Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: AS Cannes nadal bez porażki

Ligue A: AS Cannes nadal bez porażki

fot. archiwum

Siódme z kolei zwycięstwo odniosło AS Cannes, które w meczu na szczycie pokonało bez straty seta Ajaccio. Kolejność pierwszej trójki pozostała bez zmian - AS Cannes, Ajaccio i Paris Volley, tak samo jak bez zmian pozostał zerowy dorobek punktowy Tourcoing.

Siódma kolejka francuskiej ligi rozpoczęła się w czwartek w Beauvais. Gospodarze zakończyli dobrą passę Montpellier, wygrywając w trzech setach. W meczu o emocjach można było mówić jedynie w pierwszym secie, gdzie w końcówce przyjezdni odrobili część strat i doprowadzili do remisu 19:19. W pozostałych odsłonach meczu przewaga miejscowych była zdecydowana. Jakimś usprawiedliwieniem dla podopiecznych Loïca Le Marreca może być fakt, że musieli sobie radzić bez Nicolasa Le Goffa, ale zastępujący go Daryl Bultor radził sobie nieźle – 88% w ataku, 7 punktów, chociaż zero bloków na koncie. Goście słabiej przyjmowali, a w konsekwencji byli mniej skuteczni w ataku. W drużynie z Beauvais brylował Gert Van Walle, który zdobył aż 21 punktów przy bardzo dobrej skuteczności w ataku wynoszącej 61%. Następni punktujący w drużynie z Pikardii, Matej Patak i Gary Gendrey, zdobyli „zaledwie” po 9 punktów. W drużynie przyjezdnej najwięcej punktował Philip Schneider, 13 oczek, ale tylko przy 40% w ataku. – W tym meczu zagrał cień mojej drużyny. Nie umieliśmy odpowiedzieć na wyzwanie, jakie rzuciło nam Beauvais. Nie rozpoznawałem mojego zespołu – powiedział po meczu trener Montpellier. Dla jego podopiecznych to była dopiero druga porażka w sezonie, natomiast dla miejscowych to było pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w trzech setach.

Beauvais Oise Université Club – Montpellier-Agglomération-Volley U.C. 3:0
(25:22, 25:20, 25:19)

Po dwóch porażkach z rzędu siatkarzom z Lyonu udało się sięgnąć po wygraną. W piątkowej konfrontacji z Nantes okazali się lepsi, zwyciężając 3:1. Z wyjątkiem drugiej partii, w której goście zagrali bardzo dobrze i wygrali tę odsłonę meczu, brylowali liończycy. Oprócz przyjęcia byli lepsi we wszystkich pozostałych elementach, a już chyba najbardziej w oczy rzucała się różnica w grze blokiem – gospodarze sprzedali rywalom 14 skutecznych czap, w zamian ci zrewanżowali się tylko trzema skutecznymi blokami. Najlepszym zawodnikiem spotkania był zdecydowanie Władimir Nikołow, z dorobkiem 21 punktów, z czego sporo tradycyjnie zdobył blokiem i zagrywką – odpowiednio 3 i 4. W dodatku skończył 56% piłek w ataku. W zdobywaniu punktów wspomagali go mocno koledzy z drużyny, aż trzech z nich przekroczyło barierę 10 oczek – McGivern, Miranda i Van Lankvelt. W przyjezdnej ekipie autorem największej liczby punktów był Jan Hadrava – 14 oczek. Pomimo wygranej ASUL Lyon pozostał na dziewiątym miejscu w tabeli, ale od ósmego w tabeli Beauvais ma gorszy jedynie stosunek setów. Nantes z kolei utrzymało 12. lokatę.

ASUL Lyon Volley – Nantes Rezé Métropole Volley 3:1
(25:17, 20:25, 25:17, 25:15)

Derby regionu Langwedocja-Roussillon przyniosły sporo emocji, a zakończyły się pomyślnie dla Arago de Sète, które pokonało 3:1 Narbonne. Po pierwszym zaciętym secie w drugim od początku przewagę mieli goście. W trzeciej partii miejscowi nie wykorzystali kilkupunktowego prowadzenia (15:11, 16:14) i doszło do bardzo emocjonującej końcówki, w której podopieczni Patricka Duflosa mieli kilka piłek setowych, ale dopiero atak Keitha Puparta i błąd rywala dał miejscowym wygraną 32:30. W czwartej odsłonie za dyskusje goście zostali ukarani dwoma czerwonymi kartkami na samym początku seta i przy stanie 4:1, co oznaczało dwa bonusowe punkty dla miejscowych. Ale i bez takiej pomocy łatwo by sobie poradzili, bo z zawodników Narbonne zdaje się uszło powietrze i przegrali łatwo tę partię. Statystyki obu drużyn były podobne, ale w dwóch miejscach różniły się znacząco – blok i punkty po błędach przeciwnika. Arago aż 15 razy skutecznie powstrzymało ataki rywala, podczas gdy ten zrewanżował się tylko sześciokrotnie, i to tylko w drugim i trzecim secie. Poza tym miejscowi dostali w prezencie 28 punktów, sami oddając 23, czyli nadal jeszcze wychodzili na takiej „wymianie” korzystnie. Dla gospodarzy była to już trzecia wygrana z rzędu, natomiast czarna seria siatkarzy z Narbony trwa i nadal zajmują oni przedostatnie miejsce w tabeli.

Arago de Sète V.B. – Narbonne Volley 3:1
(25:23, 20:25, 32:30, 25:19)

Zdecydowanym hitem kolejki był pojedynek na samym szczycie pomiędzy zespołami z Cannes i Ajaccio. Do tego meczu wyspiarze przystępowali z zaledwie jedną porażką na koncie, zaś siatkarze z Lazurowego Wybrzeża z czystym kontem i dla obu drużyn był to tak naprawdę prawdziwy test ich wartości. Ten test zdali podopieczni Igora Kolakovicia, którzy wygrali 3:1 i nadal pozostają bez porażki na koncie. Kluczem do wygranej była mniejsza liczba popełnionych błędów oraz lepsza skuteczność w ataku. W zwycięskiej drużynie najlepiej punktującym zawodnikiem był Dusan Petković z dorobkiem 22 punktów (46% w ataku), 14 oczek dołożył Ewoud Gommans. Dla zespołu z Korsyki 21 oczek zdobył Jovica Simovski, ale skończył zaledwie 38% piłek, 12 punktów dorzucił Walentin Bratoew.Po tym jak przegraliśmy drugiego seta, trzymaliśmy się już naszej taktyki i udało nam się potem wygrać. To zwycięstwo było bardzo ważne, ponieważ zagraliśmy z bardzo dobrym zespołem. Teraz chcemy kontynuować naszą dobrą passę z jeszcze większą wiarą w siebie – podsumował sobotni mecz Emmanuel Ragondet, dla którego była to też okazja do konfrontacji ze swoim byłym klubem. Dzięki tej wygranej AS Cannes umocniło się na pozycji lidera i od drugiego w tabeli GFCA dzielą go już cztery punkty.

AS Cannes Volley-Ball – GFCA Volley-Ball 3:1
(25:20, 20:25, 25:17, 25:20)

Dla paryżan miniony tydzień był kompletnie nieudany. Nie dość, że w czwartkowy wieczór dostali baty od drużyny Bartosza Kurka w Lidze Mistrzów, to w takim samym stosunku setów przegrali dwa dni później z zespołem z Tuluzy. Oczywiście fakt, że siatkarze ze stolicy Francji mecz rozgrywali we Włoszech, a dwa dni później na własnym parkiecie grali kolejne spotkanie, nie wpłynął na pewno korzystnie na ich formę. A fakt, że w drugim i trzecim secie prowadzili w końcówkach (21:19, 21:20) i mimo to przegrywali seta, jest kolejnym argumentem za tym, że gdyby nie męcząca podróż i trzeci mecz na przeciągu sześciu ostatnich dni, wynik mógłby być równie dobrze w drugą stronę. Jeżeli chodzi o drużynę z Tuluzy, to tradycyjnie błyszczał Thibault Rossard, który z dorobkiem 14 punktów był w swojej drużynie najlepiej punktującym. W Paris Volley wprawdzie zarówno Nikola Gjorgiev, jak i Marko Bojić zdobyli po 16 oczek, ale mimo to ich drużyna nie potrafiła wygrać, sporo punktów – 26 – oddając po własnych błędach rywalowi. – Przestrzegaliśmy założeń taktycznych i umieliśmy je też zastosować – krótko podsumował przyczyny wygranej Cédric Enard. Jego podopieczni po tej wygranej wskoczyli na czwartą pozycję, paryżanie utrzymali zaś trzecią lokatę.

Paris Volley – Spacer’s Toulouse Volley 0:3
(22:25, 22:25, 22:25)

Siatkarze z Chaumont, po tym jak we wtorek odpadli z Pucharu Challenge, poprawili sobie humor, pokonując 3:2 Saint Nazaire. W szeregi gospodarzy powoli zaczynają wracać kontuzjowani zawodnicy, w tym spotkaniu miał okazję zagrać po raz pierwszy po przerwie Jan-Willen Snippe. Holenderski przyjmujący zagrał całe spotkanie i dołożył do dorobku drużyny 12 oczek, ale trzech pozostałych zawodników nadal nie może występować. Ale jak już pokazali podopieczni Gillesa Gosselina, radzą oni sobie całkiem nieźle pomimo kłopotów kadrowych. Tym razem zabrakło naprawdę niewiele do wygranej, bo prowadzili już w meczu 2:1 w setach, ale w czwartym utrata koncentracji kosztowała ich stratę punktów. W tie-breaku też już prowadzili 5:2, potem 10:9, ale to goście pierwsi mieli piłki meczowe i dopiero trzecią wykorzystali. W ekipie przyjezdnej nie do zatrzymania był Faïpule Kolokilagi, który z 44 otrzymanych w ataku piłek skończył 21, w sumie zdobywając 25 punktów, 2 oczka mniej dołożył Nathan Wounembaina. Przy takich wynikach dorobek najlepiej punktującego w szeregach Saint Nazaire Ronalda Jimeneza wygląda skromnie – 17 punktów przy zaledwie 38-procentowej skuteczności. Po tym meczu obie drużyny nadal sąsiadują ze sobą w tabeli, z tym że to Chaumont jest teraz oczko wyżej, na 10. pozycji.

St-Nazaire Volley-Ball Atlantique – Chaumont 52 Haute Marne 2:3
(21:25, 25:17, 25:23, 18:25, 15:17)

Trochę nudno pisać, że Tourcoing przegrało kolejny mecz i znów nie zdobyło żadnych punktów. Ale takie są fakty – drużyna z północy Francji jest najczerwieńszą latarnią ligi i z każdą kolejną kolejką jej szanse na opuszczenia strefy spadkowej są coraz mniejsze. Tym razem od podopiecznych Olivera Lecata lepsze okazało się Tours, które w czterech setach rozprawiło się z miejscowymi. W pierwszym secie gospodarze prowadzili 12:7, ale nie potrafili utrzymać przewagi, co kosztowało ich porażkę w tej partii. Kolejną odsłonę meczu przegrali gładko i aktualni mistrzowie Francji być może uwierzyli, prowadząc 2:0 w setach, że mecz sam się wygra, bo spuścili z tonu, co od razu skrzętnie wykorzystał rywal. W czwartej partii też nie brakowało walki, ale lepsi okazali się przyjezdni. W tym secie swoje pierwsze wejście na boisko od czasu kontuzji zaliczył David Konecny, który przy stanie 20:22 pojawił się i zdobył ważny punkt. W ekipie gospodarzy dobre spotkanie rozegrał Niklas Seppänen, który kończył prawie co drugą piłkę i w sumie dołożył do dorobku punktowego swojej drużyny 20 oczek. W zespole z Tours najwięcej punktów zdobył Nicolas Hoag (21), dwa mniej dołożył Oleg Antonov. Dzięki tej wygranej podopieczni Mauricio Paesa wskoczyli na piąte miejsce i są na dobrej drodze do powrotu do czołówki tabeli.

SAEMS Tourcoing Volley-Ball Lille Métropole – Tours Volley-Ball 1:3
(23:25, 19:25, 25:22, 23:25)



Zobacz również:
Wyniki 7. kolejki oraz tabela francuskiej Liguea A mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved