Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Gheorghe Cretu: Zawsze myślę o teraźniejszości

Gheorghe Cretu: Zawsze myślę o teraźniejszości

fot. archiwum

- Jestem szczęściarzem, bo na treningach mam trzynastu chłopaków, którzy są całkowicie zaangażowani w to, co robią - tak drużynę Cuprum Lubin opisuje trener Gheorghe Crețu.  - Codziennie dajemy z siebie wszystko - dodaje.

Dlaczego wybrałeś ofertę z Lubina?

Gheorghe Cretu: Tomek (Tycel – wiceprezes zarządu – przyp. red) zadzwonił do mnie pod koniec kwietnia, gdy byłem w Estonii. To była śmieszna sytuacja, bo rozmawiałem z nim już trzy lata wcześniej. Powiedział wtedy, że kiedy za trzy lata nowa hala będzie gotowa, zadzwoni do mnie ponownie. I faktycznie, dotrzymał obietnicy. zadzwonił i powiedział, że wszystko gotowe i chcieliby, abym razem z nimi zbudował drużynę. Natychmiast odpowiedziałem: „Jasne, dogadajmy się”.

Co chciałbyś osiągnąć ze swoją lubińską drużyną?



Przede wszystkim musimy poprawić naszą grę, ale również dowiedzieć się, jak możemy rozwinąć nasze umiejętności zarówno fizyczne, jak i taktyczne. Wszystko to musimy złożyć razem, aby dostać się do fazy play-off. Oczywiście to wielka ambicja, jest ciężko, ale krok po kroku staramy się go realizować. Nie jest to łatwe dla drużyny, która po raz pierwszy występuje na parkietach PlusLigi, ale wysokie cele dają odpowiednią motywację.

Czy zarząd klubu postawił przed tobą jakiś konkretny wynik sportowy?

Uważam, że ciężko stawiać konkretne cele przed sezonem. W PlusLidze jest mnóstwo klubów. Wewnątrz drużyny mamy dużo siatkarskiego doświadczenia. Jak już widzieliśmy, każdy mecz jest ciężki. Bardzo często jest ciężko przed meczem wytypować faworyta. Oczywiście są trzy-cztery drużyny, które są bardzo mocne i trudno je pokonać. Ale pozostałe dziesięć zespołów będzie walczyć o wejście do play-off.

Jak to się stało, że zostałeś trenerem?

Przez osiemnaście lat byłem profesjonalnym zawodnikiem. Początkowo było to dla mnie jak hobby. Po zakończeniu kariery zastanawiasz się co dalej, jaką drogą pójść. Przez ostatnie trzy-cztery lata mojej zawodniczej kariery cierpiałem z powodu licznych kontuzji i już wtedy zacząłem trochę pracować z drużynami amatorskimi, juniorami czy dziećmi. Po powrocie do zdrowia wróciłem na boisko, ale w głowie miałem myśl, że pomimo końca kariery zawodniczej mogę zostać w siatkówce i pracować jako trener. Dostałem szansę, aby nie szukać swojej drogi poza siatkówką – otrzymałem propozycję pracy trenerskiej z mojego byłego klubu w Austrii, z którym osiągnąłem wiele. Wróciłem więc tam i zacząłem pracę jako profesjonalny trener.

Czy jest jakiś przepis w siatkówce, który byś zmienił?

Od kiedy przestałem grać w siatkówkę, zmieniło się kilka rzeczy. Taktyka jest zupełnie inna niż ta, do której byłem przyzwyczajony przez większość mojej kariery. Zanim zaczniemy mówić o zasadach, ważne jest, żeby pomyśleć, co chcemy osiągnąć, co chcemy zrobić z siatkówką. To bardzo istotne pytanie. Zanim zaczniemy coś zmieniać, zastanówmy się, co daje nam system, który teraz obowiązuje, czy kibice są zadowoleni z widowiska. Efektem wszystkiego, co robimy, nawet jeśli okupione jest to bardzo ciężką pracą, jest właśnie to widowisko. Jeśli show jest świetne, a uważam, że mistrzostwa świata Polska 2014 właśnie takie były, to po co zmieniać coś, co jest dobre? Tylko po to, żeby ktoś mógł się podpisać, że kiedy był prezesem siatkarskiej federacji, zmienił to i to. Gdzie zaprowadzą nas takie zmiany? Kontynuujmy po prostu to, co dobre. Są może aspekty, które można by było dopracować, ale to jest już inna historia.

Jak oceniasz PlusLigę?

Kiedy porównuję poziom ligi za czasów mojej pracy w AZS-ie Olsztyn (sezon 2010/2011), a teraźniejszy, widzę, jak bardzo rozwinęły się polskie kluby. AZS Częstochowa, Jastrzębski Węgiel, Cuprum Lubin – wszystkie te zespoły grają w nowych wielkich halach. Organizacja w każdym klubie jest troszkę inna. Nowe oblicze PlusLigi zobaczyłem dopiero dwa, trzy miesiące temu. To, co wydarzyło się podczas mistrzostw świata, to powoli przechodziło do klubów, a stamtąd dostaje się do PlusLigi. A to, moim zdaniem, mówi wszystko o siatkówce w Polsce.

Czy jest jakiś zawodnik, który wyróżnia się na treningach?

Jestem szczęściarzem, bo na treningach mam trzynastu chłopaków, którzy są całkowicie zaangażowani w to, co robią. Naszą siłą jest to, że każdy jest tak samo zaangażowany zarówno w dobrych, jak i gorszych momentach. Codziennie dajemy z siebie wszystko, czy to na treningu, czy w czasie meczu. Cała drużyna jest więc wyjątkowa.

Masz jakieś niespełnione trenerskie marzenia?

Zawsze myślę o teraźniejszości. Jeśli zaczynam jakiś nowy projekt, to skupiam się na nim całkowicie, starając się nie myśleć o dalekosiężnych planach. Skupiam się na celach, ale tych w bliskiej przyszłości. Jako trener brałem udział w Lidze Mistrzów, trenowałem w A2 we Włoszech, oczywiście marzeniem każdego szkoleniowca jest praca w A1. Teraz jestem tutaj, z powrotem w PlusLidze, i jestem szczęśliwy, że mogę pracować w jednym z najlepszych siatkarskich krajów na świecie. Jeśli chodzi o trenowanie reprezentacji, to obecnie mam pod opieką Estonię. Walczymy i kolejnym celem jest kwalifikacja do mistrzostw Europy.

Więcej w serwisie ks.cuprum.pl

źródło: ks.cuprum.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved