Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Emocji jak na lekarstwo – podsumowanie 11. kolejki Krispol I Ligi

Emocji jak na lekarstwo – podsumowanie 11. kolejki Krispol I Ligi

fot. archiwum

Jedenasta kolejka nie przyniosła zbyt wielu emocji. We wszystkich meczach zwyciężali faworyci, a żaden z nich nie zakończył się w tie-breaku. Do czołowej ósemki przebił się w końcu Ślepsk Suwałki, ale sytuacja w środku tabeli jest bardzo wyrównana.

Nic z porażki w Pucharze Polski nie zrobili sobie siatkarze Campera Wyszków. W kolejnym spotkaniu ligowym udowodnili bowiem, że była ona tylko wypadkiem przy pracy. W Zawierciu lekko, łatwo i przyjemnie uporali się z miejscową Wartą, nie pozwalając jej w żadnym z setów na przekroczenie bariery dwudziestu punktów. Gospodarzom brakowało siatkarskich argumentów, by nawiązać wyrównaną walkę z liderem, zaś ten dzielił i rządził na boisku. Ostatecznie wrócił do Wyszkowa z trzema punktami i zachował miano niepokonanego w lidze. Z kolei podopieczni trenera Kwapisiewicza tracą już osiem punktów do czołowej ósemki, więc jest to dla nich ostatni dzwonek, by włączyć się jeszcze do rywalizacji o play-off.

Kolejne zwycięstwo odnieśli siatkarze Victorii PWSZ Wałbrzych, którzy tym razem odprawili z kwitkiem z własnego parkietu Espadon Szczecin. Przyjezdnym nie pomógł ani nowy rozgrywający, ani przestawienie na atak Marcina Nowaka. W dwóch pierwszych setach byli oni tylko tłem dla rywali, w kolejnym nawiązali walkę, lecz w końcówce ponownie okazali się słabsi. – Pierwsze dwa sety ustawiła zagrywka, bo chłopaki ze Szczecina nie mogli jej zupełnie przyjąć. W trzecim secie popełniliśmy trochę błędów, ale cieszymy się, że udało nam się wygrać, szczególnie tę trudną końcówkę. Gdybyśmy ją przegrali, to mogłoby być różnie w tym spotkaniu – powiedział na antenie TVP Sport Maciej Fijałek, rozgrywający ekipy z Dolnego Śląska, która jest wiceliderem, zaś Espadon wypadł poza ósemkę.

Bez niespodzianki obyło się w Świdniku, gdzie miejscowa Avia mierzyła się z APP Krispolem Września. Podopieczni trenera Jankowiaka kontrolowali boiskowe wydarzenia w dwóch pierwszych setach, lecz najwyraźniej uznali, że trzecia odsłona wygra się sama. Oddali w niej inicjatywę przeciwnikom, co ci błyskawicznie wykorzystali. Podrażnieni takim obrotem sprawy gracze z Wielkopolski do swojej gry wrócili w czwartej partii, w której przypieczętowali zwycięstwo, pozwalając zespołowi prowadzonemu przez trenera Lemieszka na zdobycie zaledwie piętnastu oczek. Obecnie znajdują się oni w grupie pościgowej za Camperem Wyszków, tracąc do niego aż osiem oczek. Z kolei żółto-niebiescy niezmiennie zamykają ligową stawkę.



Po raz kolejny przełamać nie zdołało się Caro Rzeczyca, które tym razem nie sprostało przed własną publicznością Stali AZS PWSZ Nysa. Wprawdzie w pierwszym i trzecim secie beniaminek z województwa łódzkiego podjął wyrównaną walkę z wyżej notowanym rywalem, ale w końcówkach nie potrafił postawić kropki nad i. Za to podopieczni trenera Bułkowskiego kończyli te akcje, które musieli, a w drugiej partii wręcz zdeklasowali gospodarzy, ogrywając ich do czternastu. Obecnie ekipa z Opolszczyzny plasuje się w czołówce, mając podobny dorobek punktowy jak Victoria i Krispol, natomiast Caro znajduje się na drugim biegunie, wyprzedzając jedynie Avię.

Ciekawie zapowiadało się starcie AGH AZS Kraków ze Ślepskiem Suwałki, jednak szczególnie dwa pierwsze sety mocno rozczarowały. Toczyły się one pod dyktando Ślepska, a akademicy zupełnie nie potrafili dobrać się do skóry przyjezdnym. Wyrównana walka rozgorzała w trzeciej odsłonie, w której podopieczni trenera Kubackiego mieli możliwość przedłużyć spotkanie, ale ponownie ostatnie słowo należało do gości. – Cieszy, że poradziliśmy sobie w końcówce, co nie zawsze nam się udawało wcześniej – powiedział na łamach strony klubowej szkoleniowiec suwalskiej drużyny, Piotr Poskrobko. Dzięki wywiezieniu trzech oczek z Krakowa awansowała ona już do czołowej ósemki, za to cel ten oddala się od AGH.

Po porażce w Pucharze Polski pozbierał się KPS Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS, choć początek meczu z Kęczaninem na to nie wskazywał. Premierowa odsłona padła bowiem łupem graczy znad Soły, ale w kolejnych setach nie poszli oni za ciosem, a dobra postawa w polu serwisowym oraz w ataku na skrzydłach pozwoliła wicemistrzom I ligi przejąć inicjatywę na boisku i nie oddać jej do końca meczu. To spotkanie potwierdziło, że KPS jest na fali wznoszącej i tylko kwestią czasu jest, kiedy znajdzie się w ósemce. Z kolei podopieczni trenera Błasiaka wciąż plasują się na wysokim, piątym miejscu w tabeli, ale widać, że ostatnio zdobywanie punktów nie przychodzi im tak łatwo. Mają więc nad czym myśleć przed następnymi meczami.

W podobnej sytuacji jest także SMS PZPS Spała, który po świetnym początku sezonu złapał wyraźną zadyszkę. W miniony weekend doznał kolejnej porażki z rzędu, tym razem przegrywając 1:3 w Ostrołęce. Kluczowa dla losów meczu była druga partia, którą Pekpol wygrał po walce na przewagi. Wprawdzie później do walki zerwali się jeszcze podopieczni trenera Nawrockiego, lecz stać było ich jedynie na urwanie jednego seta gospodarzom. – Wiedzieliśmy, że SMS nie położy się na boisku i nie odda nam trzech punktów – mówił na łamach moja-ostroleka.pl atakujący ostrołęczan, Damian Wdowiak. Niepowodzenie drogo kosztowało gości, gdyż spadli na ósme miejsce w tabeli i mają jedynie minimalną przewagę nad KPS-em i Espadonem. Sytuacja graczy znad Narwi nie jest o wiele lepsza, bo mają oni zaledwie dwa oczka więcej od ostatniego rywala.

Zobacz również
Wyniki 11. kolejki oraz tabela Krispol I Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved