Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Resovia Rzeszów nowym liderem

PlusLiga: Resovia Rzeszów nowym liderem

fot. archiwum

W najlepszym spotkaniu 10. kolejki Skra wygrała 3:2 z Treflem i strata punktu kosztowała ją utratę pozycji lidera na rzecz Resovii. Największe zamieszanie zaś towarzyszyło meczowi w Olsztynie, gdzie nie obyło się bez awantur i wzywania policji.

Rzeszowianie odnieśli dziesiąte zwycięstwo z rzędu i korzystając na potknięciu Skry, wskoczyli na fotel lidera. Tym razem w trzech setach bez większych problemów uporali się z zespołem z Bydgoszczy. Podopieczni Vitala Heynena w dziewięciu poprzednich kolejkach odnieśli w sumie sześć zwycięstw i wygrywali wszystkie mecze na wyjeździe. Tym razem wyjazdowego spotkania nie udało im się wygrać. Asseco Resovia okazała się dla siatkarzy z województwa kujawsko-pomorskiego zbyt silnym przeciwnikiem, właściwie tylko w drugim secie było więcej walki, bo goście w końcówce zdołali doprowadzić do remisu. Ale i tak przewaga podopiecznych Andrzeja Kowala była faktem. Fenomenalne spotkanie rozegrał Jochen Schoeps, który atakował ze skutecznością wynoszącą 70%, w sumie zdobywając dla swojego zespołu 20 punktów. W zespole znad Brdy najlepiej punktował Konstantin Cupković, który zdobył 15 punktów przy skuteczności 61%. – Szczerze powiedziawszy, ja nie liczę tych zwycięstw. Każda seria ma zarówno swój początek, jak i koniec. Dla nas ważne jest, aby było widać zmianę w jakości gry – stwierdził po spotkaniu Andrzej Kowal.

Asseco Resovia Rzeszów – Transfer Bydgoszcz 3:0
(25:18, 25:22, 25:20)

Nie udała się radomianom wyprawa na południe Polski. Po porażce z Jastrzębskim Węglem Czarni przegrali także z ZAKSĄ, ale tym razem nie udało im się nawet ugrać seta. Kędzierzynianie byli zespołem dużo lepszym, różnica była widoczna praktycznie w każdym elemencie, ale chyba najbardziej w bloku i w skuteczności ataku. Po raz kolejny bardzo dobre spotkanie rozgrywał Dick Kooy, który zdobył 16 punktów przy 58% skuteczności w ataku, 11 oczek dorzucił Michał Ruciak, który oprócz wysokiej efektywności w ataku (75%), dobrze radził sobie w przyjęciu. Po drugiej stronie siatki większych zastrzeżeń nie można mieć do Mikko Oivanena, który ponownie okazał się najjaśniejszym punktem swojej drużyny. Fin znów nie rozpoczął spotkania w wyjściowej szóstce, tylko wszedł już w pierwszym secie i pozostał na boisku do końca, dokładając do dorobku punktowego drużyny 14 oczek, przy dobrej skuteczności w ataku rzędu 55%. – Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tak szybkiego meczu – nie krył zaskoczenia Sebastian Świderski, trener zespołu z Opolszczyzny. Dla jego podopiecznych było to czwarte zwycięstwo z rzędu, dzięki któremu awansowali na szóste miejsce, radomianie zaś ponieśli czwartą porażkę z rzędu.



ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Cerrad Czarni Radom 3:0
(25:16, 25:22, 25:20)

Również jastrzębianie nie mieli większych problemów, by zapisać na swoim koncie trzy punkty. W starciu z zajmującym ostatnie miejsce w tabeli Effectorem Kielce podopieczni Roberto Piazzy pewnie wygrali 3:0, jedynie w ostatniej partii napotykając się na większy opór rywala. Po dobrych meczach przeciwko Skrze Bełchatów i Resovii Rzeszów kielczanie nie pokazali tego, co w poprzednich spotkaniach, słabo atakowali (tylko 34% skuteczności) i nie sprawili rywalowi zbyt dużo problemów zagrywką, zdobywając w tym elemencie ledwo 3 punkty, ale myląc się 12 razy. Siatkarze ze Śląska serwisem zdobyli bezpośrednio 7 punktów, myląc się przy tym 9 razy. Po stronie jastrzębian najwięcej punktów zdobyli Zbigniew Bartman – 17 i Michał Łasko – 14, w drużynie z Kielc nie zawiódł Arvydas Miseikis, który zanotował na koncie 15 oczek przy skuteczności 48%. – Nawet przez moment, w żadnym secie, zwycięstwo jastrzębian nie podlegało dyskusji. My natomiast rozegraliśmy słabe zawody – stwierdził krytycznie Dariusz Daszkiewicz, trener Effectora. – Wszystko było w naszych rękach, kielczanie zagrali dobrą siatkówkę, dlatego też powinniśmy być zadowoleni z wyniku – powiedział z kolei Roberto Piazza. Dla jego podopiecznych była to już szósta wygrana z rzędu.

Jastrzębski Węgiel – Effector Kielce 3:0
(25:19, 25:19, 25:21)

Mecz w Olsztynie obfitował w emocje, ale nie tylko te boiskowe, a wręcz przede wszystkim w te pozaboiskowe. Przypomnijmy o co chodziło – w końcówce trzeciego seta sędziowie podjęli kontrowersyjną decyzję i partia zakończyła się wygraną Politechniki 32:30. Reakcja zawodników AZS-u Olsztyn i kibiców była dosyć gwałtowna, bo set powinien trwać dalej, a tymczasem warszawianie wyszli na prowadzenie 2:1 w meczu. Poza tym po zakończeniu spotkania została wezwana policja, by alkomatem zbadać sędziów, od których rzekomo czuć było alkohol. Badanie jednak tego nie potwierdziło, a podopieczni Jakuba Bednaruka wywieźli trzy punkty z Warmii. Trzeba jednak podkreślić, że tego dnia inżynierowie byli po prostu drużyną lepszą, o wiele skuteczniejszą w ataku (50% do 34%) i w bloku (18 do 10). Wprawdzie najlepiej punktującym zawodnikiem został Michał Filip (22 punkty), ale godna odnotowania jest też dobra postawa dwóch pozostałych graczy Politechniki. Bartłomiej Lemański zdobył aż 16 punktów, z czego 4 zagrywką i 6 blokiem, a jego zagrywka narobiła dużo szkody drużynie przeciwnej. Z dobrej strony pokazał się też Dominik Depowski, który dołączył do drużyny kilka dni wcześniej, a wyszedł w podstawowej szóstce i dołożył do dorobku punktowego drużyny 13 oczek. Ósma w tym sezonie porażka olsztynian spowodowała, że Krzysztof Stelmach oddał się do dyspozycji zarządu, który zadecyduje o dalszych losach szkoleniowca.

Indykpol AZS Olsztyn – AZS Politechnika Warszawska 1:3
(15:25, 25:21, 30:32, 16:25)

Częstochowianie grają bardzo w kratkę – potrafią wygrać z potencjalnie mocniejszą ekipą, ale też ulec ostatniemu zespołowi w klasyfikacji bez zdobywania punktów. Po pewnym zwycięstwie nad BBTS-em w ostatniej kolejce, na pewno wynik w Lubinie jest dla akademików rozczarowaniem, ale trzeba przyznać, że drużyna, która pokonała świetne się spisujący Trefl Gdańsk i z dziewięciu meczów wygrała cztery, nie może być słabą ekipą. W sobotę lubinianie udowodnili po raz kolejny, że może i są beniaminkiem, ale w siatkówkę grać potrafią. Skuteczność w ataku na poziomie 52%, 12 bloków i 8 punktowych zagrywek, do tego 24 punkty zdobyte przez Marcela Gromadowskiego i 18 przez Dmytro Paszyckiego – to statystyki zespołu z Dolnego Śląska, które wystarczyły na pokonanie AZS-u. – Gdybyśmy wygrali pierwszego seta, to z pewnością łatwiej grałoby nam się w kolejnych. W pierwszym secie prowadziliśmy, ale w końcówce gospodarze nas doszli. Popełniliśmy dwa proste błędy i przegraliśmy seta. Niewymuszone błędy popełnialiśmy też w drugim secie, i to była nasza bolączka w tym meczu – analizował spotkanie trener AZS-u Częstochowa, Marek Kardoš. Faktycznie, jego podopieczni popełnili 23 błędy, o 5 więcej od rywala. Częstochowianie utrzymali się pomimo porażki na 10. miejscu, Cuprum mimo wygranej spadł na 7. miejsce, przez gorszy stosunek setów niż szósta w tabeli ZAKSA.

Cuprum Lubin – AZS Częstochowa 3:1
(25:23, 25:14, 22:25, 25:19)

W pojedynku dwóch zespołów z dołu tabeli lepsi okazali się bielszczanie, którzy pokonali 3:0 MKS Banimex Będzin. Wyczyn podopiecznych Piotra Gruszki jest tym bardziej godny odnotowania, że po raz pierwszy od momentu powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej BBTS wygrał spotkanie na wyjeździe. Czyli musiał czekać na taki rezultat aż 34 spotkania. Sam mecz zakończył się w trzech setach, ale wcale na początku nie było takie oczywiste, że to goście wyjadą z Będzina z tarczą. W drugiej partii to gospodarze bowiem prowadzili w końcówce 22:19 i wszystko zmierzało do remisu w meczu. Wtedy jednak siatkarze z Podbeskidzia odrobili straty i to był moment, który podkopał wiarę miejscowych w zwycięstwo. W całym spotkaniu dobrze spisywał się Bartłomiej Neroj, który umiejętnie obdzielał swoich kolegów i w rezultacie aż trzech z nich mogło pochwalić się dwucyfrowym dorobkiem punktowym – Gonzalez, Ferens i Kapelus. Po drugiej stronie siatki najskuteczniejszy był Tomasz Tomczyk, który zdobył 10 punktów, a nie grał od początku, tylko wszedł za słabiej spisującego się Mikołaja Sarneckiego. – Jestem bardzo zadowolony, długo czekałem na zwycięstwo za trzy punkty. Wynik na pewno cieszy, co normalne, ale także zmiany, które poczyniliśmy wewnątrz grupy. Przede wszystkim podobała mi się determinacja u chłopaków – cieszył się po spotkaniu Piotr Gruszka. To pierwsza w tym roku wygrana bielszczan w stosunku 3:0, a trzecia w ogóle w tym sezonie. Będzinianie zaś nadal pozostają z jedną wygraną na koncie.

MKS Banimex Będzin – BBTS Bielsko-Biała 0:3
(19:25, 23:25, 21:25)

Pojedynek pierwszej drużyny z trzecią przyniósł wszystko to, czego można się było spodziewać po meczu na szczycie – emocje, sporo dobrej siatkówki i zwrotów akcji. Już pierwsza odsłona meczu była niezwykle zacięta, przyjezdni mieli nawet piłkę setową, ale w decydujących momentach bełchatowianie odpalali zagrywkę, którą tylko w tej partii punktowali 7 razy, a w całym meczu aż 17! Wszystko zmierzało do pewnej wygranej 3:0 przez Skrę, ale w trzeciej partii gospodarze zaczęli mylić się na zagrywce i przyjezdni w końcówce wyrwali wygraną. A potem i w czwartym secie wygrali, doprowadzając do tie-breaka, który był równie zacięty, ale dobra postawa Mariusza Włazłego dała jego drużynie wygraną. Atakujący Skry zdobył w sumie 26 punktów, dwa oczka więcej zdobył atakujący gdańszczan, Murphy Troy. Co ciekawe, Trefl zdobył zaledwie 1 punkt zagrywką, ale nadrabiał to blokiem i skuteczniejszym atakiem. – Cieszymy się, bo nie przegraliśmy meczu, a takie spotkania często się przegrywa. Było ciężko, a Gdańsk od tego trzeciego seta grał już na luzie. Myślę, że są to cenne dwa punkty, bo Gdańsk pokazał, że jest bardzo mocną drużyną w tym sezonie – powiedział dla oficjalnej strony bełchatowskiego zespołu Andrzej Wrona. Strata punktu Skry kosztowała ją stratę fotela lidera.

PGE Skra Bełchatów – Lotos Trefl Gdańsk 3:2
(29:27, 25:19, 28:30, 19:25, 16:14)

Zobacz również:
Wyniki 10. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved