Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Thriller w meczu na szczycie dla łodzianek

I liga K: Thriller w meczu na szczycie dla łodzianek

fot. lksfans.pl

Widowisko w Łodzi było godne miana meczu na szczycie I ligi. ŁKS we własnej hali wygrał z Budowlanymi Toruń 3:2. Emocji, zwrotów akcji i efektownych zagrań było w tym pojedynku mnóstwo i śmiało można by było nimi obdzielić kilka spotkań.

Mecz rozpoczął się od udanego ataku z lewego skrzydła Katarzyny Jaszewskiej. Nic nie zapowiadało emocji, jakich później byliśmy świadkami. Dużo spokoju i sprytu na boisku zaprezentowała Roksana Brzóska, w trudnych dla siebie sytuacjach zwalniając rękę i zaskakując rywalki piłką spadającą tuż za blok. Później w polu zagrywki stanęła Jowita Jaroszewicz i był to początek kłopotów dla gospodyń, które nie mogły poradzić sobie z jej zagrywką (2:5). Widać było, że torunianki przystąpiły do tego meczu niezwykle zmotywowane, nie było dla nich piłek straconych. Kolejne kontry padały łupem przyjezdnych, świetnie wykorzystywała je Katarzyna Bryda. Trener Maciej Bartodziejski bardzo szybko zmuszony był poprosić o czas (3:8). Łodzianki zmagały się z niezwykle skutecznym blokiem drużyny Budowlanych Toruń. Drogi do „pomarańczowego” nie znalazło jedno z najpewniejszych zagrań gospodyń, obiegnięcie z jednej nogi. Zawodniczki ŁKS-u również dość nerwowo podbijały piłki w obronie, a z każdą kolejną akcją torunianki wyglądały na coraz bardziej pewne siebie (14:8). Konsekwentna gra podopiecznych Mariusza Soi musiała zrobić wrażenie na gospodyniach, które uległy Budowlanym Toruń w premierowej odsłonie 19:25.

Pierwsze piłki drugiego seta to wyrównana walka punkt za punkt. Jednak to gra drużyny przyjezdnej sprawiała wrażenie bardziej poukładanej, co szybko przełożyło się na wynik (1:4). Piętą achillesową łodzianek okazała się być zagrywka, w tym elemencie gospodynie miały jeszcze duże rezerwy. Siatkarki ŁKS-u wciąż były kilka punktów „w tyle”. Na prawym skrzydle bezbłędna była Bryda, z drugiej linii zaskoczyła Brzóska i trener Bartodziejski postanowił interweniować, posyłając do boju Małgorzatę Ślęzak. Torunianki zdeklasowały przeciwniczki w bloku, a po kiwce rozgrywającej drużyny przyjezdnych było 18:12. Wydawało się, że to dotychczasowe liderki tabeli I ligi kontrolują przebieg całego spotkania i są na dobrej drodze, by zapisać na swoim koncie komplet punktów (25:19).

Nic nie zapowiadało tego, że zobaczymy w tym spotkaniu pięć setów, bo festiwal bloków torunianek trwał w najlepsze. Całe piękno kobiecej siatkówki tkwi jednak w jej nieprzewidywalności. Przekonaliśmy się o tym, gdy po kilku błędach rywalek gospodynie otrzymały swoją szansę na powrót do meczu. Agnieszka Wołoszyn i Katarzyna Jaszewska utrzymywały wysoką skuteczność z piłek sytuacyjnych i odważnie atakowały, bez respektu dla rywalek. Trzypunktowa przewaga pozwoliła podopiecznym Macieja Bartodziejskiego na nieco swobodniejszą grę, z kolei charakter przyjezdnych utemperowały nieco blokiem Klaudia Gajewska i Wołoszyn. By poprawić precyzję przyjęcia zagrywki, na boisku pojawiła się Ewelina Krzywicka, ale kłopoty torunianek pociągały za sobą kolejne niedokładności. Ekipa gości nie odrobiła już strat, a wynik seta ustaliła Wołoszyn wynikiem… jakże by innym – 25:19.



Lepiej kolejną odsłonę rozpoczęły zawodniczki z Torunia, Jaroszewicz skończyła atak, ale natychmiast zrewanżowała jej się Karolina Suwińska. W obronie uwijała się Daria Bąkowska i stojące na bardzo wysokim poziomie spotkanie nabrało dodatkowych rumieńców. Siatkarki z województwa kujawsko-pomorskiego nie były już tak bezkarne w ofensywie, a piłki uderzane przed siebie lądowały pod nogami atakujących. Świetnie rozumiały się ze sobą Ślęzak i Aleksandra Filip, która posyłała swoim skrzydłowym coraz szybsze piłki. Po asie serwisowym Jaszewskiej było 14:10. Torunianki nie dawały jednak za wygraną, as serwisowy Brzóski sprawił, że sprawa wyniku w tym secie wciąż była otwarta (17:16). Sytuację wyjaśniła dopiero Suwińska serią punktów w polu zagrywki i o podziale oczek w tabeli miał zadecydować tie-break.

W nim od samego początku tempo gry narzucały torunianki, podrażnione porażką w poprzednich dwóch odsłonach. Kolejne zawodniczki Budowlanych Toruń posyłały na drugą stronę kąśliwe zagrywki i ich przewaga wzrosła do sześciu punktów (10:4). W hali przy ul. Skorupki licznie zgromadzeni kibice nie stracili jednak wiary w swoje ulubienice i starali się je wesprzeć coraz głośniejszym dopingiem. Te punkt za punktem, mozolnie, ale skutecznie odrabiały straty. Zaprocentowało doświadczenie Jaszewskiej i po chwili było już 12:12. Nic dziwnego, że torunianki straciły nieco pewność siebie, która towarzyszyła im przy wysokim prowadzeniu. Marlena Pleśnierowicz co prawda asem serwisowym przyniosła Budowlanym Toruń piłkę meczową, ale będące na fali gospodynie nie pozwoliły, by cały ich wysiłek poszedł na marne i zakończyły cały mecz zwycięstwem 3:2. Była to pierwsza porażka zespołu z Torunia w tym sezonie w rozgrywkach I ligi kobiet.

ŁKS Commercecon Łódź – Budowlani Toruń 3:2
(19:25, 19:25, 25:19, 25:19, 17:15)

Składy zespołów:
ŁKS: Suwińska (6), Jaszewska (19), Kubieniec (1), Wołoszyn (18), Gajewska (2), Filip (1), Szyjka (libero) oraz Ślęzak (12), Wasiak i Kucharczyk
Budowlani: Brzóska (11), Jaroszewicz (9), Pleśnierowicz (4), Bryda (14), Ryznar (14), Szczygioł (22), Bąkiewicz (libero) oraz Janowicz, Korczak, Lewandowska, Widera (1) i Krzywicka (2)

Zobacz również:
Wyniki 10. kolejki oraz tabela I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved