Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marek Kardoš: Naszym problemem jest przyjęcie

Marek Kardoš: Naszym problemem jest przyjęcie

fot. Joanna Skólimowska

- W tym meczu zostaliśmy skarceni na zagrywce. Jeżeli chcielibyśmy grać jak równy z równym, to musielibyśmy dołożyć taki sam serwis - komentował po przegranym spotkaniu z Asseco Resovią Rzeszów trener częstochowian Marek Kardoš.

Dosyć gładko przegraliście z Resovią, ale wydaje się, że niespodzianki w tym spotkaniu być nie mogło…

Marek Kardos: Prawdopodobnie to wszystko załatwił Nikołaj Penczew, bo przy jego zagrywce Resovia cały czas odskakiwała na pięć, sześć punktów i później było bardzo ciężko to odrabiać. W tym meczu zostaliśmy skarceni na zagrywce. Jeżeli chcielibyśmy grać jak równy z równym, to musielibyśmy dołożyć taki sam serwis. Niestety w naszych szeregach nie ma takiego zawodnika, który mógłby popisać się podobną serią zagrywek, przynajmniej w jednym secie.

Mimo wszystko w pierwszym secie pomimo słabego przyjęcia potrafiliście atakować z 60-procentową skutecznością. Był to nawet lepszy wskaźnik od gospodarzy.

– Dokładnie, dlatego jeszcze raz powtórzę, że naszym problemem jest przyjęcie. Jeżeli jest ono poprawne, to później nie mamy problemu. Mamy świetnego rozgrywającego, dobry atak, ale gdy musimy skutecznie odebrać serwis rywala na takim poziomie, to już zaczynają się schody. Niestety Resovia jest gdzieś indziej. Chłopaki muszą nabrać wiary w siebie oraz doświadczenia, jeżeli chcą grać na takim poziomie.

Szukał pan dzisiaj odpowiedniego ustawienia, jeżeli chodzi o atakujących. Na tej pozycji zagrało trzech zawodników, a pod koniec nawet Artur Udrys, który nominalnie jest środkowym. Trenujecie taki wariant?

Tak, mamy taki system, w którym Artur Udrys zostaje z tyłu jako atakujący, a libero zmienia innego zawodnika. Jego potencjał jest ogromny. Co prawda jest jeszcze trochę „surowy” na bloku, ma problemy z czytaniem gry, ale robi ciągłe postępy. Z jego szybkością i dynamiką szkoda jest tego nie wykorzystać.

W ostatniej kolejce I rundy PlusLigi zmierzycie się z AZS-em Olsztyn. Na pewno musicie szukać punktów z takimi rywalami.

Wiadomo, że tak. Gramy u siebie, a AZS był w kryzysie, lecz teraz z pewnością będzie już grał lepiej. To poukładana drużyna, która ma dobrego trenera. Na pewno będą dobrze przygotowani do meczu z nami, ale my nie odpuścimy. Chcemy wykorzystać atut własnego boiska. Co prawda mamy trochę problemów zdrowotnych, ale zrobimy wszystko, by wyjść w podstawowym składzie i zwyciężyć to spotkanie.

Play-off dla AZS-u Częstochowa jest realny?

My mamy trochę inne cele. Chcemy wygrać jak najwięcej meczów i wtedy zobaczymy, jaka będzie sytuacja. Do 12 grudnia otwarte jest okienko transferowe. Potrzebujemy wzmocnienia na przyjęciu za Michała Bąkiewicza. Zobaczymy, którzy zawodnicy będą dostępni na rynku.

I runda fazy zasadniczej dobiega końca. Jesteście zadowoleni ze swojej dotychczasowej postawy?

Trochę nam żal dwóch meczów – z AZS-em Politechnika Warszawska oraz MKS-em Będzin. Najbardziej boli styl rozegrania tych spotkań. Mieliśmy wszystko w swoich rękach, ale niestety sami oddaliśmy punkty rywalom. Straciliśmy pewnych kilka punktów do tabeli, czego jest naprawdę szkoda. Jest to jednak nowy zespół, od razu na początku kontuzję złapał najważniejszy jego członek, dlatego musieliśmy kombinować. Bardzo dobrze spisuje się nasz rozgrywający, również Bartosz Janeczek, który musiał zmienić pozycję i po dziewięciu latach znowu gra na przyjęciu. Wszystko pomału zmierza w dobrym kierunku. Zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy, patrząc na nasz budżet.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved