Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Vital Heynen: Lubię graczy nieznanych

Vital Heynen: Lubię graczy nieznanych

fot. volleyball.de

W sobotnie popołudnie bydgoska drużyna poległa w meczu wyjazdowym z ekipą Asseco Resovii Rzeszów w stosunku 3:0. W rozmowie ze Strefą Siatkówki "na gorąco" po spotkaniu belgijski trener podsumował postawę swoich podopiecznych.

W sobotnie popołudnie podopieczni Andrzeja Kowala byli dla pańskiej drużyny ekipą, która postawiła twoim podopiecznym poprzeczkę bardzo wysoko. Czego zabrakło, by nawiązać równorzędną walkę?

Vital Heynen: – To jest zarówno bardzo proste, jak i bardzo trudne pytanie (śmiech). Najprościej byłoby powiedzieć, że rzeszowianie byli lepsi w każdym aspekcie gry i zdecydowanie to spotkanie wygrali. Prawda jednak leży gdzie indziej. Robiliśmy co w naszej mocy, by podjąć walkę, pokazać się z jak najlepszej strony, jednak jeśli atakujący drużyny przeciwnej atakuje ze skutecznością 70%, a trzech kolejnych zawodników osiąga poziom do niego bliski, to takiego meczu po prostu nie da się wygrać. Ryzykowaliśmy zagrywką, staraliśmy się, jednak jak się skończyło, to wszyscy widzieli.

Czy pierwszy set, wysoko przez rzeszowian wygrany, okazał się de facto kluczowy dla dalszego przebiegu meczu?



– Jest dokładnie tak, jak powiedziałem wcześniej. Jeśli przeciwnik atakuje ze skutecznością 70%, to musiało się to odbić również na psychice chłopaków. Niemiłosiernie trudno gra się, jeśli oponent posyła piłkę w taki sposób, że nie tylko niemożliwym jest ją podbić czy obronić, ale nawet ją dotknąć. W drugim secie byliśmy już blisko rzeszowian, goniliśmy wynik, jednak niestety dla nas to przeciwnicy zachowali więcej „chłodnej głowy” i wygrali tę partię.

Pańska drużyna przegrała drugi mecz z rzędu…

– Tak, to prawda i nie ma na to usprawiedliwienia. Porażka to porażka, jednak warto zauważyć, z kim tych porażek doznawaliśmy. W mojej opinii ekipy zarówno z Bełchatowa, jak i z Rzeszowa to obecnie dwie najlepsze drużyny w Polsce. Nie ma jednak co rozdzierać szat, przed nami ważne spotkania z Jastrzębskim Węglem i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Nie od dziś wiadomo, że nikt nie lubi przegrywać, jednak wierzę w to, że w nadchodzących meczach będziemy mieli swoje szanse na to, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Obecnie ma pan większą możliwość rotacji przy ustalaniu wyjściowej szóstki. Czy po tych kilku tygodniach wspólnych treningów z Dawidem Murkiem jest pan w stanie stwierdzić, czy pozostanie on w pańskiej drużynie dłużej niż przez jeden miesiąc?

– Zawsze powtarzam, że każda zaleta ma swoje wady. Od początku sezonu staramy się grać jak najlepiej, stworzyć system gry, który będzie nam najbardziej odpowiadał, przy czym będzie on dawał wymierne korzyści w postaci punktów w PlusLidze. My cały czas szukamy, cały czas rotujemy tym składem, by znaleźć ten nasz złoty środek. Moim zdaniem wiele elementów w naszej grze wygląda teraz lepiej niż na początku sezonu, dlatego na pewno nie spoczniemy na laurach i będziemy się ciągle rozwijali. Dawid w tym momencie jest elementem tej układanki, jednak jeszcze nie jestem w stanie przewidzieć jego najbliższej przyszłości.

Podczas budowy składu przed obecnym sezonem wielu kibiców zastanawiało się nad celowością zatrudnienia takich zawodników jak Justin Duff, który posiada co prawda bogatą przeszłość, jednak ostatni sezon spędził w Indonezji czy chociażby Steven Marshall, który do tej pory był znany chyba tylko z występów w kanadyjskiej lidze uniwersyteckiej. Dzisiaj wydają się oni ważnymi ogniwami bydgoskiej ekipy.

– Bardzo lubię nowych, szerzej nieznanych zawodników, którzy po pewnym czasie stają się, jak to zostało celnie ujęte, ważnymi ogniwami drużyn. Bardzo podoba mi się PlusLiga oraz młodzi polscy zawodnicy. Żałuję, że pracuję w niej tak krótko i nie znam szerszego wachlarza miejscowych, perspektywicznych graczy. Drugą sprawą jest dostępny budżet, który w przypadku budowy drużyny ma bardzo duże znaczenie. Nie zmienia to jednak faktu, że lubię stawiać na młodych, niedoświadczonych jeszcze zawodników, którzy dopiero po pewnym czasie ewoluują do rangi kluczowych postaci dla swoich drużyn. W Bydgoszczy próbujemy zbudować ekipę od dłuższego czasu, jednak jak pokazały spotkania ze Skrą Bełchatów czy Asseco Resovią – droga do tego jest jeszcze daleka. Jestem jednak pewien, że jeszcze w tych rozgrywkach namieszamy i popsujemy szyki nie jednemu, teoretycznie wyżej notowanemu przeciwnikowi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved