Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Roksana Brzóska: Nie ma co zwieszać głów

Roksana Brzóska: Nie ma co zwieszać głów

fot. Piotr Woźniak

Siatkarki Budowlanych Toruń dopiero w 10. kolejce spotkań doznały pierwszej porażki, ulegając łodziankom 2:3. - Wygrałyśmy dziewięć spotkań z rzędu. Tutaj przegrałyśmy "o włos". Nie ma co zwieszać głów - mówiła Roksana Brzóska.

Prowadziłyście już 2:0, później łodzianki zdołały odwrócić losy tego meczu, a w waszej grze coś się „zacięło”…

Roksana Brzóska:Dokładnie, coś „zacięło” się w naszej grze. Na ten moment trudno mi powiedzieć, nie wiem, co się tak naprawdę stało. Na pewno później, na chłodno, to razem przeanalizujemy. Bardzo dobre w naszym wykonaniu były dwa pierwsze sety, pokazałyśmy fajną siatkówkę. Później już coś nie funkcjonowało w tej grze, ale co dokładnie, to w tej chwili, tuż po meczu, nie mam pojęcia.

Tie-break w Gorlicach miał dokładnie odwrotny scenariusz. Tutaj to wy prowadziłyście już sześcioma punktami, a pomimo to tego meczu nie udało się wam wygrać…

Właśnie dlatego, że tak wyraźnie prowadziłyśmy, boli to, że nie udało nam się tego meczu rozstrzygnąć po naszej myśli. Mogłyśmy go wygrać, to nasze prowadzenie w tie-breaku 10:4 mówi samo za siebie. Trochę „frajersko” oddałyśmy tego piątego set. Na pewno ważny dla nas jest chociaż ten jeden zdobyty punkt. Cieszymy się z tego, że do tej pory byłyśmy niepokonaną drużyną. Na razie wydaje mi się, że był to nasz wielki sukces.

Mimo dzisiejszej porażki ten początek sezonu chyba możecie zaliczyć do udanych?

Moim zdaniem zdecydowanie tak. Gdyby ktoś nam powiedział, że ten sezon tak się dla nas zacznie, to byśmy wzięli w ciemno taki wynik. Wygrałyśmy dziewięć spotkań z rzędu. Tutaj przegrałyśmy „o włos”. Dlatego myślę, że nie ma co zwieszać głów. Do kolejnego, sobotniego meczu w Węgrowie podejdziemy jak zawsze zmotywowane i mam nadzieję, że go wygramy.

Tak jak wspomniałaś, kolejnym waszym rywalem są siatkarki Nike Węgrów. Przegrałyście już z nimi w rozgrywkach Pucharu Polski, ten nadchodzący mecz to będzie inne spotkanie?

Ten mecz pucharowy grałyśmy w niedzielę, po sobotnim spotkaniu. Wydaje mi się, że dało o sobie znać zmęczenie. Bardzo chciałyśmy wygrać mecz ligowy, a na drugi dzień nie starczyło nam już sił i przegrałyśmy.

Jak wyglądały twoje początki gry w siatkówkę? Zaczynałaś chyba w gimnazjum, czyli można powiedzieć, że w ostatnim momencie…

Tak, zaczęłam dość późno, bo moje początki przygody z siatkówką to 3 klasa gimnazjum. Wtedy właściwie dopiero uczyłam się nabiegu do ataku i poznawałam tajniki tego sportu. SMS Poznań był moim pierwszym klubem. Temu okresowi w moim życiu zawdzięczam początki nauki techniki. Tam został mi poświęcony czas, za który dziękuję trenerowi Markowi Tuszyńskiemu. Wydaje się, że rozpoczęłam rzeczywiście późno, ale cały czas jeszcze się uczę i rozwijam.

Nie należysz do najwyższych zawodniczek. Co umożliwiło ci przebicie się wśród wyższych koleżanek?

No niestety nie jestem wysoka. Myślę, że nadrabiam to może jakąś siłą. Inni pewnie lepiej to ocenią, mi trudno jest się wypowiadać na swój temat. Wydaje mi się, że doszłam do tego dzięki mojej ciężkiej pracy. Włożyłam dużo serca w to, co robiłam w gimnazjum i liceum.

Jakie jest twoje sportowe marzenie?


– Szczerze mówiąc, nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałam. Na pewno gdy byłam dzieckiem i zaczynałam grać w siatkówkę, to myślałam o tym, że takim marzeniem byłby występ z orzełkiem na piersi. Gra w Orlen Lidze to też jeden z moich celów, ale w pierwszej lidze na razie czuję się bardzo dobrze, także nie narzekam (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved