Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Łasko: W naszej sytuacji wszystko trzeba dobrze wyważyć

Michał Łasko: W naszej sytuacji wszystko trzeba dobrze wyważyć

fot. Sabina Bąk

- W sezonie, gdzie gra się około 50 meczów, mając w perspektywie rozgrywki Pucharu Polski czy walkę w play-off, to normalne, że musimy myśleć długoterminowo - o dotychczasowych meczach i sytuacji swojego zespołu mówił Michał Łasko.

Spotkanie z Effectorem Kielce możecie zaliczyć do wyjątkowo udanych. To był taki mecz i taka gra, jakiej sami byście oczekiwali? Zwycięstwo 3:0 to w waszym wypadku nie tylko komplet punktów, ale też przełamanie tego trzeciego, dotychczas pechowego dla was, seta?

Michał Łasko:Oczywiście, bardzo się cieszymy z takiego rozwoju wypadków. Z naszej strony, patrząc na grę, jest to mały krok do przodu. Chociaż wydaje mi się, że jeszcze musimy nad tym popracować, bo mieliśmy w tym meczu także spadek koncentracji na początku trzeciego seta. Popełniliśmy parę głupich błędów, co wynikało chyba też z tego, że graliśmy nie do końca z głową. To, co było pozytywnego w tym spotkaniu, to na pewno nasza reakcja w trzeciej partii. W drugiej części tego seta zdołaliśmy odwrócić sytuację i wygrać 3:0. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, chociaż mamy jeszcze nad czym pracować. Jak na razie ogólna ocena jest pozytywna, bo te początki meczów i pierwsze dwa sety wygrywamy, zawsze to lepiej, niż przegrywać… (śmiech) Jednak musimy jeszcze coś poprawić w swojej grze.

Z czego mogą wynikać te problemy z koncentracją? W ubiegłym sezonie również w trzecim secie miewaliście trudności z odnalezieniem swojego rytmu gry. Sporo jednak mówiło się o tej dziesięciominutowej przerwie, teraz tego utrudnienia nie ma…



– I teraz już nie mamy alibi (śmiech). Trudno powiedzieć, czasami zdarza się nam że w dwóch pierwszych setach gramy dobrą siatkówkę, może nawet za dobrą i później pojawia się zaskoczenie, kiedy mimo to rywale wracają do gry. Nie mówię akurat o tym konkretnym meczu z Effectorem Kielce. Najlepszym przykładem może być nasz mecz w Olsztynie, gdzie wygraliśmy drugiego seta bodajże do 7 i nagle rywale zaczęli grać, co nas jednak trochę zaskoczyło. To był błąd, którego tacy rywale jak Skra Bełchatów, Resovia Rzeszów czy ZAKSA (po powrocie do formy) nie popełniają. Jeżeli chcemy być w tej wielkiej czwórce i próbować walczyć o wyższe cele, musimy być bardziej bezwzględni.

Mecze, jak ten z Olsztynem czy niedawny z AZS-em Politechniką Warszawską, miały dość podobne scenariusze. To były spotkania, w których byliście zdecydowanym faworytem do zdobycia kompletu oczek, a mimo to zgubiliście cenne punkty. To zostaje gdzieś w głowach?

Każdy mecz jest lekcją. Myślę, że inteligentny zespół i inteligentni zawodnicy wyciągają wnioski z błędów, jakie popełnili. Bo trzeba przyznać, że te błędy były i one leżały po naszej stronie. Teraz w efekcie tego, kiedy prowadzimy 2:0, zapala się pewna „żarówka”, bo nie raz już mieliśmy taką sytuację, że prowadząc, pozwoliliśmy rywalom wrócić do gry. To jest teraz taki nasz mały cel, pozostaje nam mieć nadzieję, że takie sytuacje nie będą się powtarzać. Po tym meczu jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale czasu na świętowanie nie będzie, bo za trzy dni gramy w Lidze Mistrzów, a w piątek bardzo ważny mecz w Bydgoszczy. To piątkowe spotkanie może być wyjątkowo istotne dla naszej pozycji w tabeli, będzie też w pewnym stopniu przygotowawczym spotkaniem do tego z Treflem Gdańsk. Gdańszczanie w zestawieniu tabeli są przed nami, będziemy dążyć do wygranej z nimi. Moim osobistym celem, ale myślę, że i całego zespołu, będzie właśnie wyprzedzenie gdańszczan.

Porównując ten zespół do tego z ubiegłego sezon,u widoczny jest inny styl prowadzenia zespołu. Roberto Piazza mocniej rotuje składem, częściej szanse otrzymują zmiennicy. Chociażby w meczu w Warszawie, gdzie ty dostałeś wolne.

No tak, chociaż trzeba przyznać, że w ubiegłym sezonie miałem też nieco mniej problemów fizycznych niż teraz. To wszystko się łączy. Do tego dochodzi częstotliwość meczów, granie w PlusLidze i Lidze Mistrzów. A nie ukrywajmy, że sezon jest bardzo długi i do walki o mistrzostwo daleka droga. Jesteśmy do tego w dość trudnej sytuacji, to, że Denisa nie ma na razie i nie wiemy jak długo nie będzie, utrudnia nam trochę treningi i mecze. W sezonie, gdzie gra się około 50 meczów, to chyba normalne, że musimy myśleć długoterminowo. I w momencie kiedy mamy mniejsze czy większe problemy fizyczne, to czasami są mecze, w których trener decyduje, że dany zawodnik odpoczywa. Wtedy też ktoś, kto na co dzień ma mniej okazji do gry, może się zaprezentować. Tak też się stało w Warszawie. Myślę, że to jest dobre. Dla mnie osobiście na pewno, bo nie da się grać na przestrzeni całego sezonu na wysokim poziomie. My musimy myśleć, patrząc w przyszłość, mając w perspektywie rozgrywki Pucharu Polski czy walkę w play-off. Tak naprawdę można powiedzieć, że sezon zaczyna się wtedy na dobre, chociaż z drugiej strony jest różnica między skończeniem fazy zasadniczej na drugim a na czwartym miejscu. Jest ta przewaga rozpoczynania rywalizacji u siebie.

W takich sytuacjach wraca temat szerokiego składu, o którym trudno mówić w waszym przypadku?

W naszej sytuacji wszystko trzeba dobrze wyważyć. Może byłoby inaczej, gdybyśmy mieli tak szeroki skład jak Resovia Rzeszów, może byłoby łatwiej… Z tym że nie zawsze i nie do końca, bo przy takiej liczbie zawodników trudno motywować zespół. U nas jest nieco inaczej, bo są zawodnicy którzy może i potrzebowaliby odpoczynku, ale jak Krzysiek Gierczyński czy Zibi nie mają takiej możliwości. Bo Denisa nie ma, a Konrad może nie ma na tyle doświadczenia, aby móc zagrać cały mecz… Trudno powiedzieć, takie są decyzje trenera. Wiadomo, że to jest zawsze trudne, bo można podjąć ryzyko przy sporej rotacji składem, jednak można przez to zgubić punkty. A w sytuacji kiedy tabela jest tak ciasna, każde punkty są ważne.

Obok rozgrywek ligowych przed wami rywalizacja w Lidze Mistrzów. We wtorek mecz z mistrzem Bułgarii – Marek Union-Ivkoni Dupnica. To kolejna rywalizacja, w której to wy będziecie faworytem.

Prawdę mówiąc, nie mogę jeszcze za wiele powiedzieć o naszym kolejnym rywalu. Żyjemy co trzy dni, teraz kończymy etap koncentracji na Effectorze Kielce i od niedzieli zaczniemy myśleć o Lidze Mistrzów. Czy będziemy faworytem? Nie wiem, wszystko zweryfikuje boisko. Jeżeli w przedmeczowych typowaniach jesteśmy stawiani w takiej roli, to możemy się z tego tylko cieszyć. To na pewno nie zmieni naszego podejścia do meczu.

Taka gra, jaką zaprezentowaliście w meczu z Effectorem Kielce, może być wystarczająca?

– Nie wiem, to był dość dziwny mecz. Kielczanie bronili bardzo dużo, jeżeli miałbym wymieniać jakiś plus po stronie rywali w tym spotkaniu, byłaby to przede wszystkim gra w obronie. Ale z drugiej strony mieli bardzo duże problemy w przyjęciu i nie spodziewamy się, że drużyna grająca w Lidze Mistrzów będzie tak przyjmować. A co za tym idzie – we wtorkowym meczu na pewno więc i atak rywali będzie dużo lepszy. To wszystko się łączy. Spotkanie z kielczanami było dla nas z tej perspektywy łatwiejsze też ze względu na naszą zagrywkę, swój dzień miał Zibi, który na swoim koncie zapisał sześć asów serwisowych. Kiedy mamy taką zagrywkę, a z drugiej strony nie ma tego typu odpowiedzi, to spotkania zwykle są jednostronne. Co do meczu z Bułgarami – na pewno spodziewamy się trudnego starcia, tak jak to bywa w przypadku każdego meczu w Lidze Mistrzów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved