Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Grzegorz Bociek: Bez siatkówki nie potrafię żyć

Grzegorz Bociek: Bez siatkówki nie potrafię żyć

fot. Joanna Skólimowska

- Nie załamałem się, podchodzę do tego bardzo pozytywnie. Może miałem z 1 dzień takiej załamki, gdy zdałem sobie sprawę, że z pół roku nie będę mógł grać w siatkówkę. Ale tak naprawdę tylko to mnie męczyło - mówi zmagający się z chorobą Grzegorz Bociek.

Cieszę się, że możemy porozmawiać. Jak się pan czuje, jak przebiega leczenie?

Grzegorz Bociek: Jestem po czwartej chemii, przewidywanych jest sześć do ośmiu cykli, z których każdy składa się z dwóch chemioterapii. Każdą z nich przyjmuję mniej więcej co dwa tygodnie. Mniej więcej, bo muszę być zdrowy, każde przeziębienie wyklucza zabieg.

Jak pan znosi terapię? Wiele osób cierpi przy takim leczeniu.



Pierwsze trzy chemie były bardzo ciężkie, po nich właściwie całą noc wymiotowałem. Po każdej z nich dochodziłem do siebie ze trzy dni. Natomiast po czwartej wymiotowałem w nocy, ale już na drugi dzień obudziłem się i czułem się bardzo dobrze. Mój organizm tym razem bardzo dobrze zadziałał. Na razie wszystko jest na dobrej drodze, badania we Wrocławiu wypadły dobrze, to się zatrzymało, po prostu muszę wybrać całe leczenie do końca.

W jaki sposób się pan dowiedział, że jest chory?

Wyszło to w taki sposób, że w trakcie przedsezonowego obozu miałem problemy z oddychaniem, pojawiły się duszności, nawet mój głos się zmienił. Zrobiono mi badania i okazało się, że mam powiększone węzły chłonne. Wtedy pojawiło się też podejrzenie nowotworu. W sumie to wszystko do mnie nie dochodziło.

I jakie miał pan pierwsze myśli po wizycie u onkologa?

Dowiedziałem się wtedy, co to jest, ile to będzie trwało. Generalnie pani doktor powiedziała, że jest to nowotwór, który bardzo dobrze się leczy i zabroniła się tym wszystkim przejmować, kazała być pozytywnym. Po prostu muszę czekać.

Wielu pańskich kolegów mówi, że ma pan bardzo dobry charakter i radosne usposobienie. Ale czy to może wystarczyć w obliczu raka? Jak pan to wytrzymuje?

Ja to przetrzymam, są ze mną cała moja rodzina, cały mój klub i na każdym kroku odczuwam wielkie wsparcie. Sam nie wiem, ale może i do tej chwili jakoś nie dociera do mnie, że mam raka? Najbardziej myślę o siatkówce i piłce, bo to chyba najtrudniej teraz znoszę, że nie mogę w nią grać. Chciałbym bardzo, ale niestety, taką mam „karę”.

Czyli nie wyobraża pan sobie przyszłości bez sportu?

Nie, nie ma takiej opcji, ja bez siatkówki nie potrafię żyć! Nawet moja żona mówi, że ja nie cierpię na nowotwór, a raczej na ADHD! Chciałaby, żebym już poszedł pograć i wreszcie się wyżył.

Rozmawiał Kamil Składowski – cały wywiad w Przeglądzie Sportowym oraz Fakcie

źródło: Fakt, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved