Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marek Kardoš: Trzeba być cierpliwym

Marek Kardoš: Trzeba być cierpliwym

fot. Joanna Skólimowska

- To kwestia doświadczenia, musimy rozegrać sporo spotkań i do tego naprawdę trudnych. Niestety przeciwnik tutaj pokazał swoje możliwości - o meczu i przyczynach przegrywanych końcówek poszczególnych setów Strefie Siatkówki mówił Marek Kardoš.

Spotkanie ze Skrą Bełchatów to kolejny nie najgorszy mecz w waszym wykonaniu. Była walka, ale przy braku skuteczności w końcówkach poszczególnych setów. Był to kolejny mecz AZS-u, w którym powtarza się ten sam scenariusz. To efekt braku wyciągania wniosków z błędów popełnianych we wcześniejszych meczach?

Marek Kardoš: Nie, tylko my te błędy popełniamy właśnie po stanie około szesnastego punktu w danym secie. Wtedy pojawia się cała seria, nie jest tak, że pomyli się jeden zawodnik, ale jak już to od razu trzech. Przy takiej serii, kiedy przeciwnik ucieka nam na 3-4 punkty, bardzo trudno wrócić do gry, tym bardziej walcząc z takim rywalem jak Skra Bełchatów. Jeszcze raz powtórzę, to przytrafia nam się niestety dość często i ponownie w pierwszym secie, kiedy prowadziliśmy trzema punktami i mieliśmy w górze piłkę, gdzie wystarczyło utrudnić grę rywalom… my jednak nie dość, że nie zdobyliśmy punktu, to oddaliśmy przeciwnikom kolejne punkty, do tego popełniając błąd po przerwie. Z takim rywalem nie da się tak grać, tutaj trzeba być cierpliwym, a chłopaki „podpalają się”, bo bardzo chcą wygrać.

W pierwszym secie niespodziewana sytuacja – ewakuacja hali spowodowała dłuższą przerwę w grze. To wszystko wydarzyło się, kiedy prowadziliście 19:16, czy takie wybicie z rytmu mogło mieć wpływ na decydującą część tego seta?



– Myślę, że nie aż tak. Wiadomo, że jeżeli jest się w grze, do tego prowadząc, to gra się inaczej. A jeżeli trzeba na nowo się rozgrzewać i praktycznie po raz drugi przystąpić do meczu, to jest jednak inaczej. Ale po tym właśnie poznaje się klasę sportowca, że nawet w takich momentach potrafi zareagować i jest przygotowany na 100%, to pokazali bełchatowianie.

Wspominasz o tej liczbie błędów własnych, w pierwszym secie oddaliście rywalom tylko 5 punktów, oni wam 8, a mimo to bełchatowianie wygrali…

– Mówię o tych błędach, bo nie były one bez znaczenia, tym bardziej że to się powtarzało w każdym z setów. W pierwszym secie faktycznie popełniliśmy tych błędów mniej, jednak wszystkie pojawiły się w tej decydującej części seta, po zdobyciu 19 punktu. Do tego momentu nie oddaliśmy w ten sposób rywalom żadnego punktu, a wszystkie pomyłki zbiły się i przytrafiły właśnie w końcówce seta. I to nas niestety kosztowało przegraną partię.

Jak to wyeliminować? Nie jest to coś, co można wypracować w warunkach treningowych.

To jest kwestia doświadczenia, musimy jeszcze rozegrać sporo spotkań i do tego naprawdę trudnych meczów. Niestety dla na, przeciwnik tutaj pokazał swoje możliwości. Nie przypadkiem nazywają się Skrą Bełchatów – są potentatem, mistrzem kraju i jednym z pretendentów do walki o tytuł.

Mimo porażki gra w którymś z elementów lub postawa któregoś z zawodników twoim zdaniem zasługuje na wyróżnienie? Dobrą zmianę i wejście w mecz zanotował przykładowo Patryk Napiórkowski…

– Napiórkowski zagrał bardzo dobrze, ale też na uwagę zasługuje gra Marcyniaka, który bardzo dobrze czytał grę rywala. Taki miałem zamiar, żeby wystawić go naprzeciwko Srećko Lisinaca, którego zna bardzo dobrze. Kiedy Srećko grał u nas, kolegowali się. Stąd też takie ustawienie i dziś to nam wyszło tak, jak powinno. Naprawdę, mimo końcowego wyniku, zagrał bardzo dobrze.

Nie zwalniacie tempa, po starciu z mistrzem przed wami konfrontacja wicemistrzem kraju. Także tym razem łatwo nie będzie?

– No tak, Resovia Rzeszów to kolejny kandydat do walki o tytuł mistrzowski. My musimy w tych meczach być bardzo cierpliwi, szczególnie w końcówkach poszczególnych partii. Tutaj musimy popełniać jak najmniej błędów, wiadomo, że w tych momentach może pojawiać się pierwsze zmęczenie, jednak mimo to musimy sobie radzić. W tych chwilach możemy wygrywać obroną, podbijając zagrania rywali lub grając konsekwentnie, nie myląc się na pojedynczym bloku. Taka jest dzisiejsza siatkówka, że gra się zaczyna po 20 punkcie. A ci, którzy chcą być najlepsi, nie popełniają błędów w ogóle, albo przynajmniej w tych fragmentach.

Nie jest trochę tak, że w waszym przypadku mecze z czołówką to w pewnym sensie spotkania, które trzeba rozegrać, a w których trudno realnie myśleć o dorobku punktowym?

– Być może, jednak jeśli się uda zdobyć jakiś punkt w tego typu meczach, to zawsze jest to jakiś dodatkowy bonus dla nas. Tutaj możemy grać, jednak na spokojnie, nie możemy się „podpalać”, bo jeżeli będziemy chcieli za bardzo, koncentrując się na tym, że musimy wygrać, to może się to skończyć nie najlepiej dla nas.

Wciąż brakuje wam lidera? Zawodnika, który w decydujących chwilach wziąłby ciężar gry na siebie?

– Tak, cały czas szukamy lidera. Potrzebujemy kogoś, kto byłby w stanie pełnić taką rolę, jaką pełnił Michał Bąkiewicz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved