Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Mariusz Żebrowski: Najpierw rozwój, potem awans – cz. II

Mariusz Żebrowski: Najpierw rozwój, potem awans – cz. II

fot. archiwum

W ubiegłym sezonie gwardziści walczyli o awans, jednak im się nie udało. - Nie jesteśmy zainteresowani awansem poza boiskiem, ponieważ skoro nie wywalczyliśmy sportowo tej I ligi, to znaczy, że na nią nie zasługujemy - przyznał Mariusz Żebrowski.

Przejdźmy do spraw lokalnych, czyli do wrocławskiej Gwardii. Czy otrząsnął się pan już po poprzednim sezonie, w którym Gwardia dominowała w pierwszej fazie rozgrywek, by później w słabym stylu odpaść z turnieju półfinałowego i przekreślić swoje szanse awansu do I ligi? Nie czuje pan rozgoryczenia, że było tak blisko awansu, a jednak znów się nie udało?

Mariusz Żebrowski:To rozgoryczenie może byłoby większe, gdyby nie fakt, że nasz klub pomimo przegranej walki sportowej, otrzymał później propozycję gry w I lidze od zespołu z Tych, z której zrezygnowaliśmy z wielu względów. Przede wszystkim z powodu tego, że chcemy awansować w sposób sportowy, chociaż duży wpływ miały również czynniki finansowe. Liczyłem na to, że uzyskamy sportowy awans i łatwiej wówczas rozmawiałoby nam się z naszymi partnerami biznesowymi o wsparciu finansowym dla klubu. Mogę powiedzieć, że nie jesteśmy zainteresowani awansem poza boiskiem, ponieważ skoro nie wywalczyliśmy sportowo tej I ligi, to znaczy, że na nią zwyczajnie nie zasługujemy i nie zamierzamy kupować sobie miejsca w wyższej klasie rozgrywkowej. Oczywiście jest mi przykro, że finał sezonu, w którym dysponowaliśmy składem pozwalającym bić się o bezpośredni awans, zakończył się dla nas porażką, co przełożyło się na brak realizacji podstawowego celu postawionego przed drużyną.

Od początku zarząd klubu zgadzał się z panem, żeby odrzucić propozycję awansu „przy stoliku” i nie podejmować negocjacji w tej sprawie czy musiał pan przekonywać działaczy do swoich argumentów?



– Z uśmiechem o tym mówię, ponieważ ten temat wraca właściwie co roku i większość członków zarządu jest zdania, że powinniśmy grać poziom wyżej, nie zwracając przy tym uwagi na okoliczności. Ja nie utożsamiam się z tym zdaniem i udało mi się przekonać zarząd do tego, że nie powinniśmy iść tą drogą.

W sierpniu awansował pan na stanowisko prezesa całego klubu Gwardii Wrocław, co jednoznacznie można oceniać jako duże wotum zaufania członków zarządu do pana pracy. Jakie cele stawia pan przed sobą i czy nadal ma pan siłę, żeby w przypadku sekcji piłki siatkowej walczyć o awans do I ligi, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich funkcjonuje polska siatkówka oraz fakt, że od wielu sezonów Gwardii nie udało się tego sportowo osiągnąć?

– Przede wszystkim musimy patrzeć na dobro całego klubu. Siatkówka nie jest w Gwardii Wrocław jedyną dyscypliną i rozwój każdej sekcji powinniśmy traktować bardzo rozsądnie. Przede wszystkim w dzisiejszych czasach musimy skupić się na zabezpieczeniu bytu finansowego naszego podmiotu. Do tej sfery podchodzimy z bardzo dużą powagą. Ważnym aspektem funkcjonowania klubu od wielu lat jest praca z młodzieżą oraz rozwój szkolenia dzieci i młodzieży, współpraca ze szkołami i wprowadzanie najzdolniejszych juniorów do zespołów seniorskich. Osiągamy w tym zakresie duże sukcesy, co pokazuje model naszego działania, który zamierzamy kontynuować, rozwijać i stawiać sobie za najważniejszy cel. Rzeczywiście od dłuższego czasu mamy problemy z awansem do I ligi i z jednej strony wydaje się, że jesteśmy odrobinę za mocni na drugoligowe rozgrywki, a przy tym za słabi, by w decydującym momencie awansować na zaplecze Plus Ligi. Jeśli jednak uda nam się w najbliższych latach ten awans osiągnąć, to chcielibyśmy w I lidze spędzić przynajmniej kilka sezonów, a nie od razu walczyć o utrzymanie i z niej spaść. Dlatego budujemy skład opierając się na naszych wychowankach, o czym doskonale świadczy zestawienie zespołu na ten sezon. Być może póki co tym młodym chłopcom brakuje jeszcze takiej postawy zwycięzcy i odpowiedniej mentalności, przez co w najważniejszych turniejach nie są w stanie pokazać wszystkich swoich umiejętności, które w moim przekonaniu są wystarczające do tego, by ta drużyna grała w I lidze. To jednak nie spowoduje naszego odejścia od koncepcji budowania składu w oparciu o wychowanków Gwardii…

Pytanie czy taka koncepcja nie skazuje wrocławian na to, że za dwa, trzy lata spotkamy się w tym samym miejscu w drugiej lidze i pan podtrzyma swoje zdanie na temat drogi budowania tej drużyny, która jednak nie przełoży się na rozwój sportowy klubu. Może lepiej byłoby podjąć raz ryzyko, ściągnąć do Wrocławia kilku doświadczonych graczy, niekoniecznie związanych z tym miastem, wywalczyć awans i potem wprowadzać wychowanków w wyższej lidze?

– Co z tego, że ściągniemy tych zawodników i oni wywalczą nam awans? Jeśli udałoby się drużynie w takim składzie osiągnąć ten cel, to przecież później w I lidze powinniśmy utrzymać tych graczy, żeby z powodzeniem rywalizować na wyższym poziomie rozgrywek. Gdzie w takim razie miejsce na wychowanków?

Można o nich systematycznie uzupełniać skład tak, by uczyli się przy starszych kolegach…

– W takim układzie obawiam się, że zabrakłoby dla nich miejsca. Ci starsi, bardziej doświadczeni nie zostawiliby szansy naszym młodym wychowankom na sprawdzanie się w warunkach meczowych i systematyczną grę. To skutkowałoby tym, że młodzi odchodziliby do innych klubów, niekoniecznie lepszych od Gwardii, by w nich spróbować grać regularnie i dalej się rozwijać. Stracilibyśmy kontrolę nad tymi siatkarzami i nie wiadomo czy mielibyśmy z nich pożytek w przyszłości, nawet gdyby zdecydowali się do nas wrócić. Dlatego dopóki mamy taką możliwość, chcemy opierać skład na naszych wychowankach. Nie mam nic przeciwko obcym zawodnikom, o czym najlepiej świadczy fakt pozyskania przed tym sezonem Dawida Migdalskiego z Wałbrzycha, który doskonale wkomponował się w zespół i jest jego dużym wzmocnieniem. Ale proszę przyjrzeć się temu, że przy pozyskaniu Migdalskiego straciliśmy w tym okienku transferowym Nawrockiego, Daleckiego, Haratyma, Deszcza i Dzikowicza. W ten sposób pokazujemy pewien trend, ponieważ w miejsce siatkarzy, którzy odeszli, wprowadziliśmy naszych wychowanków.

Jednak na początku zeszłego sezonu ten trend nie był tak jednoznaczny. Gwardia pozyskała wielu nowych zawodników z innych klubów i jasno deklarowała cel, jakim był awans na zaplecze PlusLigi. Czy zeszłoroczny eksperyment, który ostatecznie zakończył się porażką do tego stopnia pana rozczarował, że teraz zamierza pan już tylko budować Gwardię w oparciu o długofalowy projekt stawiania w pierwszej kolejności na wychowanków?

– Nie użyłbym tutaj słowa rozczarowanie, ale na przestrzeni ostatnich lat mogę powiedzieć, że często nasi osiemnastoletni juniorzy są rzeczywiście słabsi od pozyskanych z innych drużyn bardziej doświadczonych siatkarzy. Tylko że ich umiejętności są słabsze zaledwie o dziesięć procent. I teraz warto postawić sobie pytanie: czy dla tych dziesięciu procent warto rezygnować z wychowanka, który utożsamia się z klubem i zastępować go zawodnikiem, który może u nas spędzić jeden sezon, a następnie chcieć odejść, ponieważ z Wrocławiem nic go przecież nie łączy? My na to pytanie odpowiadamy, że nie warto. Poza tym taka postawa pozwala nam zachować płynność finansową i wypłacalność klubu, a odpowiedzialność za właściwą organizację jest niezwykle istotna. Wynik sportowy, o który najczęściej wszyscy pytają, jest w sporcie bardzo ważny, ale nie jest najważniejszy.

Stawia pan w pewnym stopniu taką tezę: chcielibyśmy awansować do pierwszej ligi, ale najważniejszy jest dla nas rozwój wrocławskiej młodzieży i zobaczymy, dokąd ta droga nas zaprowadzi. Postawa godna szacunku, ale niełatwa do zrealizowania z biznesowego punktu widzenia, gdzie każdy sponsor i partner wolałby współpracować z klubem pierwszoligowym.

– Chcę jednoznacznie podkreślić – awansujemy do pierwszej ligi wówczas, kiedy zawodnicy będą gotowi, by to osiągnąć. To znaczy swoim potencjałem i ciężką pracą na treningach potwierdzą, że są godni rywalizować poziom wyżej. Uważam, że jesteśmy w stanie osiągnąć ten cel krocząc drogą, którą obraliśmy.

Sami zawodnicy Gwardii twierdzą, że w przeciwieństwie do zeszłego roku nie jest wywierana na nich presja awansu. Zarząd nie określił jednoznacznie celu, jaki stawia przed drużyną?

– Siatkarze nie dostali od zarządu żadnego sygnału, że mamy awansować. Oni muszą grać na najwyższym poziomie. Uważam, że ze względu na młodą średnią wieku zespołu zawodnicy nie powinni czuć presji, że zarząd wymusza na nich konkretny cel.

Zeszłoroczny jasny przekaz, że każdy wynik poza awansem będzie uznany za porażkę, był zatem błędem?

– Powiem inaczej – sam byłem sportowcem i osobiście lubię konkretnie sprecyzowane cele. Każdy zawodnik powinien wychodzić na boisko z założeniem wygranej i sięgnięcia po triumf. Zdaję sobie sprawę, że w sporcie może wydarzyć się wszystko, ale z uwagi na to, że nie każdy musi być gotowy na presję związaną z jasnymi oczekiwaniami zarządu, nie będę w tym roku wywierał na zawodnikach tej presji. Nie wiem, czy w zeszłym roku popełniliśmy błąd tym stanowczym postawieniem celu, że wymagamy od zespołu awansu. Ale nawet trener Lebioda dawał gwarancję, że ma drużynę gotową na realizację tych założeń. W takim wypadku jakie miało być stanowisko zarządu? Chcieliśmy jasno sprecyzować o co walczymy i utwierdzić w tym samych siatkarzy.

A na co stać obecny skład? Wydaje się słabszy od tego z poprzedniego roku, więc o awans też będzie jeszcze trudniej.

– Po następnej kolejce mam nadzieję, że będziemy mogli stwierdzić, iż w pierwszej fazie wygraliśmy ze wszystkimi, a to oznacza, że w rundzie rewanżowej powinniśmy utrzymać poziom. Start w tym sezonie mamy równie znakomity, jak przed rokiem. Teraz najważniejsze, by nie popełnić błędu z tamtych rozgrywek i nie zanotować znaczącej obniżki formy w drugiej części sezonu, która później przełożyła się negatywnie na półfinałowy turniej. Jeśli nam się to uda, będziemy mogli powiedzieć, że stać nas na wiele. W tej chwili nie chcę jednak wyrokować konkretnego miejsca. Mogę jedynie podkreślić, że klub pod każdym względem funkcjonuje w taki sposób, by siatkarze mieli zapewnione wszystko, co jest im potrzebne do odnoszenia kolejnych zwycięstw i w konsekwencji nawet do walki o awans.

Podsumowując – czy jest jakieś konkretne miejsce, jakie stawia pan przed tym zespołem na dzień dzisiejszy, czy traktuje pan obecny sezon jako czas sprawdzenia możliwości siatkarzy i trenera Tomasza Pajora? I jakie cele w najbliższych latach chciałby pan zrealizować jako prezes całego klubu Gwardia Wrocław?

– Zrobię wszystko, żeby drużyna miała optymalne warunki do wygrywania każdego kolejnego meczu. Cieszy mnie każde zwycięstwo, martwi mnie każdy przegrany set. Wierzę w ten zespół, wierzę w sztab szkoleniowy, ale z pokorą traktuję życie. Dlatego nie chcę wyrokować, w jakich nastrojach spotkamy się za kilka miesięcy. Jestem pewien jednego: skoro zostali u nas tacy siatkarze jak Piotr Hernik, Łukasz Lubaczewski czy Łukasz Wroński, którzy mieli oferty z klubów pierwszoligowych, to nie zrobili tego po to, by wciąż grać w Gwardii tylko w drugiej lidze.

Tej jesieni mecze Gwardii odbywały się często w tym samym czasie, co spotkania siatkarek Impelu. Czy nie myślał pan o tym, by zrobić ukłon w stronę wrocławskich kibiców i spróbować wspólnie z zarządem klubu Impel Wrocław uzgodnić zasady pozwalające ograniczyć nachodzenie na siebie tych wydarzeń?

– Zastanawialiśmy się nad tym, ponieważ niewątpliwie jest to problem. Nasza koncepcja od wielu lat jest taka, że Gwardia rozgrywa swoje mecze zawsze w tym samym dniu o stałej porze. Nie jesteśmy na tyle silnym klubem, by rozplakatować cały Wrocław informacją, kiedy rozgrywamy swoje spotkania. W ten sposób przyzwyczailiśmy kibiców do pewnego nawyku, dzięki czemu nie skazujemy się na zamieszanie informacyjne. Istotnym jest również to, że nasz terminarz jest znany bardzo wcześnie i ustalany niemalże na cały rok. W przypadku Impelu o wszystkim decyduje się w ostatniej chwili, ponieważ tam mecze są dostosowywane do kalendarza telewizji. Dlatego jeśli dowiemy się na tydzień przed danym weekendem o terminie meczu Impelu to nawet, gdybyśmy chcieli, mamy bardzo mało czasu na poinformowanie drużyny przeciwnej, sędziów, obserwatorów oraz Wydziału Gier PZPS o zmianie terminu naszego spotkania i uzyskania wszystkich wymaganych pozwoleń. Dodatkowym problemem jest to, że w hali przy ul. Krupniczej odbywają się różne rozgrywki i takie korekty powodują załamanie całego harmonogramu. I na koniec należy jeszcze postawić sobie pytanie: czy jeśli zmienimy godzinę meczu, by nie pokrywała się ze spotkaniem Impelu, to do nas przyjdzie wówczas więcej kibiców? Nasze analizy wskazują, że nie ma takiego przełożenia…

Prawdopodobnie można to rozpatrywać w drugą stronę i równoczesne rozgrywanie meczów siatkarzy i siatkarek jest w pierwszej kolejności ze stratą dla Impelu. Spotkania Gwardii ze wstępem za darmo, dynamiczniejszą i szybszą siatkówką męską, gorącą atmosferą… To są atuty, które mogą przekonać kibica, że mimo niższej ligi w tym samym czasie wybierze Gwardię.

– Dokładnie tak i dlatego tym bardziej należałoby zapytać działaczy z Impelu, czy ta sytuacja wpływa na ich frekwencję na meczach, ponieważ jeszcze raz podkreślę: według naszych analiz liczba kibiców na Gwardii w dniu spotkania Impela nie jest znacząco mniejsza niż w pozostałych przypadkach. Do tej pory nie rozmawialiśmy o tej sytuacji z prezesami Impelu, ale jeśli taka sytuacja, podobnie jak w ostatnich tygodniach, miałaby się powtarzać częściej i mecze siatkarzy oraz siatkarek miałyby być rozgrywane o podobnych porach, trzeba będzie się nad tym problemem pochylić, ponieważ odbywałoby się to ze stratą dla kibiców. Na pewno jesteśmy gotowi do ewentualnych rozmów na ten temat z przedstawicielami Impelu.

Kończąc naszą rozmowę, proszę jeszcze o ocenę obecnej sytuacji męskiej siatkówki na Dolnym Śląsku: Cuprum Lubin w PlusLidze, Victoria Wałbrzych w I lidze, a Gwardia Wrocław, pomimo swoich głębokich tradycji, od wielu lat okupująca drugą ligę. To porównanie nie wpływa na pana niepokojąco?

– Osobiście nie mam takich negatywnych przemyśleń. Podchodzę do tego tematu zupełnie inaczej. Nie chcę się usprawiedliwiać, ponieważ zawsze należy mierzyć wysoko, ale proszę popatrzeć na niektóre inne kluby, które jeszcze do niedawna były przed nami, a dziś w ogóle nie ma ich na siatkarskiej mapie Polski. Tymczasem my wciąż funkcjonujemy, co więcej, nie bronimy się przed spadkiem, tylko co roku jesteśmy bardzo blisko awansu, co oznacza, że posiadamy nie tylko określoną strategię, ale również perspektywy. Proszę pamiętać również o tym, że poza sekcją siatkówki opartą na seniorach i wielu grupach młodzieżowych oraz juniorskich, do moich obowiązków należy dbanie o cały klub i inne sekcje sportowe oraz zarządzanie naszym obiektem. Oczywiście nie jest to usprawiedliwieniem, ale nie możemy porównywać naszego położenia i funkcjonowania w mieście, w którym mamy kilkadziesiąt dyscyplin sportowych do mniejszych miast, gdzie klub ma komfort i może się rozwijać, ponieważ jest największą dumą mieszkańców. We Wrocławiu o sponsorów na lokalnym rynku rywalizujemy z wieloma innymi klubami z różnych dyscyplin. Musimy pamiętać, że wbrew pozorom takie siatkarskie kluby dużo trudniej buduje się w dużych miastach, niż w małych ośrodkach. Dlatego nie odczuwamy żadnego dyskomfortu przy porównywaniu się z innymi dolnośląskimi podmiotami. Wręcz przeciwnie, gorąco im kibicujemy w rywalizacji na wyższych poziomach rozgrywek.

Kibice już zaczęli jednak nieco tęsknić za dolnośląskimi derbami pomiędzy Victorią Wałbrzych a Gwardią. Chyba jedyną szansą na ponowne ich rozgrywanie jest szybki awans wrocławian, bo przecież lokalne środowisko nie życzy Victorii spadku do drugiej ligi.

– Oczywiście, najlepiej podążajmy tropem, że dolnośląskie kluby powinny grać na jak najwyższym poziomie, dlatego z pewnością w najbliższych latach to my chcemy dołączyć do zespołu z Wałbrzycha i rywalizować z nim na zapleczu ekstraklasy. Patrzymy z pokorą i z szacunkiem na naszych obecnych przeciwników, ale jednocześnie wierzymy w realizację tych marzeń.

Zobacz również:
Mariusz Żebrowski: Najpierw rozwój, potem awans – cz. I

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved