Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Mistrz kraju za mocny dla rewelacji rozgrywek

PlusLiga: Mistrz kraju za mocny dla rewelacji rozgrywek

fot. Tomasz Szwajkowski / szwajkowski.info

Podopieczni Andrei Anastasiego mocno postraszyli siatkarzy Skry Bełchatów. Mimo prowadzenia 2:0 bełchatowianie pozwolili dojść do głosu rywalom. Po emocjonującym, ponaddwugodzinnym spotkaniu zwycięzcę wyłonił tie-break. Triumfowali gospodarze.

Choć wizualnie w pierwszych akcjach gra bełchatowian wyglądała lepiej, to na boisku toczyła się wyrównana walka. Kiedy jednak Wrona posłał piłkę w aut, a Conte z trudnej piłki uderzył w gdański blok, to goście jako pierwsi zaczęli wysuwać się na prowadzenie (5:3). To wzrosło jeszcze bardziej, dzięki walecznej postawie gości. PGE Skra miała coraz większe problemy, Kłos uderzył w aut, a Gawryszewski punktował asem serwisowym i Lotos Trefl prowadził 10:5. Mistrzowie Polski szybko rozpoczęli pościg, a sygnał do tego dał Marechal z pola zagrywki. Po jego kolejnym punktującym zbiciu o czas poprosił trener Anastasi, bowiem gdańskiej ekipie z prowadzenia pozostał tylko punkt (11:10). Powrót do gry nie zmienił nic – na zagrywce nadal szalał Francuz, a do tego Conte dołożył kontrę i to PGE Skra prowadziła już 12:11. Po okresie gry pełnej błędów w zagrywce gdańszczanie zagrali skutecznie blokiem i to oni prowadzili na drugiej regulaminowej przerwie 16:15. Po niej Gawryszewski wykorzystał kontrę i przewaga gości wzrosła (18:16) i mimo że Wlazły próbował poderwać zespół do walki, to kontra Schwarza utrzymywała Trefl na dwupunktowym prowadzeniu. Wtedy do walki zerwali się Marechal i Conte. Ten pierwszy dołożył do dorobku zespołu dwa punkty zagrywką, a drugi blokiem i to PGE Skra była na prowadzeniu (22:20). W ostatnich akcjach emocji nie brakowało, zwłaszcza że blok gości zatrzymał Wlazłego i znowu był remis (22:22). O wygranej w secie zdecydowały tak naprawdę błędy, choć ostatnie słowo należało do atakującego Skry, który zakończył partię, punktując zagrywką.

Pierwsze akcje kolejnej odsłony należały z kolei do Uriarte, po którego dwóch zagrywkach bełchatowianie prowadzili 4:1. Nieskończone zbicie Wrony szybko jednak Trefl zamienił w kontrze na punkt, zbliżając się do Skry na 3:4, dokładając do tego zbicie z przechodzącej Gawryszewskiego i wyrównując po 5. Wtedy gospodarze znowu zaczęli odskakiwać z wynikiem i gdy błąd w rozegraniu odgwizdano Falaschiemu, ekipa Miguela Falaski prowadziła 8:5. Niedługo później Kłos dołożył do tego blok, a Wlazły punkt z zagrywki i o czas poprosił trener Anastasi. Goście przegrywali wtedy już 6:11. W dodatku gdańszczanie nadal mieli spore problemy z zagrywką rywali, która ustawiała całą grę na siatce. Dość szybko szkoleniowiec Lotos Trefla wykorzystał drugi czas na żądanie, bowiem bełchatowski zespół zwiększył dystans do siedmiu oczek (14:7). Chwila oddechu wpłynęła na dalszą grę – Grzyb punktował blokiem, a Kłos uderzył w aut i goście odrobili część strat. Kolejny punkt dołożył Gawryszewski, blokując kiwającego Uriarte i Skrze pozostały tylko trzy punkty nadwyżki (15:12). Okres dobrej gry Argentyńczyków ze Skry pozwolił miejscowym wypracować kolejne punkty i nawet błędy popełniane później przez bełchatowian nie zagrażały wynikowi. W ważną fazę seta obie ekipy wprowadziła punktująca zagrywka Wrony (20:15) i podopieczni Miguela Falaski do końca już nie oddali inicjatywy. Piłkę setową bełchatowianie mieli po pojedynczym bloku Wrony, on też zakończył całą partię (25:19).

Gdańszczanie mimo dwóch przegranych setów przystąpili do kolejnego bardzo mobilizowani i w pierwszych akcjach grali punkt za punkt z mistrzami Polski. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną bełchatowianie zaczęli budować jednak przewagę, a wszystko za sprawą bloku na Mice (7:5). Drużyna z Gdańska starała się jednak grać na tyle skutecznie, by nie pozwolić rywalom rozwinąć skrzydeł. W dodatku też krok po kroczku goście odrabiali straty i wyszli na prowadzenie 13:12. Wtedy długą akcję skończył Wlazły, a bełchatowski blok sprowadził obie ekipy na drugą regulaminową przerwę już przy trzypunktowej nadwyżce miejscowych. Od razu po niej Conte posłał na stronę rywali asa serwisowego i obie drużyny znowu udały się do ławki rezerwowych, bowiem o czas poprosił Anastasi. Skra prowadziła wtedy 17:13. Sytuacja zmieniła się, kiedy dwa błędy w ataku popełnił Wlazły, a Trefl odrobił straty do minimum (17:18). Niedługo trzeba było czekać na kolejny zryw gości, którzy po bloku Schwarza na Wlazłym wyszli na prowadzenie 21:20. Po raz kolejny końcówka seta była więc emocjonująca. Wydawało się, że po raz kolejny też o rozstrzygnięciu zdecydowała bełchatowska zagrywka. To po uderzeniu Conte goście mieli problemy z wyprowadzeniem akcji, a gdy kontrę wykorzystał Wlazły, PGE Skra miała piłkę setową. Wszystko zmieniło się, gdy kontrę na lewym skrzydle wykorzystał Mika i to goście byli o krok od wygranej w secie (25:24). Zacięta walka trwała jeszcze przez długi czas, a tym razem na przewagi udało się wygrać Treflowi, który zakończył seta dobrą zagrywką Troya.



Już w pierwszych akcjach podrażnieni porażką bełchatowianie, grając dobrze zagrywką i blokiem, odskoczyli na trzy punkty (4:1). Gdańszczanie jednak nie odpuszczali i po kontrze zbliżyli się na 4:5. Z kolei gdy zagrywką punktował Grzyb, wyrównali po 7. Po przerwie technicznej gdański blok zakończył bardzo długą wymianę, co mocno podbudowało gości i zmobilizowało do działania. To zaowocowało kolejnymi wygranymi akcjami i prowadzeniem 10:8. Podopieczni Andrei Anastasiego grali jak natchnieni i po kontrze Troya przewodzili już 13:9. Część strat bełchatowianom udało się odrobić, ale w gazie byli rywale i to oni w dalszym ciągu nadawali tempo grze (17:12). Kiedy nawet gdańszczanie popełniali błędy, to zagrywką nadrabiał to m.in. Grzyb. Przy stanie 19:14 o przerwę poprosił Miguel Falasca. Nie wpłynęło to jednak pozytywnie na jego graczy, gdyż przy wyrównanych wymianach nadal pałeczka była po stronie gości, którzy prowadzili 21:16 po ataku Schwarza. Przy stanie 22:16 na boisku po stronie Skry pojawił się Muzaj, który zastąpił słabiej spisującego się w tej części meczu Wlazłego. Mimo wszystko goście nie odpuścili i doprowadzili do tie-breaka.

Seta decydującego PGE Skra rozpoczęła z roszadami w składzie. Piechocki zastąpił Tille, Winiarski – Marechala, a Lisinac – Wronę i tak przy zagrywce serbskiego środkowego bełchatowianie już w pierwszych minutach odskoczyli na 3:0. Kiedy jednak na siatce zaczął punktować i atakiem, i blokiem Gawryszewski, Trefl wygrał cztery kolejne akcje i wysunął się na prowadzenie 4:3. To jednak szybko wróciło na bełchatowską stronę boiska i od razu urosło do trzech punktów, po asie serwisowym Conte (8:5). Troy w polu zagrywki dał jeszcze nadzieję niewielkiej grupce kibiców, która przyjechała do Bełchatowa (7:8), ale kolejne akcje bełchatowianie zagrali w pełnym skupieniu, ograniczyli liczbę błędów. Mimo że grę gospodarzy z pola zagrywki pociągnął Wlazły (11:8), to po kilku minutach został zatrzymany przez blok rywali. Conte w kolejnej akcji uderzył w aut i wynik meczu ponownie był otwarty (12:12). Emocje sięgnęły zenitu, obie drużyny walczyły do samego końca, przebijając piłkę nawet nogą (Uriarte). To goście jako pierwsi stanęli przed szansą zakończenia meczu, po kontrze Gawryszewskiego (14:13). W najważniejszym momencie Schwarz popełnił jednak błąd na siatce, oddając tym samym tę okazję bełchatowianom (15:14). W kolejnym uderzeniu nieporozumienie w szeregach gdańskiej ekipy pozwoliło mistrzom Polski wyprowadzić kontrę i to PGE Skra triumfowała w secie, jak i w całym meczu.

MVP: Mariusz Wlazły (Skra Bełchatów)

Skra Bełchatów – Trefl Gdańsk 3:2
(29:27, 25:19, 28:30, 19:25, 16:14)

Składy zespołów:
Skra: Wlazły (26), Kłos (9), Conte (17), Wrona (8), Uriarte (6), Marechal (15), Tille (libero) oraz Lisinac (2), Muzaj, Piechocki (libero), Winiarski (2) i Brdjović
Trefl: Grzyb (6), Falaschi (1), Schwarz (9), Gawryszewski (18), Troy (28), Mika (17), Gacek (libero) oraz Stępień i Schulz

Zobacz również:
Wyniki 10. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved