Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W hicie 13. kolejki Skra zdominowała Resovię

PlusLiga: W hicie 13. kolejki Skra zdominowała Resovię

fot. archiwum

W najciekawszym meczu minionej serii spotkań mistrz Polski Skra Bełchatów zdeklasował wicemistrza - Resovię Rzeszów. Gdańszczanie stracili punkt w starciu z warszawskimi akademikami, a komplet punktów zanotowały drużyny z Bydgoszczy i Kędzierzyna-Koźla.

W niewątpliwym hicie 13. kolejki, a nawet całej I fazy rundy zasadniczej PGE Skra Bełchatów podejmowała Asseco Resovię Rzeszów. Szlagierowe starcie mistrza z wicemistrzem Polski rozegrano w łódzkiej Atlas Arenie, gdzie obejrzało je rekordowe 12,5 tys. kibiców. Fani szczelnie zapełniający trybuny z pewnością liczyli na zacięte i wyrównane starcie, tymczasem bełchatowianie kompletnie zdominowali rzeszowskich gości i pewnie zwyciężyli 3:0. Gospodarze prezentowali się znakomicie w każdym elemencie gry, szczególnie w bloku, którym to zdobyli 10 punktów przy zerowym dorobku rzeszowian. Pewnie poczynali sobie również w ataku, punktując 40 razy, natomiast podopieczni Andrzeja Kowala, mający wyraźne kłopoty z wykończeniem swoich akcji, zdobyli w tym elemencie 27 oczek. – Zagraliśmy fantastyczne spotkanie. Myślę, że graliśmy na dużym ryzyku w zagrywce, to się opłaciło i zasłużenie wygraliśmy. Mimo tych czasami ciężkich treningów, gramy naprawdę super siatkówkę popełniamy mało błędów i dobrze realizujemy taktykę. Dlatego z pierwszej rundy możemy być bardzo zadowoleni – mówił po spotkaniu Michał Winiarski. Lidera bełchatowskiej drużyny, Mariusza Wlazłego, tego dnia wyraźnie wspierał Facundo Conte. Siatkarze zdobyli odpowiednio 13 i 15 punktów. W szeregach Resovii obraz gry swojego zespołu próbował zmienić Jochen Schöps, który zapisał na swoim koncie 9 oczek, jednak był osamotniony w swoich działaniach wobec braku wsparcia rzeszowskich przyjmujących. Gracze Skry potrafili również swoją zagrywką odrzucić rywali od siatki. Dzięki temu zwycięstwu PGE Skra Bełchatów utrzymała się na fotelu lidera z dorobkiem 37 punktów. Asseco Resovia Rzeszów pozostała druga z czterema oczkami straty.

PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:0
(25:19, 25:20, 25:20)

Świetnie spisujący się w tym sezonie siatkarze Trefla Gdańsk dość niespodziewanie stracili punkty w starciu z AZS-em Politechniką Warszawską. Gdańszczanie wygrali 3:2, a w tie-breaku mierzyli się na przewagi, zwyciężając 16:14, jednak akademicy byli bardzo blisko przechylenia szali na swoją korzyść. Czwartą partię otworzyli od prowadzenia 8:0, natomiast w piątym secie trzy skuteczne bloki z rzędu pozwoliły im wyrównać stan na 14 do 14. – Niekoniecznie jesteśmy zadowoleni z wyniku oraz z gry. Zdobyliśmy dwa punkty, to jest nasz kolejny mecz wygrany i to jest chyba najważniejsze – mówił po meczu powracający na boisko po kontuzji przyjmujący gdańszczan, Krzysztof Wierzbowski. Podopieczni Andrei Anastasiego miewali przestoje w grze, nie wystrzegali się także błędów własnych, których w sumie popełnili 25. Najlepiej punktującym graczem Trefla był ponownie grający z meczu na mecz coraz lepiej Murphy Troy. Amerykański atakujący zapisał na swoim koncie 24 oczka przy 45% skuteczności. Warszawiacy w trzeciej partii tego pojedynku stracili swoją główną armatę – kontuzji stawu skokowego nabawił się Aleksander Śliwka. Wobec tej sytuacji ciężar gry na swoje barki wzięli Michał Filip i Bartłomiej Lemański. Wystarczyło to na dopisanie cennego oczka w ligowej tabeli.



Lotos Trefl Gdańsk – AZS Politechnika Warszawska 3:2
(25:17, 21:25, 25:19, 20:25, 16:14)

Gracze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zgodnie z przewidywaniami bez problemów pokonali 3:0 BBTS Bielsko-Biała. Podopieczni Piotra Gruszki jedynie w drugiej odsłonie byli w stanie nawiązać walkę z wyżej notowanym rywalem. Zagrywki Jose Luiza Gonzaleza, a także chwilowa dekoncentracja kędzierzynian sprawiły, że na tablicy wyników zapanował remis po 21, jednak po chwili goście opanowali sytuację i pewnie zwyciężyli. – Bardzo ciężko gra się z zespołem, który ustawia sobie wszystko zagrywką, gra doskonale na kontrze i kończy wszystkie niewygodne piłki – mówił po meczu rozgrywający BBTS-u Grzegorz Pilarz. Siatkarze z Opolszczyzny byli wyraźnie lepsi w elemencie przyjęcia, notując 72% pozytywnego odbioru przy 44% bielszczan. Przeważali również w bloku, zatrzymując rywali 11 razy, podczas gdy zawodnikom z Podbeskidzia udało się to trzykrotnie. Najjaśniejszym punktem bielskiej ekipy był Serhiy Kapelus, zdobywca 11 punktów, meldujący się 42% skutecznością w ataku. Wśród kędzierzynian najwięcej razy, bo 15, punktował przyjmujący Dick Kooy. MVP spotkania został wybrany Paweł Zagumny.

BBTS Bielsko-Biała – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3
(18:25, 23:25, 18:25)

W derbach akademików z Częstochowy i Olsztyna górą okazali się podopieczni Krzysztofa Stelmacha. Wygrali oni pewnie 3:0 na terenie rywala i zgarnęli trzy oczka na wagę złota. Częstochowianie po przegranych ze Skrą i Resovią tym razem mierzyli się z rywalem w swoim zasięgu. Jednak gospodarze byli w stanie podjąć walkę jedynie w trzeciej odsłonie, a przez błędy własne zaprzepaścili szansę na przedłużenie meczu. – Przegraliśmy kolejny mecz. Chyba wszystkich denerwuje, że nasza postawa nie była najlepsza, szczególnie w tych dwóch pierwszych setach. Poprawiło się dopiero w trzeciej partii, ale wtedy było już za późno i stąd ta porażka – mówił po meczu gracz częstochowskiego AZS-u, Bartosz Janeczek. Olsztynianie byli bardziej skuteczni w ataku (43 punkty zdobyte w tym elemencie przy 31 częstochowian), a także w bloku (10 oczek do 5 uzyskanych przez graczy Marka Kardosa). Bardzo dobre zawody w zespole spod Jasnej Góry rozegrał Bartosz Janeczek, który zapisał na swoim koncie 15 punktów i wyróżnił się 58% skutecznością w ataku. Najbardziej wartościowym graczem meczu został wybrany Grzegorz Szymański, zdobywca 18 oczek. Na uwagę zasługuje również postawa olsztyńskich środkowych: Maciej Zajder dołożył 11 punktów (64% w ataku), a Piotr Hain – 8 (50%). Po tym starciu Indykpol AZS Olsztyn plasuje się na 10. pozycji w tabeli, a AZS Częstochowa jest tuż za nimi.

AZS Częstochowa – AZS Olsztyn 0:3
(14:25, 18:25, 23:25)

Ambitnie walczący siatkarze beniaminka Cuprum Lubin w starciu z Jastrzębskim Węglem zdołali jedynie urwać seta brązowemu medaliście poprzednich rozgrywek. Dzięki efektywnym atakom Marcela Gromadowskiego gospodarzom udało się zwycięsko otworzyć mecz, jednak przegrali wymianę ciosów w dwóch kolejnych setach, a w czwartej odsłonie jastrzębianie złapali swój rytm gry i na niewiele pozwolili przeciwnikowi, wygrywając 3:1. Podopieczni Roberto Piazzy lepiej zaprezentowali się w zagrywce, zdobywając w ten sposób 7 punktów przy 3 asach lubinian. Noty w elementach ataku czy bloku były dość wyrównane: 51 punktów zdobytych przez gospodarzy przy 52 gości. Siatkarzom Gheorghe Cretu udało się zablokować rywali dziesięciokrotnie, przy 9 próbach graczy ze Śląska zakończonych sukcesem. Liderem w ataku jastrzębskiej ekipy był Michał Łasko, dobre zawody rozegrali także środkowi Alen Pajenk – zdobywca 12 oczek i Patryk Czarnowski, który zapisał na swoim koncie 9 punktów. Po tym meczu w tabeli bez zmian Jastrzębski Węgiel zajmuje 4. lokatę w tabeli PlusLigi, a Cuprum Lubin 7. pozycję.

Cuprum Lubin – Jastrzębski Węgiel 1:3
(25:22, 20:25, 23:25, 16:25)

Siatkarze Transferu Bydgoszcz gładko pokonali 3:0 drużynę Czarnych Radom. Statystyki mogły wskazywać na wyrównany pojedynek, jednak radomianie wyraźnie nie mogli sprostać lepiej dysponowanym rywalom. O ile w dwóch pierwszych odsłonach toczyła się wyrównana walka, a bydgoszczanie osiągali przewagę dopiero w końcówkach, o tyle w trzecim secie podopieczni Vitala Heynena zmiażdżyli gości, którzy ledwie przekroczyli granicę 10 punktów. – Wiadomo, w tabeli jest ciasno i musieliśmy wygrać za trzy punkty – ocenił młody libero bydgoszczan, Tomasz Bonisławski. Siatkarze znad Brdy byli lepsi we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, a szczególnie w ataku (40 punktów przy 31 radomian) i bloku (12 zatrzymanych ataków rywali przy 5 oczkach przyjezdnych). Kolejne świetne zawody rozegrali Jakub Jarosz i Konstantin Cupković – obaj zanotowali po 14 punktów. Wśród graczy Roberta Prygla najlepiej zaprezentował się Wojciech Żaliński (12 oczek, 46% skuteczności w ataku), jednak odosobniony w swoich działaniach nie był w stanie przeciwstawić się będącym w znakomitej formie bydgoszczanom. Statuetkę MVP otrzymał Paweł Woicki.

Transfer Bydgoszcz – Czarni Radom 3:0
(25:21, 25:21, 25:11)

Zobacz również:
Wyniki 13. kolejki spotkań oraz tabela PlusLigi

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved