Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: AS Cannes wciąż liderem, czarna seria Tourcoing trwa

Ligue A: AS Cannes wciąż liderem, czarna seria Tourcoing trwa

fot. archiwum

Nie ma mocnych na AS Cannes w lidze francuskiej. Podopieczni Igora Kolakovicia odnieśli ósme z rzędu zwycięstwo, tym razem pokonując 3:2 aktualnego mistrza Francji, Tours VB. Nadal bez zwycięstwa na koncie pozostaje Tourcoing.

Zespół z Tuluzy poniósł pierwszą w tym sezonie porażkę na własnym boisku. Do tej pory w trzech rozegranych u siebie meczach był górą, w końcu w ósmej kolejce na południe Francji przyjechali podopieczni Giampaolo Medei i zdobyli niezdobytą twierdzę. O ile pierwszy set był jeszcze zacięty, oba zespoły grały punkt za punkt i minimalnie lepsi w końcówce okazali się gospodarze, o tyle już pozostałe trzy partie przebiegały pod dyktando przyjezdnych. Górowali oni przede wszystkim w ataku, kończąc aż 63% piłek, podczas gdy rywal z sukcesem zakończył tylko 43% swoich akcji. Niesamowitą skutecznością popisał się przyjmujący Ondrej Hudecek, który w ataku miał aż 92% skuteczności, notując na koncie w sumie 12 punktów i niejako „przy okazji” przyjął do tego bardzo dobrze 27 piłek (zero błędów w przyjęciu). Skuteczny był również Gert Van Walle, który dorzucił do dorobku drużyny 14 oczek, po drugiej stronie siatki najlepiej punktował Thibault Rossard – 16 oczek. – Myślę, że ta wygrana jest zasłużona. Doda nam trochę pewności siebie i pomoże poprawić miejsce w tabeli. Graliśmy mecz w Pucharze Francji trzy dni wcześniej i byliśmy trochę zmęczeni, ale zawodnicy z Tuluzy byli jeszcze bardziej zmęczeni, ponieważ dodatkowo grają w Pucharze CEV. Umieliśmy to wykorzystać. To było nasze najlepsze spotkanie w sezonie – cieszył się po wygranej trener Beauvais, Giampaolo Medei.

Spacer’s Toulouse Volley – Beauvais Oise Université Club 1:3
(26:24, 19:25, 21:25, 19:25)

Trzy dni po tym, jak siatkarze GFCA odpadli po zaskakującej porażce z drugoligowym Poitiers z Pucharu Francji, przegrali kolejny mecz, tym razem ulegając w trzech setach ASUL Lyon. Była to dla nich również pierwsza porażka w lidze na własnym parkiecie. O ile w pierwszej partii przyjezdni sporo się mylili, zepsuli 5 zagrywek, 4 razy nadziali się na blok i popełniali też błędy w przyjęciu, przez co ledwie wygrali w końcówce, o tyle od drugiej partii przestali lekką ręką oddawać rywalowi punkty i rezultat od razu było widać na tablicy wyników – wygrana do 12 w 21 minut. W trzeciej partii podopieczni Silvano Prandiego nieco spuścili z tonu, ale nadal grali na tyle skutecznie, że w miarę łatwo wygrali także tę odsłonę. Tym razem główną armatą drużyny znad Rodanu okazał się Toontje Van Lankvelt, który zdobył aż 21 punktów, przy skuteczności aż 71%. W ekipie z Korsyki tradycyjnie najlepiej punktował Jovica Simovski, który na swoim koncie zapisał 15 oczek. Ta porażka kosztowała Ajaccio utratę pozycji wicelidera i spadek na trzecie miejsce, Lyon zaś wspiął się o dwie pozycje na siódmą lokatę.



GFCA Volley-Ball – ASUL Lyon Volley 0:3
(24:26, 12:25, 18:25)

AS Cannes pozostaje nadal niepokonaną drużyną, ale jedynie w rozgrywkach ligowych, bowiem po wtorkowej porażce z Paris Volley odpadło z Pucharu Francji. Niepowodzenie na jednym polu podopieczni Igora Kolakovicia wynagrodzili sobie sukcesem na innym, przedłużając zwycięską serię w lidze do ośmiu. Ale wygrana z aktualnym mistrzem Francji nie przyszła im wcale łatwo. Gdy goście prowadzili już 2:1 w setach, czwartą partię od prowadzenia… 6:0 rozpoczęli gospodarze, dzięki serii na zagrywce Davida Konecnego. Główna armata Tours powraca do gry – czeski atakujący wchodził w drugim i trzecim secie, potem już został na dłużej na boisku i zdobył w sumie 7 punktów. Ale to Nicolas Hoag najbardziej dał się we znaki rywalom, punktując aż 21 razy. Gdyby miejscowi nie popełnili tylu błędów na zagrywce – aż 22 – pewnie by wygrali to spotkanie, bo doprowadzili do tie-breaka, ale co z tego, skoro 4 zagrywki popsuli, nie punktując ani razu, a siatkarze z Cannes ani razu się nie pomylili i jeszcze zapunktowali serwisem w tej decydującej partii. – Nie spodziewaliśmy się takiego początku sezonu. Wiedzieliśmy za to, że z Tours będzie ciężko. Ale nie tak, by przegrać sety do 15 i 17. Ale ok, udało nam się zareagować na to i wygrać – podsumował spotkanie Jonas Aguenier, środkowy AS Cannes.

Tours Volley-Ball – AS Cannes Volley-Ball 2:3
(20:25, 25:15, 22:25, 25:17, 12:15)

Trwa dobra passa Arago de Sète, które wygrało czwarty mecz z rzędu. Tym razem podopieczni Patricka Duflosa okazali się lepsi od Chaumont. Ale początek spotkania wskazywał na zupełnie inny scenariusz, bo to miejscowi zaczęli pewnie mecz, mocno demolując przyjęcie drużyny przeciwnej, w czym duży udział miał Nathan Wounembaina. To właśnie jego seria na zagrywce dała Chaumont prowadzenie w tej partii 14:9. W całej tej odsłonie meczu gospodarze zapisali na koncie aż 5 asów i zasłużenie wygrali. Drugi set był jak lustrzane odbicie pierwszego, to przyjezdni zaczęli punktować zagrywką (4 punkty bezpośrednio w tym secie), dołożyli do tego też blok (3 punkty) i doprowadzili do wyrównania w meczu. Wygrana dodała wiary przyjezdnym i to oni wygrali dwie kolejne partie. Najlepiej punktującym zawodnikiem meczu był Ivan Raić, który zdobył 17 punktów, 13 dołożył Keith Pupart. Dla miejscowej drużyny najwięcej punktów zdobył Faïpule Kolokilagi, 15 oczek, Nathan Wounembaina dołożył 11. Arago dzięki tej wygranej skoczyło z szóstego na czwarte miejsce, Chaumont zaś spadło na 12. lokatę.

Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne – Arago de Sète V.B. 1:3
(25:15, 16:25, 18:25, 18:25)

Paris Volley bez większych problemów wygrało w sobotni wieczór 3:0 z Montpellier. Tylko początkowo gospodarze mieli przewagę 8:3, 16:14, ale od końcówki pierwszego seta mecz przebiegał już pod dyktando paryżan. Na usprawiedliwienie podopiecznych Loïc Le Marreca trzeba dodać, że zespół grał bez swoich podstawowych środkowych Nicolasa Le Goffa oraz Franka Lafitte. Dziurę na środku musiał łatać nominalny atakujący Philip Schneider, a w jego miejsce zagrał zaledwie 17-letni Jean Patry. Młodzian nie poradził sobie najgorzej, bo zdobył najwięcej punktów dla swojej drużyny, w sumie 17 i skończył co drugą piłkę w ataku. W drużynie Montpellier grało w pewnym momencie aż trzech juniorów, co miało swoją cenę – proste błędy popełniane w kluczowych momentach. A po drugiej stronie siatki rozegrał się Nikola Gjorgiev, który zdobył aż 27 punktów, 11 dorzucił Marko Bojić, poza tym siatkarze ze stolicy Francji aż 7 razy punktowali bezpośrednio z zagrywki, podczas gdy miejscowi ani razu. Wynik nie mógł być inny niż pewna wygrana podopiecznych Doriana Rougeyrona, która dała im powrót na pozycję wicelidera. Montpellier tymczasem wypadło z czołowej ósemki i do ósmego w tabeli Beauvais traci jeden punkt.

Montpellier-Agglomération-Volley U.C. – Paris Volley 0:3
(22:25, 19:25, 19:25)

W derbach pomiędzy dwiema drużynami znad Loary lepsi okazali się goście, którzy pokonali Nantes 3:1. Mecz sam w sobie, chociaż obfitował w emocje, obfitował też i w błędy, a drużyny potrafiły seriami tracić punkty, stąd mógł wydawać się zacięty. Trochę więcej zimnej krwi w końcówkach zachowali siatkarze Saint Nazaire, którzy nieco słabszą grę w ataku niwelowali grą blokiem (10 punktowych do 6 rywala). Nie pomogło więc 25 punktów zdobytych przez Jana Hadravę ani 18 punktów, które dołożył Iban Perez. Po drugiej stronie siatki też miał kto punktować, po 20 oczek zapisali na koncie Ronald Jimenez oraz Jan-Willen Snippe, 16 dorzucił Jakub Vesely. Wygrana ekipie Gillesa Gosselina pozwoliła o jedno miejsce oddalić się od strefy spadkowej i wskoczyć na dziesiąte miejsce, natomiast na przedostatnie miejsce spadło Nantes.

Nantes Rezé Métropole Volley – St-Nazaire Volley-Ball Atlantique 1:3
(24:26, 25:23, 21:25, 23:25)

Z pojedynku dwóch najgorszych do tej pory drużyn zwycięsko wyszło Narbonne. Nie wiadomo czy to zmiana trenera, czy fakt, że grali z najsłabszym zespołem ligi pozwolił narbończykom wygrać w trzech setach. Po siedmiu meczach, w których siatkarze z Narbony tylko raz schodzili zwycięscy z parkietu, władze klubu podziękowały dotychczasowemu trenerowi, Claudio Gewehrowi za współpracę i stery drużyny przejął jego dotychczasowy asystent, Tristan Martin. Szkoleniowiec zaliczył więc bardzo udany debiut, odnosząc niezwykle ważną wygraną. Dwie początkowe partie przebiegały pod dyktando gospodarzy, dopiero w trzeciej partii goście odrobili pięciopunktową stratę i doprowadzili do nerwowej końcówki, w której zdołali jeszcze obronić dwie piłki meczowe, ale to było wszystko, na co było ich stać. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Jhon Wendt, dzięki czemu absencja Guillermo Falaski nie była tak widoczna. Młody atakujący zdobył aż 20 punktów, notując przy tym 67% skuteczności. W drużynie z Tourcoing nie ma nawet kogo wyróżnić, bo wszyscy grali słabo. Narbonne, inkasując trzy cenne punkty, uciekło ze strefy spadkowej i jest obecnie na jedenastej pozycji.

Narbonne Volley – SAEMS Tourcoing Volley-Ball Lille Métropole 3:0
(25:18, 25:14, 30:28)

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki spotkań oraz tabela męskiej ligi francuskiej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved