Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominik Witczak: Za pewni może nie byliśmy, ale zbyt spokojni

Dominik Witczak: Za pewni może nie byliśmy, ale zbyt spokojni

fot. archiwum

- Wiedzieliśmy, że musimy się skoncentrować maksymalnie i zrobić wszystko, aby uzyskać jak największą przewagę. Graliśmy w tie-breaku tak skutecznie jak w pierwszych dwóch setach - mówił po meczu z Transferem Dominik Witczak.

Mecz miał dość dziwny przebieg – dwa dobre sety w wykonaniu ZAKSY i gdy wszyscy myśleli, że pojedynek skończy się wygraną 3:0, coś się zepsuło w waszej grze. Co?

Dominik Witczak: – W pierwszych dwóch setach graliśmy skutecznie. Transfer Bydgoszcz ryzykował w elemencie zagrywki i raczej mu to nie wychodziło. Rywale popełniali dużo błędów. ZAKSA miała dobre przyjęcie, Paweł dobrze rozkładał grę, sporo w tym meczu grał środkiem. Szkoda, że zgubiliśmy koncentrację w trzeciej i czwartej partii. Drużyna z Bydgoszczy od trzeciego seta poprawiła swoją grę. Mieliśmy swoją szansę, ale nie wykorzystaliśmy jej, popełniając błędy, pojawiły się również pewne niedomówienia. W konsekwencji uciekł nam set trzeci. Kolejną partię zaczęliśmy nie najlepiej. W połowie seta popełniliśmy dwa błędy, Dick pomylił się z lewego skrzydła, a ja z prawego, potem wpadła nam jeszcze jedna piłka. Przeciwnicy doprowadzili do trzypunktowej przewagi i to dało im pewność siebie oraz wiarę, że mogą zwyciężyć w tym meczu. Bardzo cieszy mnie fakt, iż od samego początku tie-breaka przejęliśmy inicjatywę. Wiedzieliśmy, że musimy się skoncentrować maksymalnie i zrobić wszystko, aby uzyskać jak największą przewagę. Graliśmy w tie-breaku tak skutecznie jak w pierwszych dwóch setach.

Byliście zbyt pewni wygranej, że straciliście koncentrację w trzecim i czwartym secie?



Za pewni może nie, ale zbyt spokojni. Wiedzieliśmy, że bydgoszczanie nie odpuszczą, ale zabrakło z naszej strony konsekwencji w realizacji taktyki. W przegranych setach zrobiliśmy więcej błędów, wprowadzając piłkę do gry, ale mimo wszystko uważam, że to zagrywka była kluczem do zwycięstwa. Zagrywaliśmy mocno, Paweł Woicki nie miał dokładnego przyjęcia, a my dzięki temu mieliśmy swoje szanse w bloku, obronie czy kontrataku. Kiedy Woicki miał dobrze dograną piłkę do siatki, to rozgrywał szybko i bardzo dobrze. Dużo piłek dostawał Jakub Jarosz, który był skuteczny. Rozgrywający Transferu Bydgoszcz fajnie rozłożył grę. Jurkiewicz z Duffem sporo piłek kończyli ze środka. Skrzydłowi pomimo rotacji przyjmujących również zdobyli kilka punktów.

Po przeciwnej stronie siatki stanął Jakub Jarosz, to twój kolega z klubu, były jakieś dodatkowe emocje?

Z Kubą graliśmy już przeciwko sobie w poprzednim sezonie. Grało mi się tak samo jak przeciwko każdemu innemu koledze, z którym grałem wcześniej w klubie. Gramy na tej samej pozycji, więc rzadko skaczemy do siebie do bloku, co najwyżej do potrójnego. Miałem dzisiaj okazję skoczyć raz i Kuba mnie obił więc chyba zbyt dobrze go nie znam. Gramy dla swoich drużyn i chcemy być skuteczni, aby nasza drużyna wygrywała.

W meczu było wiele dyskusji pomiędzy zawodnikami, trenerami a sędziami. Takie przerwy przeszkadzają w grze?

Moim zdaniem tak. Gdy jest jakaś wątpliwość, to można zapytać raz, drugi raz. To nie było tak, że my się denerwowaliśmy na pierwszą taką decyzję czy drugą. Jeżeli trener prosi o challenge i jest odpowiedz na przykład, że przejścia dołem nie było, a on podważa decyzję i twierdzi, że widział przejście dołem, to chyba nie wszystko jest w porządku. A jeżeli sędziowie nie reagują i pozwalają na takie dyskusje, to też nie jest dobrze.

Kolejny wasz rywal to drużyna z Bielska-Białej…

Przed nami jak zwykle mecz za trzy dni. Nie możemy narzekać, każdy zespół jest w takiej samej sytuacji jak my i trzeba się do tego przyzwyczaić. Nawet jak komuś coś delikatnie dolega, to trzeba zacisnąć żeby i grać dalej. Terminarz jest jaki jest, a my nie mamy na to żadnego wpływu. Chwilę możemy się pocieszyć ze zwycięstwa. W czwartek popracujemy na siłowni, w piątek wrócimy do treningów na siatce i będziemy układali swoją grę pod mecz z BBTS-em. Nie możemy żadnego meczu odpuścić, bo możemy pojechać do Bielska-Białej i przyjechać bez punktu. Wiemy, jaka jest sytuacja w tabeli i należy walczyć o każdy punkt. Szanujemy rywala, ale my pojedziemy po to, by zagrać dobry mecz i zdobyć komplet punktów.

To kolejny mecz, w którym zagraliście po połowie z Kayem van Dijk.

Mamy z Kayem taką rolę, że raz gra on, a raz ja. Myślę, że jest to jakaś metoda. Kay gra część meczu, potem wchodzę ja. Jeżeli Kay gra tak dobrze jak w ostatnich meczach, bo widać, że gra dużo lepiej, to nie ma potrzeby abym grał cały mecz. Z pewnością on bardziej potrzebuje zgrać się z Pawłem Zagumnym niż ja. My z Pawłem gramy już kilka lat ze sobą w ZAKSIE. Uważam, że są pozytywy tego, że trener może liczyć na nas obu. Wygrywamy mecze, więc nie ma co narzekać. Gramy tyle spotkań, że gdyby grał tylko jeden z nas, to wkrótce pojawiłby się kryzys. W tak długim i mocno nas eksploatującym sezonie to jest tylko nasza przewaga, że często widać rotacje na pozycji atakującego.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved