Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Kolejny tie-break Espadonu, jeden punkt dla Warty

I liga M: Kolejny tie-break Espadonu, jeden punkt dla Warty

fot. archiwum

Falowanie i spadanie - tak można by podsumować mecz Espadonu Szczecin z Aluron Virtu Wartą Zawiercie. W czterech setach emocji było jak na lekarstwo. Dopiero w tie-breaku trwała wyrównana walka, z której zwycięsko wyszli szczecinianie.

Goście fatalnie rozpoczęli mecz z Espadonem. Ich błędy oraz skuteczna kontra Łukasza Pietrzaka pozwoliły szczecinianom błyskawicznie osiągnąć pięciopunktowe prowadzenie. Taki też dystans pomiędzy oboma zespołami utrzymał się do pierwszej przerwy technicznej. Po niej podopieczni trenera Michalczyka nie zamierzali zwalniać tempa, a asy serwisowe Marcina Nowaka i Wojciecha Kwietnia jeszcze bardziej pogrążały przyjezdnych. Z akcji na akcję powiększał się dystans punktowy pomiędzy oboma zespołami, a drużyna prowadzona przez trenera Kwapisiewicza zdawała się nie mieć pomysłu, by przeciwstawić się rywalowi. W dodatku gospodarze dobrze prezentowali się w bloku, a liczne błędy przeciwników ułatwiały im zadanie. W szeregach przyjezdnych jedynie Bartosz Dzierżanowski próbował poderwać Wartę do walki, ale i tak została ona rozgromiona w premierowej odsłonie (14:25).

Jednak już na początku drugiej partii sprzedała rywalom trzy czapy z rzędu. Wprawdzie zbicie przechodzącej piłki przez Nowaka na moment umożliwiło Espadonowi powrót do gry, ale coraz lepiej w ataku radził sobie Radosław Zbierski, którego skuteczne akcje pozwoliły zawiercianom zejść z trzypunktowym prowadzeniem na pierwszy czas techniczny. Po nim gra szczecinian zupełnie się posypała, a duża w tym zasługa trudnych serwisów Dzierżanowskiego. W dodatku drugi ze środkowych Warty, Michał Mysera, dołożył również swoje trzy grosze do wyniku, a goście w mgnieniu oka wypracowali sobie siedem oczek przewagi. W tej fazie meczu podopieczni trenera Kwapisiewicza świetnie prezentowali się także w bloku i kontrolowali boiskowe wydarzenia. Wprawdzie punktowe serwisy Kwietnia oraz Macieja Kordysza pozwoliły zachodniopomorskiej drużynie zniwelować część strat, ale końcówka ponownie należała do jej przeciwnika. W niej z dobrej strony pokazał się Maciej Janikowski, a przyjezdni triumfowali 25:20.

W pierwszej fazie trzeciej partii ponownie przypomniał o sobie Dzierżanowski, a autowe zbicie Macieja Wołosza spowodowało, że zawiercianie ponownie zaczęli łapać wiatr w żagle. Chwilę później dołożyli dwa skuteczne bloki, a ich przewaga wzrosła wówczas już do pięciu oczek. W ich szeregach dobrze w ataku radził sobie Łukasz Szarek, za to wśród gospodarzy zapanował marazm, którego owocem były błędy własne. One z kolei znalazły swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników, która wskazywała wyraźne prowadzenie przyjezdnych. Po drugiej przerwie technicznej ponownie szczecinianie nie potrafili przedrzeć się przez blok przeciwników, a zdobywane przez nich pojedyncze oczka nie były w stanie odwrócić losów tej części spotkania. Ostatecznie padła ona łupem Warty 25:16, a kropkę nad i postawił w niej as serwisowy Szarka.

Od początku czwartej odsłony obie drużyny szły łeb w łeb. Jednak tym razem to podopieczni trenera Michalczyka jako pierwsi odskoczyli od rywali na trzy oczka, w czym spora zasługa Patryka Orłowskiego. Goście jednak nie zamierzali odpuszczać i próbowali wrócić do gry. Mądrze ich grą kierował Dariusz Syguła, jednak wciąż musieli gonić wynik. W dodatku przytrafił im się błąd dotknięcia siatki, po którym przegrywali czterema punktami. Przy stanie 9:13 wydawało się, że są jeszcze w stanie powalczyć w tym secie, ale chwilę później w polu serwisowym stanął Pietrzak, który zszedł z niego dopiero przy wyniku 22:10. Goście zupełnie nie potrafili poradzić sobie z przyjęciem jego zagrywek, popełniali sporo błędów, a szczecinianie dzieła deklasacji dopełniali w bloku. W końcówce po obu stronach siatki dominowały błędy, ale Espadon i tak pewnie wygrał 25:13, doprowadzając tym samym do tie-breaka.



Ten lepiej rozpoczął się dla podopiecznych trenera Michalczyka. Duża w tym zasługa Nowaka, po zagraniach którego szczecinianie odskoczyli na dwa oczka. Ich przewaga wzrosła do trzech punktów, kiedy w ataku pomylił się Dzierżanowski. Przy zmianie stron goście przegrywali 6:8, więc tliła się w nich jeszcze nadzieja na powrót do Zawiercia z dwoma punktami. Jednak skuteczna gra Macieja Kordysza przybliżała zachodniopomorskiego beniaminka do końcowego sukcesu. Wprawdzie przyjezdnych do walki próbował poderwać jeszcze Damian Zborowski, ale okazało się to zbyt mało, gdyż gospodarze rozstrzygnęli tę część meczu na swoją korzyść (15:12) i przerwali passę porażek w tie-breakach.

Espadon Szczecin – Aluron Virtu Warta Zawiercie 3:2
(25:14, 20:25, 16:25, 25:13, 15:12)

Składy zespołów:

Espadon: Kwiecień, Pietrzak, Nowak, Gałązka, Wołosz, Orłowski, Filipowicz (libero) oraz Dembiec (libero), Zabłocki, Kordysz i Cedzyński
Warta: Szarek, Syguła, Żłobecki, Dzierżanowski, Zborowski, Auguścik, Szatkowski (libero) oraz Zborowski, Mysera, Brożyniak i Janikowski

Zobacz również
Wyniki 10. kolejki oraz tabela Krispol I ligi mężczyzn


 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved