20), Maruotti (6), Giovi (libero) oraz Paolucci, Fanuli (libero) i Vujević (1)


Tempa nie zwalniają siatkarze Modeny, niekwestionowany lider włoskiej serie A utrzymuje imponującą serię triumfów bez straty seta na ligowych parkietach. CMC Ravenna kontynuuje natomiast pechową passę spotkań bez zdobycia jakichkolwiek punktów. Spotkanie z Modeną zamyka jednak trudny kalendarz podopiecznych Waldo Kantora, po meczach z Trento, Perugią i Modeną przed Ravenną teoretycznie łatwiejsi rywale. Pod nieobecność kontuzjowanego Renana po raz kolejny rolę lidera wziął na siebie Klemen Cebulj (12 punktów), osamotniony w ataku as miejscowych nie był w stanie odwrócić losów spotkania. Szczególnie w konfrontacji z duetem Petrić/Vettori, zdobywcami odpowiednio 17 i 15 oczek lider Ravenny był bezradny. Nadzieję sympatykom miejscowych dawała jeszcze trzecia partia meczu, w której podopieczni trenera Kantora walczyli z wyżej notowanym rywalem jak równy z równym. Doświadczenie i spokój były jednak po stronie gości i to Modena wygrała 31:29 i w całym meczu 3:0.

Najlepszym zawodnikiem meczu był Nemanja Petrić.

Mimo dobrej serii swojego zespołu trener Modeny oszczędnie wypowiada się o poczynaniach swojego zespołu, tonując nadmierny entuzjazm. – Nie możemy obciążać presją zespołu, dopiero po meczu możemy mówić o tym, jak to wyglądało. W tym meczu popełniliśmy trochę błędów, ale dopiero pod koniec trzeciego seta – skomentował Angelo Lorenzetti.

CMC Ravenna – Modena Volley 0:3
(15:25, 20:25, 29:31)

Składy zespołów:
CMC Ravenna: Mengozzi (7), Cavanna (1), Jelizakov (7), Koumentakis (4), Cester (7), Cebulj (12), Bari (libero) oraz Zappoli, Pasquale (1), Mc Kibbin i Goi (libero)
Modena Volley: Bruno, Ptrić (17), Piano (9), Verhees (9), Kovacević (13), Vettori (15), Rossini (libero) oraz Sala, Bonifante, Casadei i Ngapeth


Od wyrównanej walki rozpoczęło się spotkanie w Sansepolcro, gdzie beniaminek rozgrywek – Altotevere podejmował wracającą do najwyższej klasy rozgrywkowej Monzę. Po bolesnej porażce z Lube podopieczni trenera Montagnaniego otrzymali szansę zrehabilitowania się. I już mocny start w spotkaniu pokazywał możliwości siatkarzy Altotevere. Ręki w ataku nie zwalniał Marić, wspierany przez Randazzo. Rozkład sił w ataku miejscowych, gdzie równie dobrze prezentował się Della Lunga, sprawiał spore problemy przyjezdnym. Po dwóch wygranych partiach wszystko wskazywało, że to gospodarze kontrolują sytuację na boisku. Mimo prowadzenia w partii czwartej na etapie drugiej przerwy technicznej – 16:14 – w szeregi siatkarzy Altotevere wkradła się dekoncentracja. Te chwile miejscowi przypłacili utratą partii. Mimo dobrej postawy Diaza goście nie byli w stanie ugrać nic więcej w spotkaniu, odsłona czwarta to powrót do dobrej gry miejscowych i wygrana 25:22.

MVP spotkania wybrano Gorana Maricia.

O wadze zdobytych punktów mówił Dore Della Lunga.Bardzo się cieszymy z tej wygranej, dla nas to bardzo ważne trzy punkty. Zaczęliśmy dobrze, w trzecim secie straciliśmy nieco koncentrację, jednak potrafiliśmy się odbudować i wrócić do gry. Taka jest nasza liga, musimy zaprezentować się jak najlepiej w starciu z zespołami z naszego poziomu, w tym meczu się to udało i jesteśmy zadowoleni – przyznał jeden z liderów Altotevere.

Altotevere Città di Castello – Vero Volley Monza 3:1
(25:22, 28:26, 21:5, 25:22)

Składy zespołów:
Altotevere Città di Castello: Corvetta (2), Della Lunga (19), Aganits (3), Randazzo (20), Marić (20), Mazzone (8), Tosi (libero) oraz Teppan i Daldello
Vero Volley Monza: Elia (12), Gocew (12), Galliani (14), Padura Diaz (19), Jovović (1), Botto (13), De Pandis (libero) oraz Tiberti (1) i Wang (2)


Komplet punktów zgarnęli też podopieczni Andrei Gianiego. Początek meczu nie był najłatwiejszy dla ekipy z Werony. Miejscowi po emocjonującej walce musieli uznać wyższość gości. Przegrana na przewagi, przy zmarnowanej przewadze z końcówki seta (21:18), tylko podenerwowała gospodarzy. Kolejne partie meczu rozgrywane były już pod dyktando Calzedonii Verona, gospodarze kontrolowali przebieg zmagań, nie pozwalając dojść do głosu rywalom. W trudnych chwilach przyjezdni mogli co prawda liczyć na Rosso (21 punktów), nieco gorzej niż dotychczas prezentował się jednak Giannotti, zmieniony w trzeciej partii meczu. Po stronie miejscowych trudno wyróżnić jednego, zdecydowanego lidera, pod względem efektywności na siatce wyróżniał się jednak Sam Deroo, zdobywca 19 oczek atakował ze skutecznością na poziomie 54%, zawyżając średnią swojego zespołu.

Najlepszym zawodnikiem meczu był Sam Deroo.

Pozytywnie nie tylko wynik, ale i grę swojego zespołu ocenił Mitja Gasparini.Jestem bardzo zadowolony z trzech punktów. Zwycięstwa nam pomagają, dodają pewności i pomagają przed kolejnymi starciami – podsumował atakujący Calzedonii Verona.

Calzedonia Verona – Tonazzo Padova 3:1
(26:28, 25:21, 25:22, 25:21)

Składy zespołów:
Calzedonia Verona: Coscione, Gitto (4), Gasparini (16), Deroo (19), Sander (19), Anzani (16), Pesaresi (libero) oraz Zingel, White i Bellei
Tonazzo Padova: Mattei (11), Orduna (1), Giannotti (9), Rosso (21), Volpato (10), Quiroga (11), Balaso (libero) oraz Garghella (1) i Milan (3)


Najszybszym spotkaniem 8. kolejki zmagań była rywalizacja Revire Milano i siatkarzy Latiny. Mimo szans, jakie przyjezdni dawali rywalom, siatkarze Revivre nie zdołali urwać przeciwnikom choćby seta. Do roli lidera Revivre wyrósł Milan Bencz. Słowacki atakujący ekipy z Mediolanu zakończył mecz z indywidualnym dorobkiem 14 oczek, przy 50-procentowej skuteczności. Jednak kluczem do sukcesu Latiny okazała się siła zespołowości i liczba oczek oddawanych przez przeciwników po błędach (22 pomyłki miejscowych w meczu). Przy dominacji w ataku także w bloku lepiej prezentowali się siatkarze Latiny. I ostatecznie po nieco ponad godzinie prowadzony przez Gianlorenzo Blenginiego zespół wygrał 3:0.

Nagroda dla MVP spotkania trafiła do Tine Urnauta.

Wygraną swojej drużyny podsumował Tine Urnaut . – Zaczęliśmy dobrze, byliśmy bardzo ostrożni, bo wiemy, jak trudnym rywalem u siebie jest Revivre. Ogólnie zagraliśmy dobry mecz, a cel, jakim były trzy punkty, został osiągnięty – zakończył najlepszy zawodnik Latiny.

Revivre Milano – Top Volley Latina 0:3
(20:25, 22:25, 21:25)

Składy zespołów:

Revivre Milano: Bencz (14), Kauliakamoa (2), De Togni (4), Dos Santos (5), Veres (10), Valsecchi, Rizzo (libero) oraz Bermudez (1), Mattera (1) i Preti (3)
Top Volley Latina: Sottile (2), Skrimow (2), Van De Voorde (13), Rossi (3), Starović (14), Urnaut (18), Mania (libero) oraz Rauwerdink (1), Semenzato i Tailli

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela Serie A mężczyzn

 

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved