Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Kolejka bez niespodzianek, nowy lider w grupie 4

II liga M: Kolejka bez niespodzianek, nowy lider w grupie 4

fot. archiwum

Kolejny weekend w II lidze mężczyzn nie przyniósł zaskakujących rezultatów. Swoje mecze wygrywali faworyci. W dalszym ciągu niepokonani są Czarni Katowice, GTPS Gorzów oraz MKS Kalisz. 7. zwycięstwo zapisał na swoim koncie TSV Cellfast Sanok.

W grupie 1 nadal niepokonana jest ekipa GTPS-u Gorzów. Podopieczni Krzysztofa Kocika tym razem pokonali bez straty seta beniaminka rozgrywek, KS Chełmża. Wynik 3:0 nie do końca oddaje jednak jednostronność pojedynku. – Jestem zadowolony, wygraliśmy kolejny mecz. Ostrzegano mnie, że KS Chełmża to wymagający zespół i w pewnym sensie to się sprawdziło. Ale nasi rywale nie mogli myśleć o zwycięstwie, gdy w drugim secie zepsuli bodaj 10 zagrywek. Musieli podjąć ryzyko na zagrywce i to im nie wyszło. Mieliśmy trochę problemów zdrowotnych, jednak mamy na tyle wartościowych zmienników, że nie okazało się to problemem – podsumował na łamach strony klubowej trener Meprozetu GTPS, Krzysztof Kocik. Trzech setów do odniesienia zwycięstwa potrzebowały także zespoły Olimpii Sulęcin, AZS-u UAM Poznań czy Orła Międzyrzecz. Tylko jedno spotkanie w tej kolejce trwało dłużej niż trzy odsłony. KS Gniezno pokonało na wyjeździe ekipę LO MS Świnoujście w stosunku 3:1. Gospodarze nie poprawili tym samym swojego dorobku punktowego i z trzema punktami na koncie zamykają zestawienie grupy 1.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela grupy 1. II ligi M


Żadnych zmian w czołówce nie przyniosły mecze 8. kolejki w grupie 2. Mało tego, każde ze spotkań kończyło się w trzech setach, więc emocji było jak na lekarstwo. O wielkim pechu może mówić jednak drużyna Bielawianki Bielawa. Oprócz tego, że podopieczni Marcina Jarosza przegrali wyjazdowy pojedynek z Astrą Nowa Sól, to w trzecim secie kontuzji doznało dwóch zawodników. Na początku tej partii środkowy Łukasz Jurczyński nabawił się nieprzyjemnego urazu skręcenia stawu skokowego, by za parę chwil rozgrywający Kamil Durski podzielił los swojego kolegi. Bielawianka ostatnią partię przegrała bez walki do 18. Lider z Wrocławia nie miał z kolei większych problemów, aby uporać się z beniaminkiem z Oleśnicy. Zawodnicy Sławomira Kudłaczewskiego w żadnym z setów nie przełamali bariery 20 punktów i nadal muszą zadowolić się trzema punktami na swoim koncie. W pozostałych pojedynkach inny z beniaminków, Mickiewicz Kluczbork, zwyciężył Orion Sulechów, AZS UZ Zielona Góra nie pozostawił złudzeń Ołavii Oława, a ostatni w tabeli Sobieski Żagań nie sprostał Chrobremu Głogów.



Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela grupy 2. II ligi M


W grupie numer 3 jak jeden mąż wygrywali gospodarze. W dalszym ciągu karty rozdaje MKS Kalisz, który w tej kolejce nie dał szans we własnej hali ekipie AZS-u UŁ Łódź. Łodzianie dość gładko przegrali wszystkie trzy sety i zajmują odległe, siódme miejsce w tabeli. Czarni Rząśnia nie mieli z kolei litości dla outsidera – STS-u Skarżysko-Kamienna. Przyjezdni, którzy jeszcze w tamtym sezonie walczyli w grupie 6, w pierwszej odsłonie sobotniego meczu zdołali ugrać zaledwie 9 oczek. Później było tylko nieco lepiej, lecz 14 i 18 punktów zdobytych w drugiej i trzeciej partii z pewnością chluby im nie przynosi. Nieco więcej walki było w pojedynku wicelidera, Wilków Wilczyn, z Bzurą Ozorków. Druga partia zakończyła się po emocjonującej końcówce, lecz pierwsza i trzecia część tego meczu była już bez historii. W najbardziej zaciętym spotkaniu Norwid Częstochowa triumfował we własnej hali nad Lechią Tomaszów Mazowiecki 3:2. Przyjezdni cały czas musieli gonić wynik, a w tie-breaku ulegli rywalom 11:15. W tej kolejce pauzowała ekipa SMS-u PZPS II Spała.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela grupy 3. II ligi M


Do ciekawego pojedynku doszło w Augustowie, gdzie miejscowe Centrum podejmowało AZS UWM II Olsztyn. Był to więc mecz zespołu z trzeciego miejsca z liderem grupy 4. Gospodarze po dwóch gładko wygranych setach w trzeciej partii nieco się rozluźnili i musieli uznać wyższość rywali. Czwarta odsłona była niezwykle zacięta, a jej losy rozstrzygały się w samej końcówce. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali miejscowi, którzy po zwycięstwie za trzy punkty wskoczyli na fotel lidera, dzięki temu, że porażkę zanotowała drużyna Huraganu Międzyrzec Podlaski. Ekipa z województwa lubelskiego musiała uznać wyższość swojego imiennika z Wołomina w trzech setach, który dzięki zwycięstwu zbliżył się do rywala na jedno oczko. MOS Wola Warszawa okazał się z kolei lepszy od outsidera rozgrywek, Wichru Wilkasy. Drużyna ze stolicy najwięcej problemów miała w trzecim, wygranym do 24 secie. Pozostałe dwa pewnie padły łupem warszawian i mogli cieszyć się oni z kompletu punktów. W ostatnim spotkaniu Czołg AZS UW Warszawa wygrał wyjazdowy pojedynek z SKS-em Hajnówka 3:1. W 8. kolejce pauzował beniaminek, MKS MDK Legia Warszawa.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela grupy 4. II ligi M


W grupie 5, podobnie jak miało to miejsce w grupie 3, wygrywali tylko gospodarze. AZS Politechnika Opolska rozprawił się w trzech setach z UKS-em Strzelce Opolskie, a Czarni Katowice, którzy w ośmiu meczach stracili zaledwie jednego seta, pozbawili złudzeń młodych siatkarzy AT Jastrzębski Węgiel II i triumfowali pewnie w trzech setach. Skorzystał z tego Volley Rybnik, który dzięki potknięciu jastrzębian wskoczył do pierwszej czwórki, dzięki wygranej 3:1 z Winnerem Czechowice-Dziedzice. Najwięcej emocji było jednak w pojedynku TKS-u Tychy z Juvenią Głuchołazy. Przyjezdni wygrali premierową odsłonę meczu, jednak w dwóch następnych partiach musieli uznać wyższość gospodarzy. Czwarty set dał gościom nadzieję na końcowy sukces, jednak tie-break rozstrzygnęli na swoją korzyść tyszanie, którym dwa oczka pozwoliły zachować miano wicelidera grupy 5.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela grupy 5. II ligi M


Karpaty Krosno mocno postawiły się ekipie z Sanoka w pojedynku derbowym w grupie 6, który rozegrano w niedzielę w krośnieńskiej hali przy ulicy Legionów. Krośnianie znakomicie rozpoczęli pierwszą partię i triumfowali w niej 25:22. W drugiej odsłonie nie brakowało walki, obie drużyny nie chciały tanio sprzedać skóry, lecz w rezultacie minimalnie lepsi okazali się sanoczanie, którzy dzięki zwycięstwu 25:23 doprowadzili do wyrównania w meczu. Trzecia odsłona ponownie należała do miejscowych, których dzielnie wspierała liczna publiczność. Podopieczni Jakuba Heimrotha niejednokrotnie zadziwiali kapitalnymi obronami i skutecznością w ataku, toteż zwyciężyli 25:19. Podrażnieni zawodnicy TSV byli już pod ścianą. W końcówce czwartej partii Karpaty miały trzy piłki meczowe, prowadząc już 24:22. W decydującym momencie więcej zimnej krwi zachowali jednak przyjezdni i zdołali doprowadzić do tie-breaka. W nim to sanoczanie rozdawali karty, a katem Karpat w końcówce okazał się przyjmujący, Paweł Rusin, który dwukrotnie upolował zagrywką rywali i chwilę potem zakończył całe spotkanie efektownym atakiem z szóstej strefy. – Zazwyczaj te derbowe mecze gra się bardzo ciężko. Odrodziliśmy się w czwartym secie i w końcu zaczęliśmy dobrze grać – oceniał Paweł Rusin. – Przed meczem jeden punkt bralibyśmy w ciemno. Chcieliśmy zmazać plamę po słabym spotkaniu z Contimaxem Bochnia. Chłopaki podnieśli głowy, stawili czoła faworytowi. Jestem zadowolony z gry i z postawy moich zawodników. W Olkuszu chcemy zdobyć trzy punkty i wrócić do gry o czwórkę – mówił trener Karpat, Jakub Heimroth. W innym spotkaniu Błekitni Ropczyce ulegli na własnym boisku ekipie z Andrychowa. Podopieczni Michała Betlei nie zdołali ugrać ani jednego seta w spotkaniu przeciwko MKS-owi. Chociaż pierwsza partia wcale nie zapowiadała takiego obrotu sytuacji. Ropczycanie w końcówce prowadzili już 23:17, ale przyjezdni nie po raz pierwszy w sezonie udowodnili, że zawsze walczą do samego końca. Siatkarze Rafała Legienia zdołali odrobić straty i w emocjonującej końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, triumfując 27:25. To zdecydowanie podcięło skrzydła miejscowym i kolejne sety, chociaż nie z miażdżącą przewagą, padły łupem gości, wśród których prym wiódł były zawodnik m.in. Resovii, Sławomir Szczygieł. Doświadczony środkowy na 14 ataków pomylił się tylko raz i w dodatku dopisał do swojego konta także 5 bloków. Również trzy sety trwał pojedynek Wisłoka Strzyżów z Energetykiem Jaworzno. Wisłok szczególnie w premierowej odsłonie pokazał się z dobrej strony i przegrał minimalnie, na przewagi 25:27. Pozostałe dwa sety także padły łupem gości, ale trzeba przyznać, że strzyżowianie pozostawili po tym meczu dobre wrażenie i wydaje się, że w meczach z nieco słabszymi rywalami powinni zacząć zdobywać punkty. W pozostałych meczach Hutnik Dobry Wynik Kraków wygrał 3:1 z Contimaxem MOSiR Bochnia, a Płomień Sosnowiec nie miał najmniejszych problemów, by uporać się z Kłosem Olkusz.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela grupy 6. II ligi M

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved