Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dawid Konarski: Ta porażka boli

Dawid Konarski: Ta porażka boli

fot. Joanna Skólimowska

Lotos Trefl Gdańsk pokonał po bardzo zaciętym meczu wicemistrza kraju z Rzeszowa 3:2. - Nie pozostaje mi nic, tylko pogratulować gdańszczanom - powiedział po spotkaniu atakujący Asseco Resovii Rzeszów, Dawid Konarski.

Gdańszczanie przerwali waszą passę zwycięstw. Chyba możecie być na siebie bardzo źli po tym meczu, że nie zakończyliście go na swoją korzyść, kiedy mieliście ku temu okazje.

Dawid Konarski: – Na pewno ta porażka boli. Kiedyś ta piękna seria zwycięstw musiała się skończyć i na nasze nieszczęście zakończyła się właśnie w meczu z Lotosem Treflem Gdańsk. Te cztery sety wygrywane były na przemian bez jakiejś większej historii. Od początku każdego z setów któraś z drużyn miała już wypracowaną przewagę i dowoziła ją do końca. W tie-breaku mieliśmy trzy oczka przewagi i powinniśmy zakończyć go na naszą korzyść, ale niestety tak się nie stało.

Czwartą odsłonę meczu wygraliście bardzo wysoko. Nie uważa pan, że to dodało wam aż za dużo pewności siebie?



– Na pewno wygrany czwarty set dodał nam pewności siebie. Zagraliśmy w nim wręcz koncertowo, a piątego zaczęliśmy równie skutecznie. Szkoda, że przy przewadze 9:6 nie udało nam się dokończyć tego meczu w takim stylu, jaki prezentowaliśmy. Bardzo liczyliśmy na zwycięstwo, szczególnie po tej czwartej partii. Nie pozostaje mi nic, tylko pogratulować gdańszczanom.

Co w takim razie pomogło gospodarzom wygrać to spotkanie?

– Myślę, że o wyniku zadecydowała ich zagrywka w kluczowych momentach. Jeśli zdecydowali się podnieść ryzyko w polu serwisowym, to udawało im się trafiać. Tak jak to było w tie-breaku, gdzie bodajże zdobyli trzy asy bezpośrednie, a oprócz tego dołożyli jeszcze dwie mocne, odrzucające nas od siatki zagrywki. To wystarczyło rywalom, aby odwrócić wynik i odrobić trzy punkty straty, a ostatecznie wygrać mecz. Dwa asy pod sam koniec świadczą o tym, że zagrywka była tym elementem kluczowym.

Już w środę zagracie z ekipą z Częstochowy, rywalem z niższej półki. Będzie to dobra okazja na powrót na ścieżkę zwycięstw.

– Nie wiem, czy faktycznie mamy się z czego odbudowywać. Nasza gra jakoś specjalnie się nie załamała, po prostu przegraliśmy wyrównany mecz. Będziemy się starali szybko przeanalizować to, co się stało na boisku w Gdyni i skupić się już na kolejnych rywalach. Teraz czeka na nas AZS Częstochowa, a później zagramy ze Skrą Bełchatów – to będzie jeden z ważniejszych meczów dla nas o punkty. Teraz myślimy oczywiście najpierw o zespole z Częstochowy, żeby dołożyć trzy oczka do naszego dorobku i z każdym meczem walczyć o jak najlepszą pozycję przed play-off.

W Lidze Mistrzów do tej pory również nie przegraliście żadnego spotkania. Czy te rozgrywki są dla was priorytetem w tym sezonie?

– Na wszystkich frontach musimy walczyć o jak najwyższe cele. Po to mamy stworzony zespół z szerokim składem, żeby zmieniać na poszczególne mecze zawodników i walczyć o zwycięstwa nie tylko w Lidze Mistrzów, ale także w Pucharze Polski i PlusLidze. Myślę, że zdrowotnie powinniśmy to wytrzymać. Może faktycznie w listopadzie drużyna odczuje lekkie zmęczenie, bo jest natłok wyjazdów i podróże samolotami. Jednak nie ma się co tym tłumaczyć – każdy zespół ma podobnie. Musimy to przetrzymać i grać jak najlepiej. Akurat z gdańskim Treflem nam się to nie udało, ale postaramy się poprawić w kolejnych spotkaniach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved