Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Żaliński: Nie jestem czarodziejem

Wojciech Żaliński: Nie jestem czarodziejem

fot. Mateusz Siwiec

W meczu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Cerradem Czarnymi Radom nie było niespodzianki - wracająca na właściwe tory ZAKSA wygrała 3:0. - Mamy dużą dysproporcję między meczami w domu i na wyjazdach - przyznał przyjmujący Czarnych, Wojciech Żaliński.

Przyjeżdżając do Kędzierzyna-Koźla, spodziewaliście się chyba dłuższego i nieco lepszego występu w hali Azoty. Ostatecznie skończyło się na wyniku 0:3 i dosyć gładkiej porażce. Co się dzisiaj z wami stało, że walkę podjęliście tylko krótkimi fragmentami?

Wojciech Żaliński: Mieliśmy krótką analizę przed tym meczem i potwierdziło się to, że pierwsze sety w każdym z ostatnich spotkań dosyć gładko przegrywamy. Pierwszy set był w naszym wykonaniu bardzo słaby, a następne dwa już troszkę lepsze. To było wciąż za mało na ZAKSĘ. Nie położyliśmy się na boisku, ale na pewno nie pokazaliśmy tej gry, którą można było obejrzeć w meczach z Resovią czy Skrą. To był nasz kolejny słaby mecz. Mamy tydzień czasu, żeby odbudować naszą dyspozycję, bo czeka nas bardzo ważny mecz u siebie z AZS-em Olsztyn.

W meczu z ZAKSĄ bardzo dobrze wyglądała wasza zagrywka floatem – to właśnie nią sprawiliście rywalom najwięcej kłopotów. To był ewidentnie wasz atut, którego chyba do końca nie udało się wykorzystać.



Trafiliśmy na parę znakomitych przyjmujących. Paweł Zatorski i Michał Ruciak to chyba dwóch największych ekspertów od przyjęcia w tym kraju, a skoro mieli tak dużo piłek z naszej strony do przyjęcia, to sobie poradzili. Jeśli zagrywka była do tego łatwiejsza, to radzili sobie świetnie i to widać po wyniku.

Trudny czas, czyli maraton meczów z czołówką, macie za sobą. Teraz czekają was pojedynki z ekipami ze środka i dołu tabeli. Teraz kibice mogą już bardziej nastawiać się na nowe zdobycze punktowe?

Mamy przed sobą meczu z zespołami z Olsztyna, Bydgoszczy i Warszawy. Jeżeli chcemy się liczyć w tej lidze, to musimy z nimi punktować. Nastawiamy się na ciężkie spotkania, ale tak jak już powiedziałem – w tych pojedynkach priorytetem będzie zdobywanie punktów w tabeli.

Jeszcze nie tak dawno grałeś w zespole z Gdańska, który jest rewelacją sezonu. Nie żal, że opuściłeś ten zespól?

Może właśnie kluczem do tak wysokiej pozycji Trefla jest to, że mnie w tym klubie już nie ma (śmiech). Na mojej pozycji pojawili się dwaj znakomici zawodnicy – mistrz świata Mateusz Mika i Sebastian Schwarz, który też zdobył medal mistrzostw globu. Jak widać godnie mnie zastąpili, a można powiedzieć, że sprawują się lepiej. Gdańszczanie dokonali mądrych wzmocnień na mojej pozycji, ale także na innych. Nie czuję żadnego żalu czy niedosytu. Ja się koncentruję na swojej drużynie. Jeszcze nie tak dawno też byliśmy w czubie tabeli i ja jeszcze wierzę w to, że dołączymy do grupy, która ściga tę wielką czwórkę. Na pewno nas na to stać.

W takim razie na co stać w tym sezonie Czarnych Radom?

Nie wiem. Nie jestem czarodziejem czy wróżbitą, żeby powiedzieć coś na pewno. Stać nas na dużo. Póki co jest duża dysproporcja między tym, co prezentujemy w naszej hali i na wyjazdach. Z dobrej strony pokazaliśmy się tylko w Kielcach, a w naszym obiekcie jesteśmy groźni dla każdego.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved