Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Pilarz: Z każdym w lidze można wygrać

Grzegorz Pilarz: Z każdym w lidze można wygrać

fot. plusliga.pl

Po dość szybkim boju BBTS uległ we własnej hali ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle 0:3. - Musimy walczyć i oddać serducho na boisku, bo jeżeli tego nie zrobimy, to nasze indywidualne umiejętności nie przydadzą się do niczego - powiedział po spotkaniu Grzegorz Pilarz.

To był dla ciebie szczególny mecz, przeciwko zespołowi, w którym grałeś wiele lat. Dziś wyszliście na boisko całą „bielsko-kędzierzyńską” trójką. To chyba nie był najlepszy ruch, mając na uwadze końcowy rezultat.

Grzegorz Pilarz:Według mnie wynik pokazuje, że to nie miało żadnego znaczenia. Chęci, to, że robiliśmy wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, to nie wszystko – zostają jeszcze umiejętności sportowe, charyzma, walka. No i niestety kędzierzynianie pokazali nam, że są nie tylko topowym zespołem w Polsce, ale i w Europie. My nie możemy się załamywać, musimy trzymać głowy w górze i czekać na następne spotkanie.



Michał Dębiec powiedział ostatnio, że waszym głównym problemem jest to, że „wchodzicie” w mecz dopiero w drugiej, trzeciej partii, które są w waszym wykonaniu najbardziej zacięte. Czy myślisz, że w tym meczu taka była przyczyna waszej postawy?

Na pewno trochę tak, ale trzeba pamiętać, że bardzo ciężko gra się z zespołem, który ustawia sobie wszystko zagrywką, gra doskonale na kontrze i kończy wszystkie niewygodne piłki. To naprawdę nie jest sprawa prosta – tylko z boku wygląda na to, że jest fajnie, miło i przyjemnie. W rzeczywistości jest to bardzo trudna sztuka i zespół z Kędzierzyna-Koźla pokazuje, że potrafi walczyć. Są to jedni z najlepszych zawodników w Europie i na świecie, więc ciężko tutaj o analizę i porównywanie czegokolwiek. Nie ulega wątpliwości, że byliśmy mocni w pierwszej piłce, bo ona zazwyczaj nam wychodzi, ale w kontrataku, bloku czy zagrywce bardzo odstawaliśmy od drużyny ZAKSY i to było dzisiaj widać.

BBTS musi się w tej chwili mierzyć z najlepszymi – za wami Skra, ZAKSA, a przed wami jastrzębianie i Resovia. Jak w bardzo trudnej walce z ligowymi potentatami, mającymi inne cele niż wy, zachować chłodne głowy?

Ciężko, bardzo ciężko, choć to, że gramy w tej chwili z zespołami z czołówki, nie ma tak naprawdę znaczenia. Liga pokazała nam już po pierwszej kolejce, że trzeba w niej grać z każdym, bo w przeciwnym wypadku wszyscy nas ograją. Myślę, że nie ma co patrzeć na to z kim się walczy, ale na to, co się potrafi i próbować walczyć o punkty, sety i o zwycięstwo. Osobiście uważam, że z każdym w lidze można wygrać i to jest do zrobienia – trzeba tylko wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i mieć trochę szczęścia. W chwili obecnej musimy koncentrować się na tym, co przed nami, czyli na meczu z Jastrzębskim Węglem, a nie myśleć o tym, co będzie w grudniu czy styczniu, bo to jeszcze zbyt odległa przyszłość.

Jak pod wpływem dotychczasowych występów weryfikowały się wasze postanowienia przedsezonowe?

Zakładaliśmy, że będziemy walczyć o najlepszą  „ósemkę”, ale wydaje mi się, że to nie będzie już takie łatwe, ponieważ punktowa przewaga zespołu z ósmego miejsca jest już znaczna. Nie zmienia to faktu, że przed nami jeszcze więcej niż trzynaście spotkań i wierzę, że w drugiej części sezonu zasadniczego, mądrzejsi o doświadczenie, będziemy osiągać lepsze wyniki. Trzeba pamiętać, że w Bielsku-Białej powstał nowy zespół, potrzeba też czasu, żeby w drużynie zaiskrzyło i żeby wspięła się ona na wyżyny swoich możliwości. Musimy walczyć i oddać serducho na boisku – jeżeli tego nie zrobimy, to nasze indywidualne umiejętności nie przydadzą się do niczego. Po prostu powinniśmy walczyć, a na razie wychodzi to nam dość średnio.

Ten czas pomoże w uspokojeniu waszego przyjęcia? W meczu ze Skrą zarówno Wojciech Ferens, jak i Michał Dębiec prezentowali się w tym elemencie zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Przyjecie jest bardzo niewdzięcznym aspektem gry, bo bardzo go widać i wszyscy zwracają na niego uwagę. Niestety, kiedy gra się z klasowymi zespołami, które zagrywają 120 km/h, to bardzo trudno jest utrzymać jego odpowiedni poziom, ponieważ nie ma ani chwili czasu na dobór odpowiedniej reakcji – trzeba być naprawdę świetnym zawodnikiem, żeby radzić sobie z takimi serwisami. Graliśmy wtedy ze Skrą Bełchatów, która jest jednym z trzech lub pięciu najlepszych drużyn w Europie, ma w swoim składzie mistrzów świata i uczestników siatkarskiego mundialu, którzy popisują się asem za asem – jednym słowem: pokazali nam, jak to robić. Myślę, że musimy skupić się przede wszystkim na tym, żeby bronić te uderzenia, a nie starać się je dogrywać, bo to źle się dla nas kończy, ponieważ piłki przelatują na drugą stronę. Tak nie może być – powinniśmy te mocne zagrywki opanowywać i posyłać je nad siebie.

Przy tym napiętym grafiku ligowych spotkań znajdujesz czas, żeby dawać innym coś z siebie – mówię to o biegu dla Mai.

Bardzo żałuję, że w tym biegu nie mogłem osobiście wystartować, bo zamierzania były inne, ale przed meczem z lubinianami naciągnąłem kręgosłup i postanowiłem nie ryzykować. Szkoda, bo bardzo chciałem pobiec na te dziesięć kilometrów i swoim startem pomóc Mai. Uważam, że takie akcje są świetne i bardzo potrzebne. Bielszczanie po raz kolejny udowodnili, że potrafią zebrać się w szczytnym celu, zjednoczyć i pokazać swoją siłę. Myślę, że ta akcja, o której uważam, że powinna być cykliczna, spowoduje, że Maja będzie dobrze się czuła i już za niedługo uśmiech nie będzie schodził z jej twarzy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved