Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Karol Szlecht: Mieliśmy obawy, czy poradzimy sobie w innej grupie

Karol Szlecht: Mieliśmy obawy, czy poradzimy sobie w innej grupie

fot. archiwum

- Każdy na nas się spina, chce nas ograć. Musimy dawać z siebie wszystko, żeby na każdym kroku udowadniać, że bycie wiceliderem nie jest przypadkowe oraz że nam się ta pozycja należy - mówi Karol Szlecht, gracz Wilków Wilczyn.

Bzura tylko w drugim secie próbowała dobrać wam się do skóry, w pozostałych dwóch wyglądało na to, że kontrolujecie boiskowe wydarzenia. Czy faktycznie tak było?

Karol Szlecht: – Tabela wyraźnie wskazywała, że będziemy faworytem tego spotkania, ale na boisku okazało się, że łatwo o zwycięstwo nam nie będzie. Ozorkowianie postawili nam pewien opór, szczególnie w dwóch pierwszych setach chcieli walczyć o korzystny wynik. Kilka udanych zagrywek pozwoliło nam odskoczyć w pierwszym secie i utrzymać przewagę do jego końca. Druga partia była zdecydowanie bardziej wyrównana. Dopiero po walce na przewagi udało nam się go szczęśliwie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Ten set zadecydował o losach meczu, bo w trzecim przeciwnicy trochę się załamali i nie mieli chęci ani sił do walki, więc gładko go wygraliśmy, przypieczętowując zwycięstwo.



Macie świetny początek sezonu. Siedem meczów i tylko jedna porażka. Jesteście zaskoczeni, że osiągacie tak dobre wyniki?

– Trochę tak. Przed sezonem trafiliśmy do nowej grupy. Nie znaliśmy tych przeciwników, więc nie wiedzieliśmy, czego możemy się po nich spodziewać. Zapowiedzi były takie, że grupa będzie mocna, dlatego mieliśmy obawy, czy sobie w niej poradzimy. Wychodzi jednak na to, że prezentujemy się bardzo dobrze. Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych dotychczasowych wyników. Naszym przedsezonowym założeniem było wejście do czwórki. Okazuje się, że zrealizowanie tego zadania jest całkiem realne. Mam nadzieję, że pozycję w czołówce utrzymamy do końca rundy zasadniczej.

Kiedy zostaliście przeniesieni do trzeciej grupy, obawialiście się rywali, tymczasem okazuje się, że chyba ta grupa nie jest taka straszna, jak ją malowano?

– Ciężko powiedzieć. Uważam, że w tej grupie jest wyższy poziom niż w pierwszej, w której graliśmy w minionym sezonie. Na pewno jakość naszej gry poprawiły transfery, które poczyniliśmy. Przełożyło się to na nasze dotychczasowe wyniki.

A boli was jeszcze porażka z MKS-em? Prowadziliście przecież u siebie 2:0, a ostatecznie zeszliście z parkietu pokonani.

– Pewnie jeszcze nas trochę ona boli. Bardzo długo analizowaliśmy to spotkanie. Nawet kilka dni po jego zakończeniu wracaliśmy do sytuacji, które się wydarzyły w jego trakcie, rozmyślaliśmy nad tym, dlaczego nam się nie udało wygrać. Według mnie kaliszanie są dość nieprzewidywalnym zespołem. Dwa pierwsze sety oddali nam dość łatwo, ale w trzecim się podnieśli i zaczęli prezentować dobrą siatkówkę. A kiedy oni się rozkręcą, ciężko ich pokonać. Nam gra siadła i skończyło się naszą porażką. Jednak jeszcze się z nimi spotkamy, tym razem u nich, więc o zwycięstwo będzie jeszcze trudniej, ale spróbujemy im się zrewanżować za niepowodzenie u siebie.

To też chyba pewna nauczka dla was na przyszłość? Ten mecz pokazał wam, że o zwycięstwo trzeba walczyć do końca?

To jest piękne w sporcie, szczególnie w siatkówce, że można przegrywać, a jeśli drużyna się podniesie, to może odwrócić losy meczu. My w tym meczu nie utrzymaliśmy koncentracji, daliśmy przeciwnikowi się rozkręcić, więc kosztowało nas to porażkę. W siatkówce nie wystarczy wygrać seta lub dwóch, trzeba je wygrać aż trzy. Trzeba grać od początku do końca, aby osiągnąć sukces.

Obecnie jesteście wiceliderem, więc do większości spotkań przystępujecie jako faworyt. Jak wam się gra w takiej roli?

– Jest to bardzo trudne. Czasami spoglądamy w tabelę, śledzimy wyniki innych meczów. Wydaje nam się, że przeciwnik nie będzie takim wymagającym rywalem, a jak przychodzi do meczu, to okazuje się, że w każdym meczu musimy wyszarpać punkty. Każdy na nas się spina, chce nas ograć, więc musimy dawać z siebie wszystko, żeby na każdym kroku udowadniać, że bycie wiceliderem nie jest przypadkowe oraz że nam się ta pozycja należy, bo gramy dobrą siatkówkę.

Wspominałeś, że celem dla was jest pierwsza czwórka. Obecnie jesteście na dobrej drodze, aby go zrealizować.

– Jeśli nic złego się nie wydarzy, to dalej będziemy kontynuowali dobrą grę i zdobywali punkty. Obecnie między drugim a piątym miejscem, które groziłoby wypadnięciem z czwórki, mamy spory bufor punktowego bezpieczeństwa. Ostatecznie aż tak wielkiego znaczenia nie będzie miało to, czy do play-off przystąpimy z drugiego, czy czwartego miejsca, ale warto wygrywać. Zwycięstwa zawsze utrzymują dobrą atmosferę w drużynie i motywują do jeszcze cięższej pracy.

Przed wami starcie z trzecią w tabeli Lechią. W przypadku zwycięstwa jeszcze bardziej zwiększycie przewagę nad pozostałymi zespołami. Zatem jest chyba o co grać?

Na pewno do tego meczu przygotujemy się bardzo dobrze, będziemy mocno zmotywowani, bo wiemy, jaka jest jego stawka. Na razie Lechia jest dla nas niewiadomą. Nigdy z nią nie graliśmy i nie wiemy, czego możemy się po niej spodziewać, ale zrobimy wszystko, aby mecz ułożył się po naszej myśli. Chcielibyśmy zwiększyć przewagę punktową nad rywalami i umocnić się na drugim miejscu w tabeli i mieć większy spokój przed kolejnymi meczami.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved