Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Trudne starcia w 9. kolejce Orlen Ligi

Trudne starcia w 9. kolejce Orlen Ligi

fot. archiwum

9. kolejka siatkarskiej ekstraklasy kobiet ruszy w nadchodzącą sobotę. Można powiedzieć, że większość meczów będzie starciem ligowej czołówki z zespołami z dołu tabeli. Wyjątkami są spotkania MKS-u Muszyna z dąbrowiankami i KSZO z bydgoszczankami.

Pierwszymi zespołami, które w sobotę o 14.45 staną ze sobą w szranki w 9. kolejce Orlen Ligi są drużyny Polskiego Cukru MKS Muszyna oraz dąbrowianek, czyli wicelider i szósta ekipa rozgrywek. Niewątpliwie będzie to nie lada gratka dla kibiców, bowiem gospodynie przystąpią do meczu po emocjonującej i zarazem nieco jednostronnej wygranej z Atomem Trefl Sopot, a przyjezdne tuż po wywalczeniu awansu do 1/8 Pucharu CEV. Trener mineralnych Bogdan Serwiński podkreślił, że mając na koncie tylko jedną porażkę w sezonie z Chemikiem Police, jego team stał się łakomym kąskiem dla przeciwniczek. – Czeka nas tym trudniejsze spotkanie, bo po wygraniu dwóch prestiżowych meczów, z Wrocławiem i Sopotem, teraz każdy przeciwnik będzie się na nas specjalnie przygotowywał. To będą spotkania o zupełnie innej motywacji naszych rywalek – zaznaczył szkoleniowiec. Z drugiej strony, atakująca MKS-u z Zagłębia podkreśliła, że największym wrogiem jej drużyny przed bojem z ekipą z Muszyny jest… czas. – Nie mamy go zbyt wiele na regenerację sił, ale jesteśmy na tyle silnym emocjonalnie i mentalnie zespołem, że na pewno postaramy się zagrać dobre spotkanie – zapewniła siatkarka. Nie ulega wątpliwości, że oba kluby dysponują zawodniczkami świetnie przygotowanymi pod względem fizycznym i żaden z oponentów nie odpuści rywalowi do ostatniej piłki – świadczy o tym chociażby aż dziewiętnaście oczek zdobytych przez Katie Carter w ostatnim meczu z sopociankami czy też wygrana MKS-u Dąbrowa Górnicza 3:2 z BKS-em, mimo ciągnących się problemów w defensywie.

2 godziny i 15 minut później zmierzą się ze sobą dwie ekipy z dołu tabeli, czyli KSZO Ostrowiec Św. i Pałac Bydgoszcz. Niewątpliwie dla każdej z nich będzie to okazja do kolejnej weryfikacji przedsezonowych założeń. Różnica pomiędzy zespołami (poza sześcioma punktami w tabeli) jest jednak zasadnicza – ostrowczanki zmagają się tylko ze swoją niemocą sportową, a pałacanki także ze zmianami w sztabie szkoleniowym. W ostatnim spotkaniu bydgoszczanki przegrały we własnej hali 1:3 z Naftą Piła, co poskutkowało podaniem się do dymisji Agaty Kopczyk. Została ona przyjęta i w środę zarząd klubu rozwiązał umowę z panią trener, a jej obowiązki przejął Dawid Pawlik, który dotychczas pełnił funkcję drugiego szkoleniowca zespołu. Siatkarki KSZO w ligowej tabeli mają siedem oczek, tyle samo co drużyny z Rzeszowa i Piły, tylko o jedno mniej od legionowianek – dzięki temu, mimo ostatniej porażki z podopiecznymi Marcina Wojtowicza, nie tracą nadziei na grę w fazie play-off. – Będziemy ciężko pracować, żeby tak się stało. Na razie jeszcze uczymy się siebie nawzajem. Mam nadzieję, że wyciągniemy właściwe wnioski i pozytywnie podejdziemy do następnych spotkań, tak żeby uzbierać tyle punktów, ile trzeba będzie do awansu do czołowej ósemki – wyraziła nadzieję rozgrywająca zespołu z województwa świętokrzyskiego, Marta Wójcik. Żeby to było możliwe, potrzeba im wygranej z bydgoszczankami, które z dorobkiem jednego punktu zajmują ostatnie miejsce w lidze.

O godzinie 18.00 jednocześnie ruszą dwa pojedynki – w Legionowie i Pile. Wydaje się, że bardziej wyrównany powinien być ten pierwszy, pomiędzy miejscową Legionovią (8. lokata w tabeli) a Impelem Wrocław (5. miejsce w rozgrywkach). Może być to jednak wrażenie złudne, bowiem sobotnie gospodynie nie mogą cieszyć się z osiągniętych dotychczas rezultatów – grają „w kratkę”, a w ostatnim czasie przegrały z beniaminkami Orlen Ligi. Co więcej, na pewno nie podbudowała ich porażka w poprzedniej kolejce z Chemikiem Police, bowiem wtedy bardzo wyraźnie przegrały z mistrzyniami Polski w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Powodów do nadmiernego entuzjazmu nie mają także ich rywalki – we wtorek wrocławianki poniosły kolejną porażkę w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń – tym razem z Eczacibasi Stambuł. Na krajowych parkietach również spisują się poniżej oczekiwań – mimo zwycięstwa 3:1 z łodziankami, ciągle w pamięci pozostają ich nierówne pojedynki z BKS-em, mineralnymi czy Atomem. Oba rywalizujące w Legionowie zespoły mają zatem sobie coś do udowodnienia – miejscowe będą chciały potwierdzić aspiracje do gry w play-off, a przyjezdne, że wywalczenie wicemistrzostwa Polski w zeszłym sezonie nie było przypadkiem.



Prawdziwym pojedynkiem Dawida z Goliatem będzie starcie pomiędzy pilankami i Chemikiem Police. Wystarczy porównać bilans zwycięstw obu ekip – gospodynie mają na swoim koncie sześć porażek, a mistrzynie kraju wygrały osiem meczów z rzędu. Dodatkowo, policzanki przyjadą do Piły uskrzydlone ostatnim zwycięstwem w Lidze Mistrzyń, gdzie zainkasowały trzy punkty w boju z Agel Prostejov. Na krajowych boiskach w ostatniej batalii z Legionovią cały zespół z Anną Werblińską na czele grał na niemalże 70-procentowej skuteczności w defensywie, co niewątpliwie jest dla niego powodem do optymizmu. Pilanki także wygrały, ale w czterech setach, z ostatnimi w lidze bydgoszczankami. Ich najmocniejszym atutem była zagrywka, bowiem bezpośrednio z niej wypracowały sobie aż jedenaście oczek, a ponadto Joanna Sobczak aż czterokrotnie zablokowała rywalki. Czy to jednak wystarczy na mistrzynie Polski? Wydaje się, że ekipa Chemika musiałaby przyjechać wyjątkowo zmęczona, zdekoncentrowana i spisująca przeciwniczki na straty jeszcze przed startem meczu. O tym, czy to w ogóle możliwe, będzie się można przekonać już w sobotę.

Dzień później o tej samej porze na parkiet hali Pod Dębowcem wyjdą drużyny BKS-u i Developresu. Nie ulega wątpliwości, że gospodynie zmagań będą wyjątkowo zmotywowane – chcą wreszcie przerwać passę trzech porażek w tie-breaku, a w sumie czterech z rzędu. Mają ku temu środki, bowiem ich przyjmująca, Heike Beier, jest jedną z najlepszych zawodniczek w tym sezonie. Poza tym, swojej szansy mogą upatrywać zarówno w doświadczeniu Heleny Horki czy Natalii Bamber-Laskowskiej, jak i w młodości, w osobach Natalii Strózik czy Aleksandry Trojan. Z drugiej strony, rzeszowianki dysponują Paulą Szeremetą, czyli autorką aż 31 punktów w ostatnim starciu Developresu z KSZO. Co więcej, w swoim składzie mają również dobrze grającą libero, Lucynę Borek, która w poprzedniej kolejce w defensywie grała z 83-procentową skutecznością. Nie ulega jednak wątpliwości, że mecz ten pokaże jak silne psychicznie są bielszczanki – beniaminek na pewno jest w ich zasięgu, lecz nie wiadomo czy po czterech przegranych spotkaniach z rzędu.

Bojem wieńczącym zmagania w 9. kolejce Orlen Ligi będzie poniedziałkowy mecz pomiędzy Budowlanymi Łódź a Atomem Trefl Sopot. Faworytkami na pewno są przyjezdne, które ostatnie trudne batalie z dąbrowiankami, BKS-em i mineralnymi zakończyły bardzo słabym starciem, przegranym 0:3, z ekipą Bogdana Serwińskiego (ich efektywność w obronie wynosiła 41%, a w ofensywie zaledwie 36). Na pocieszenie pozostał im awans do 1/8 Pucharu CEV bez konieczności rozgrywania pojedynków, bowiem ich ukraińskie rywalki – Sewerdonczanka Sewerdoneck – wycofały się z rozgrywek pucharowych. Podopiecznym Lorenzo Micellego przyjdzie zmierzyć się z łodziankami, które stanęły u progu zmian, gdyż Jacek Nawrocki oficjalnie został już trenerem-koordynatorem teamu. – Chcę wesprzeć Błażeja Krzyształowicza w niełatwym dla niego zadaniu. W tym zespole jest dużo doświadczonych dziewczyn, które rozumieją, że ich odpowiedzialność jest w stanie drużynę pociągnąć – powiedział Nawrocki. Wymagania są przed nimi duże, bowiem dwie ostatnie porażki z ligową czołówką poprzedziły trzy, mało zdecydowane wygrane łodzianek w tie-breakach z zespołami z dołu tabeli. Jeżeli drużyna chce spełnić swoje przedsezonowe obietnice i powalczyć o lepsze lokaty, to musi zabrać się za to jak najszybciej, ponieważ czołówka nie będzie na nią czekać. Najlepszą ku temu okazją będzie pognębienie słabiej grającego Atomu przy wsparciu własnej publiczności. Można być pewnym, że Sanji Popović (19 oczek w poprzednim meczu z wrocławiankami) i spółce ochoty do tego nie zabraknie. Pierwszy gwizdek w meczu Budowlanych z sopociankami zabrzmi w poniedziałek, tuż po godzinie 18.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved