Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrzej Wrona: Sami podaliśmy drużynie z Gdańska rękę

Andrzej Wrona: Sami podaliśmy drużynie z Gdańska rękę

fot. Joanna Skólimowska

Gdy PGE Skra w meczu z Treflem wygrała dwa pierwsze sety, wydawało się, że spotkanie zakończy się szybko. Goście jednak stawili opór i mistrzowie Polski wygrali dopiero w tie-breaku. - Zdobyliśmy cenne dwa punkty - ocenił Andrzej Wrona.

Zespół z Gdańska, jak niewielu przeciwników Skry w tym sezonie, mocno dał się we znaki mistrzom Polski. Punkt urwany na ciężkim bełchatowskim terenie to z pewnością sukces ekipy Andrei Anastasiego, która miała również szanse na wygraną w całym meczu. – W trzecim secie sami podaliśmy drużynie z Gdańska rękę, tak naprawdę nie powinniśmy stracić takiej przewagi, jaką mieliśmy. Stanęliśmy wtedy, zrobiliśmy kilka prostych błędów i oni to wykorzystali. W czwartym secie również pojawiło się kilka naszych błędów, trochę nieporozumień. Na szczęście tie-breaka rozpoczęliśmy od prowadzenia i dowieźliśmy je do końca – powiedział po spotkaniu środkowy PGE Skry, Andrzej Wrona.

W pierwszych dwóch setach gra bełchatowianom przychodziła z większą łatwością, a wszystko za sprawą świetnej zagrywki. Skra posłała, w obu częściach meczu, na stronę rywali kolejno 7 i 6 asów serwisowych, a duża w tym zasługa m.in. Nicolasa Marechala. W kolejnych dwóch setach sytuacja się odwróciła, ale gdańszczanie nie byli aż w takim stopniu zagrozić rywalom swoją zagrywką. Mimo to udało im się doprowadzić do tie-breaka. – Cieszymy się, bo nie przegraliśmy meczu, a często takie spotkania się przegrywa. Było ciężko, bo Trefl grał od trzeciego seta na luzie. Myślę, że zdobyliśmy cenne dwa punkty, bo gdańszczanie pokazali, że są bardzo dobrą drużyną w tym sezonie – przyznał Wrona, który w tym spotkaniu zdobył 8 punktów.

W secie decydującym bełchatowscy przyjmujący spisywali się już wyśmienicie (77% skutecznego i 62% perfekcyjnego przyjęcia), goście popełnili przy tym więcej błędów i to mistrzowie Polski schodzili z boiska wygrani. – Zagraliśmy agresywnie w zagrywce, dobrze w kontrataku i wygraliśmy tego tie-breaka – ocenił środkowy PGE Skry. – Myślę, że dla kibiców był to ciekawy mecz. Dla nas był ciężki, tym bardziej cieszymy się, że wygraliśmy i nadal jesteśmy niepokonani. Walczymy dalej, bo już niedługo Liga Mistrzów – zakończył.



Statuetka MVP w tym starciu powędrowała do atakującego i kapitana PGE Skry – Mariusza Wlazłego. Zawodnik zdobył w tym spotkaniu 26 punktów, na co złożyły się cztery asy serwisowe, dwa bloki i 20 ataków. W tym ostatnim elemencie Wlazły uzyskał 51% skuteczności, a atakował w sumie 39 razy. – Na własne życzenie stworzyliśmy taki scenariusz. Nie możemy grać w taki sposób, nie możemy popełniać prostych błędów w każdym elemencie, bo później się to na nas mści. W tej klasie rozgrywkowej nie da się tego odrobić i ukryć. Po prostu źle graliśmy w każdym elementach w pewnych okresach meczu, a ten kto popełnia błędy, ten przegrywa sety – powiedział po meczu nagrodzony Wlazły.

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved