Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Patryk Łaba: Ciężka praca zawsze daje efekt

Patryk Łaba: Ciężka praca zawsze daje efekt

fot. archiwum

Patryk Łaba pojawił się na parkiecie w dwóch ostatnich meczach AZS-u AGH Kraków. Zawodnik wraca do gry po poważnej kontuzji kolana. - Powrót na boisko to długotrwały proces i jest on bardzo ciężki - przyznał zawodnik.

W ostatnich dwóch meczach – z Siedlcami i w rozgrywkach Pucharu Polski z Avią Świdnik – mogliśmy zobaczyć cię na parkiecie, i to w pierwszym składzie. Czy oznacza to, że na dobre pokonałeś kontuzję?

Patryk Łaba:Tak, z moim kolanem jest już wszystko w porządku. Wciąż jednak muszę bardzo o nie dbać, ale zdrowie to jedno, a forma sportowa to drugie. Nadal mam duże braki.



Mimo to, trener postawił na ciebie w dwóch ostatnich meczach.

Zgadza się, ale miałem inne zadania. Wiadome było, że nie będę pierwszą opcją w ataku, a na zagrywce nie będę robił punktów seriami. Miałem pomagać drużynie w innych elementach.

Po sześciu miesiącach przerwy ciężko było wrócić na parkiet?

Powrót na boisko to długotrwały proces i jest on bardzo ciężki. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, zacisnąć zęby i pokornie pracować, żeby wrócić do formy fizycznej sprzed kontuzji.

Odbywałeś rehabilitację w Krakowie i Gdańsku. Jak ona przebiegała?

Przed zabiegiem i tuż po nim współpracowałem z dr Wojciechem Dubajem, który w tamtym czasie był związany z naszym klubem. Prawdopodobnie praca, którą wykonałem z nim przed operacją, zaowocowała tak szybkim powrotem do zdrowia. Ze szpitala wyszedłem o własnych siłach, bez kul! Później, po zaliczeniu sesji na AGH, udałem się na dwa miesiące do Gdańska, gdzie również współpracowałem z bardzo dobrymi specjalistami. Rehabilitacja była ułożona pod kątem treningu siatkarskiego. Całe wakacje trenowałem dwa razy dziennie. Szybko zacząłem biegać, miałem też treningi na plaży w głębokim piasku.

Podczas ligowych spotkań, widać było, że nie możesz wysiedzieć na ławce i aż rwałeś się, by wejść na boisko i pomóc kolegom.

– Tak było i jest nadal, wciąż chcę pomagać drużynie. Cieszę się, że trener dał mi szansę w ostatnich dwóch meczach. Teraz bardzo ważne spotkania przed nami, więc pewnie tego grania będzie mniej. Liczy się dobro drużyny i nie mam zamiaru się obrażać na to, że nie gram. Muszę jeszcze dużo pracować nad powrotem do optymalnej formy fizycznej. Udało mi się wykonać pełną rehabilitację w czasie krótszym niż 6 miesięcy, więc uda mi się też wrócić do swojej normalnej dyspozycji.

Zerwane więzadła krzyżowe to bardzo poważna kontuzja dla zawodnika. Co dało ci siłę, by wytrzymać ten długi okres przerwy od siatkówki?

– Na pewno bardzo wspierała mnie rodzina i znajomi, a także koledzy z drużyny. Tak naprawdę ten rozbrat z siatkówką nie był taki długi, bo już od września jestem w Krakowie i trenowałem z piłkami niemalże od samego początku. Zauważalny progres dodawał mi chęci i siły do treningu. Jednak była to duża lekcja cierpliwości. W sumie to nadal jest.

Myślę, że dla wielu osób możesz być przykładem. Dzięki swojej determinacji i ciężkiej pracy całkiem szybko uporałeś się z kontuzją i wróciłeś na boisko. Masz jakieś rady dla innych zawodników borykających się z problemami?

– Dużo osób pyta jaka jest recepta na szybki powrót. Tak naprawdę to jest sprawa indywidualna, ponieważ od lekarzy wiem, że liczą się predyspozycje genetyczne. Jednak bardzo ważna jest praca wykonana przed zabiegiem i tuż po nim. Warto też „oddać” się pod opiekę osobom, które się na tym znają i ciężko, ciężko pracować. Ciężka praca zawsze daje efekt, a w takim przypadku, gdy w grę wchodzi zdrowie, to wszystko musi być zrobione na perfekt. Mówię jak kaznodzieja (śmiech).

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved