Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Miłosz Hebda: Jak teraz się załamiemy, to wszyscy będą nas lać

Miłosz Hebda: Jak teraz się załamiemy, to wszyscy będą nas lać

fot. archiwum

- Nie ma co się załamywać, trzeba dalej walczyć, bo co nam innego pozostało - powiedział po meczu przyjmujący będzińskich "tygrysów", Miłosz Hebda. W środę we własnej hali jego zespół uległ 1:3 drugiemu beniaminkowi z Lubina.

Przegrywacie dziś kolejny mecz, ale nie bez walki – wydaje się, że czasu spędzonego na parkiecie z Cuprum nie możecie spisać na straty.

Miłosz Hebda:W mojej ocenie zagraliśmy dziś bardzo dobre spotkanie. Na wyniku zaważyło chyba to, że jednak popełniliśmy trochę za dużo błędów i zaprezentowaliśmy się nieco słabiej w ataku niż rywale – przez to nie mogliśmy punktowo od nich odskoczyć. Przegrywaliśmy także na kontrach – co chwilę generowały one albo wyblok, albo naszą pomyłkę. Bardzo żałuję, bo w moim mniemaniu zasłużyliśmy sobie w tym pojedynku chociaż na punkt, żeby choć tyle mieć z tej całej walki i oddanych sił. Tak by się stało, gdyby udało nam się „dowieźć” drugi set na naszą korzyść i już mielibyśmy to jedno oczko do ligowej tabeli. Z tych trzech, które przeszły właśnie na konto przeciwników, łatwo nie oddaliśmy chyba żadnego, chociaż dalej jesteśmy bez wzmocnienia do tabeli, a to już bardzo boli.

Czy zgodzisz się z tym, że czynnikiem decydującym o wyniku w dzisiejszym boju był blok?

Tak, zdecydowanie! Zawodnicy Cuprum bardzo dobrze zagrali w tym elemencie, a my im nie ustępowaliśmy. Tak jak mówiłem – to sprawiło, że w ataku zaprezentowaliśmy się dzisiaj słabiej, ale nasi rywale również nie grali w ofensywie bez problemów. Bloków było dziś bardzo dużo. Nawet nie wiem konkretnie ile, ale rzucę okiem na statystyki – wydaje mi się, że mogło być ich około dwudziestu [po stronie MKS-u było ich dokładnie dwadzieścia – przyp. red.].

Dziś po waszym dobrym „wejściu” w grę w pierwszym secie było widać, że radzicie sobie z obciążeniem porażek, które są za wami. Co jest do tego kluczem?

Nie ma co ukrywać – przegrywamy mecz za meczem. Nie jest mi najbardziej żal tego, że mogliśmy wygrać w niektórych spotkaniach, ale faktu, że w wielu z nich prawie udało nam się zdobyć punkty. Bywało tak, jak było i dzisiaj – mamy za sobą dość dużo takich pojedynków. Co teraz pozostało nam do stracenia? Myślę, że jak się załamiemy, to wszyscy będą nas lać równo. Tak to dziś, przynajmniej przez chwilę, lubinianie się nas odrobinkę przestraszyli.

Czy myślisz, że nie sprzyja wam to przysłowiowe „sportowe szczęście”? Sam Paweł Rusek przed tym meczem wskazał je na główną przyczynę waszych porażek…

Tak, mamy dużego pecha – tak jak dzisiaj. Najbardziej żal takich meczów jak chociażby ten w Rzeszowie… Po prostu brakowało nam szczęścia, może trochę zimnej krwi w końcówkach…

Wydaje się, że macie powody do tego, żeby mimo wyniku czuć się po dzisiejszym spotkaniu podbudowani własną walecznością. To chyba dobry prognostyk przed spotkaniem z Effectorem, który dziś dotkliwie przegrał z AZS-em Olsztyn?

No tak, z kielczanami jak najbardziej powalczymy o zwycięstwo. Nie ma co ukrywać, że w tym przypadku jeden czy też dwa punkty nie będą nas satysfakcjonować. Nie ulega wątpliwości, że nie liczy się to, czy wygramy z nimi w trzech, czy czterech setach – my po prostu potrzebujemy wreszcie zwalczyć nasze problemy, podbudować się mentalnie, ponieważ tego nam najbardziej w tej chwili brakuje. Zrobimy wszystko, żeby za tydzień w środę sprostać czekającemu na nas wyzwaniu.

Z tego, co mówisz, wynika, że macie jeszcze bardzo dużo do udowodnienia w tym sezonie i nadchodzące zmagania będą dla was wystarczającą motywacją, żeby poprawić swój styl gry…

Gdybyśmy cały czas przegrywali bez szans na punkty, to byłoby co innego, ale żadne drzwi przed nami się jeszcze definitywnie nie zamknęły. Ja osobiście bardzo czekam na rundę rewanżową, żeby pokazać, że nie jesteśmy chłopcami do bicia, jak by to wynikało z trwających właśnie zmagań.

Czyli według ciebie liga jest bardziej wyrównana, niż mogłoby się to wydać, patrząc na dysproporcję pomiędzy zespołami z góry i dołu tabeli?

Myślę, że tak. Wydaje mi się, że to jest kwestia dwóch, trzech spotkań i już jest się w fazie play-off. To widać na podstawie takich zespołów jak chociażby BBTS czy AZS Częstochowa. Nie ma co się załamywać – trzeba dalej walczyć, bo co nam innego pozostało?

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved