Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Mariusz Żebrowski: Najpierw rozwój, potem awans – cz. I

Mariusz Żebrowski: Najpierw rozwój, potem awans – cz. I

fot. archiwum

- Być może póki co tym chłopcom brakuje jeszcze postawy zwycięzcy i odpowiedniej mentalności - o sytuacji we wrocławskiej Gwardii, perspektywach awansu do I ligi oraz rywalizacji na lokalnym rynku rozmawiamy z Mariuszem Żebrowskim.

Zanim przejdziemy do wrocławskiej Gwardii, chciałbym na początek zapytać o pana odczucia dotyczące wrześniowych mistrzostw świata i spektakularnego sukcesu reprezentacji Stephane’a Antigi. Wyłączając na moment ostatnie przykre wydarzenia związane z zatrzymaniem prezesów PZPS-u, ten turniej możemy chyba uznać za znakomitą promocję siatkówki i ogólnie sportu w naszym kraju?

Mariusz Żebrowski:Sukces, jaki odnieśli nasi siatkarze, jest osiągnięciem niezwykłej wagi, z czego przecież wszyscy zdajemy sobie sprawę, bo we wrześniu siatkówką żyła niemal cała Polska. Chcę podkreślić, że to wydarzenie i wynik kadry przełoży się przede wszystkim na dzieci i młodzież. Młodzi sportowcy, którzy oglądali i kibicowali naszym zawodnikom, będą chcieli pójść teraz drogą mistrzów i rozwijać się na pozycjach, z którymi się utożsamiają. Czy te mistrzostwa będą miały jakikolwiek wpływ na sposób funkcjonowania takich klubów jak Gwardia? Moim zdaniem nie, ponieważ nie ma w tym wypadku żadnego przełożenia. Zainteresowanie i frekwencja na naszych meczach jest bowiem taka sam, jak w poprzednim sezonie. Natomiast odnośnie samej reprezentacji cieszę się, że ta dość ryzykowna decyzja z zatrudnieniem Stephane’a Antigi w roli selekcjonera okazała się najlepszą z możliwych do podjęcia.

Zdobyciem tytułów mistrzów świata siatkarze zapewnili większy spokój organizatorom mistrzostw i telewizji. Wydaje mi się, że tym sukcesem podopieczni Antigi przykryli nieco niedociągnięcia organizacyjne i marketingowe, zakodowanie turnieju przez telewizję i inne sprawy wokół samego mundialu. W pewnym sensie złość kibiców na te przeróżne kwestie została po wygranym finale z reprezentacją Brazylii znacząco zmniejszona…

Wszyscy zachłysnęliśmy się zwycięstwem i złotymi medalami siatkarzy. Jesteśmy narodem spontanicznym, który na takie wydarzenia reaguje bardzo emocjonalnie. Z potrzeby takich narodowych sukcesów, którą dokładnie było widać pod koniec mistrzostw, patrzymy głównie na zakończenie imprezy i aspekt sportowy, a zapominamy o całej otoczce turnieju. Gdyby zawodnicy Antigi nie osiągnęli tego sukcesu, pewnie rozpoczęłaby się ogólnonarodowa krytyka na wielu polach. Jeśli chodzi o moje osobiste odczucia, to nie chciałbym teraz, ze względu na wielki szacunek i radość z osiągniętego wyniku, dołączyć do grona osób krytykujących coś po fakcie, bo takie stanowisko jest łatwe do zajęcia, ale niestety niewiele potem z niego wynika. Dlatego powiem, że pamiętając o wielu procesach wokół turnieju, które nie zostały przeprowadzone w sposób właściwy, cieszę się z jego organizacji w naszym kraju, również we Wrocławiu i z osiągniętego przez polski zespół rezultatu, na który przecież czekaliśmy tyle lat. Najważniejsze zadanie, przed jakim teraz stoimy, to jak najlepsze przełożenie tego mistrzostwa świata na rozwój naszej dyscypliny wśród młodych sportowców.

Nie dołączy się pan również do grona sceptyków, którzy w trakcie mistrzostw podnosili zarzut, że Wrocław z najstarszą i najmniejszą halą mistrzostw nie powinien otrzymać takiego wyróżnienia w postaci czterech meczów reprezentacji Polski w pierwszej fazie turnieju? Już słychać głosy, że przy podziale miast organizatorów mistrzostw Europy w 2017 roku stolica Dolnego Śląska powinna zostać pominięta.

Na ten temat mam zupełnie odrębne zdanie. Uważam, że Wrocław został w ten sposób wyróżniony za swój wkład w rozwój siatkówki na przestrzeni ostatnich lat i wcześniejszą organizację z dobrym skutkiem wielu imprez siatkarskich oraz sportowych w innych dyscyplinach. O przyznaniu meczów w danym mieście nie powinna decydować tylko i wyłącznie kwestia hali. Oczywiście jest ona bardzo istotnym czynnikiem, ale jednak nie jedynym. Wrocław od wielu lat odgrywa dominującą rolę na mapie Polski w organizacji imprez sportowych, kulturalnych, społecznych i ocena tej organizacji jest zawsze wysoka. Dlaczego zatem nie mielibyśmy otrzymywać kolejnych turniejów? Oprócz wielkości i nowoczesności hali muszą liczyć się również takie kwestie jak środowisko, zainteresowanie lokalnej społeczności i wiele innych. Pod tym względem nie mamy się czego wstydzić, a wręcz przeciwnie – wiedziemy prym w naszym kraju.

Pan jednak również w wielu wywiadach podkreślał brak nowoczesnej hali we Wrocławiu.

I nadal zgadzam się z tą tezą, ale nie popieram rozbudowy Hali Stulecia lub tworzenia obiektu na 10 tysięcy widzów. Lepiej byłoby, gdybyśmy zbudowali nową wielofunkcyjną halę sportową na kilka tysięcy miejsc, w której swoje mecze mogłyby rozgrywać wszystkie drużyny w naszym mieście: siatkarze, siatkarki, koszykarze, koszykarki, piłkarze ręczni i pozostałe. Taka hala wyczerpywałaby zainteresowanie kibiców i byłaby odpowiedzią na nasze potrzeby. Proszę mi powiedzieć, ile mamy imprez sportowych w ciągu roku, podczas których Hala Stulecia jest wypełniona po brzegi? Pamiętajmy, że 95% z nich w naszym mieście w ciągu roku to wydarzenia na maksymalnie kilka tysięcy widzów. A jedna impreza jest tą na 10 tysięcy ludzi i nie uważam, by było warto budować nową halę o takiej powierzchni na jedno wydarzenie w roku.

Kończąc wątek reprezentacyjny, czy chciałby pan odnieść się do ostatnich przykrych wydarzeń w Polskim Związku Piłki Siatkowej? Prezes i wiceprezes związku zostali zatrzymani z podejrzeniami o korupcję. Obecne władze siatkarskiej centrali wielokrotnie w ostatnich latach zajmowały stanowisko, że siatkówka w Polsce powinna być traktowana na równi z piłką nożną. Złośliwi twierdzą teraz, że w jakimś stopniu udało się to osiągnąć, bo pańska dyscyplina nigdy nie była tak blisko futbolu, jak w ostatnich tygodniach. Problem w tym, że chyba nie o tę stronę podobieństw nam wszystkim chodziło…

Na pewno jesteśmy zgodni co do tego, że stało się coś bardzo przykrego i niemożliwego do akceptacji. Jeżeli te zarzuty, o których obecnie się mówi, zostaną potwierdzone będzie to wielki problem dla całego środowiska i dyscypliny, który będzie się ciągnął przez wiele lat. Stracimy wizerunkowo nie tylko w Polsce, ale również w oczach społeczności międzynarodowej, ponieważ prezes związku zasiadał we władzach światowych federacji. Szkoda, że zamiast delektować się ostatnim wielkim sukcesem siatkarzy i iść na tej fali entuzjazmu, która została wytworzona, teraz znów zaczynamy płynąć pod prąd i walczyć z własnymi demonami. Jedyne, co możemy w tej chwili zrobić, to czekać na jak najszybsze informacje czy te zarzuty, o których obecnie rozmawiamy, zostaną udowodnione w postępowaniu prokuratorskim. Chociaż z tego, co słyszymy materiały obciążające są mocne. Te smutne wydarzenia są dla nas wszystkich olbrzymim ciosem i dużym zaskoczeniem.

Pan osobiście jest bardziej zszokowany, zdruzgotany czy może najzwyczajniej w świecie zdenerwowany na to, co się stało? Jakie uczucia się w panu mieszają?

Staram się do tej sytuacji podchodzić w sposób chłodny i spokojny, dokonując dokładnej analizy. Mówię o tym dlatego, że jako prezes Gwardii Wrocław muszę spoglądać na wszystkie te wydarzenia przez pryzmat tego, co dzieje się na moim podwórku, a muszę przyznać, że na naszą sytuację wewnątrz klubową ta afera właściwie nie ma wpływu. Nie podchodzimy do tego emocjonalnie, ponieważ z centralnymi organami związku nie mamy bezpośredniego kontaktu. Od wielu lat nie uczestniczymy również w żadnych centralnych spotkaniach o siatkówce, stąd ten kontakt z PZPS-em jest mocno ograniczony i opiera się głównie na kwestiach regulaminowych dotyczących organizacji rozgrywek ligowych. Być może nasz głos nigdy nie był potrzebny…

Czy Polsce ze względu na aferę korupcyjną powinno zostać odebrane prawo organizacji mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn w 2017 roku?

To jest bardzo trudna i złożona kwestia. Przede wszystkim nie wiemy, w jakim kierunku pójdzie śledztwo i czy zarzuty dotyczą jedynie organizacji jednej imprezy w zakresie ochrony, czy może obejmują znacznie szersze problemy? Czy dotyczą aspektów stricte sportowych, czy jedynie biznesowo-organizacyjnych? Na te wątpliwości musimy najpierw uzyskać odpowiedzi. W tej chwili mamy jedynie informacje, że dwóch członków zarządu związku jest podejrzewanych o przyjęcie korzyści majątkowej osobistej i nie wiemy, czy ma to jakiś związek z innymi działaczami i tym samym z instytucją PZPS-u w takim sensie, że nieprawidłowości miały większy wymiar. Jeżeli takie domysły nie zostaną potwierdzone i sprawa zamknie się w zakresie analizy postępowania dwóch osób, wówczas nie uważam za zasadne karanie całego związku, ligi i w konsekwencji kraju oraz kibiców odebraniem prawa organizacji tak wspaniałej kolejnej imprezy rangi mistrzowskiej. Przez ewentualne niewłaściwe postępowanie pojedynczych jednostek nie powinny ponosić odpowiedzialności całe grupy ludzi. Taka kara byłaby niewspółmierna, chociaż niestety musimy się liczyć z tym, że w jakimś sensie konsekwencje może ponieść cała nasza dyscyplina.

Ta afera oczyści i przewietrzy środowisko siatkarskie w Polsce?

Jestem przekonany, że tego typu sytuacje zawsze wpływają mobilizująco i oczyszczają organizację z pewnych działań patologicznych, co przekłada się na wzrost standardów. Mam nadzieję, że tak będzie również w tym przypadku.

*Wkrótce dalsza część wywiadu

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved