Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Kay van Dijk: W ZAKSIE nie ma holenderskiego klanu

Kay van Dijk: W ZAKSIE nie ma holenderskiego klanu

fot. Mateusz Siwiec

- Holendrzy są bardzo otwarci i lubią kontakt z innymi osobami. W ZAKSIE nie tworzymy jakiegoś zamkniętego grona, wszyscy trzymamy się razem - powiedział Kay van Dijk. Kędzierzynianie wygrali kolejny mecz i pną się w górę tabeli.

ZAKSA wygrała swoje następne spotkanie ligowe i chyba wróciła już na właściwe tory. Jak się czujesz po kolejnym zwycięstwie z rzędu?

Kay van Dijk:Czujemy się świetnie. Mamy za sobą naprawdę szybki i krótki mecz, który wygraliśmy 3:0. Takie szybkie zwycięstwa zawsze są dobre, bo nie trzeba tracić wielu sił na zdobycie trzech punktów. Graliśmy nieźle w zagrywce, bloku i obronie – to dało nam zwycięstwo. W pierwszych dwóch setach rywale nie mieli zbyt dużo do powiedzenia, a w ostatnim zagrali nieco lepiej i sprawili nam trochę kłopotów, ale i tak udało nam się zwyciężyć.

Z meczu na mecz wasza gra wygląda coraz lepiej. W meczu z Czarnymi kilkukrotnie mieliście jednak problem z przyjęciem zagrywki floatowej. To tylko wypadek przy pracy czy element, nad którym trzeba więcej popracować?



Wydaje mi się, że to były tylko pewne niedokładności, które pojawiły się w naszej grze w tym meczu. Nie ma jakiegoś głębszego problemu. Michał i Paweł (Ruciak i Zatorski – przyp. red.) zazwyczaj dogrywają takie piłki dokładnie do rozgrywającego, więc osobiście się tym nie przejmuję. Takie rzeczy się po prostu zdarzają, nikt nie jest perfekcyjny, a akurat Rucy i Zati to jedni z najlepszych przyjmujących w tej lidze. Przeciwnicy kilkukrotnie zagrali bardzo groźne floaty, z którymi pewnie wielu innych przyjmujących miałoby problemy, więc chyba nie mamy powodów do obaw.

Teraz czeka was oddech od spotkań ligowych, ale w ramach „rekompensaty” lecicie do Finlandii. Jesteście faworytem, wygraliście pierwszy mecz – spotkanie w Kokkoli to tylko formalność?

Ten pierwszy pojedynek, który rozgrywaliśmy przed naszą publicznością, był trochę dziwny. Mimo tego wygraliśmy z nimi bez straty punktu i pozostaliśmy faworytem także przed rewanżem. Na pewno nie będzie to łatwy mecz, chociażby ze względu na to, że będziemy grać w mniejszej hali niż nasza w Kędzierzynie-Koźlu. Wydaje mi się, że będziemy się po prostu koncentrować na każdej piłce po kolei i celem będzie wygranie pierwszych dwóch setów, które dadzą nam awans do kolejnej fazy rozgrywek.

Przychodząc do ZAKSY, stałeś się częścią prawdziwej holenderskiej kolonii w Kędzierzynie-Koźlu. Za niedługo klub będzie musiał chyba zmienić barwy na Oranje…

– (śmiech) Faktycznie, trochę się nas tu nazbierało. Bardzo się cieszę, że trafiłem do zespołu, w którym gra jeszcze dwóch moich kolegów z Holandii i mam możliwość porozmawiania z nimi w swoim ojczystym języku. Jednak staramy się jak najwięcej mówić po angielsku, bo często gdzieś obok jest ktoś z pozostałych członków zespołu. Nie jest tak, że cały czas trzymamy się tylko w trójkę i tworzymy jakieś zamknięte grono. Ludzie z Holandii są bardzo otwarci, lubią kontakt z innymi osobami, nie boją się rozmawiać i nie jest im obce poznawanie innych kultur. Nie ma holenderskiego klanu w zespole, wszyscy trzymamy się razem, choć czasami zdarza się, że wychodzimy gdzieś naszym krajowym „składem”.

W Kędzierzynie-Koźlu czujesz się jak w domu? To niezbyt duże miasto, które pod tym względem jest chyba bardzo podobne do dużej ilości miasteczek w Holandii.

Jest mi tu dobrze. W Holandii oprócz mniejszych i większych miast mamy także dużo małych miejscowości i wsi, które mają swój niesamowity urok i klimat. Różnica jest taka, że tutaj żyje się siatkówką, czuć ją na każdym kroku i wszędzie ją widać. Każdy jest tutaj rozpoznawalny na ulicy, w sklepie i w innych miejscach. Wszyscy ludzie są mili, uśmiechają się, zagadują – to niesamowite miejsce. Jeśli chodzi o atmosferę meczową, to szczególnie teraz, po serii zwycięstw, jest tu gorąco i głośno. Wcześniej, gdy przegrywaliśmy, kibice nie odwrócili się od nas, nie byli na nas źli, ale wciąż głośno śpiewali i pomagali nam z trybun.

Po odejściu Marcina Możdżonka w ZAKSIE brakowało takiego typowego „wieżowca”. Szybko pojawiłeś się ty i średnia wzrostu, przydatna zwłaszcza w bloku, została utrzymana. Uważasz, że blok jest jednym z twoich największych atutów?

Ta średnia nawet troszeczkę wzrosła, bo Marcin jest chyba ode mnie niższy o centymetr czy dwa (śmiech). Tak na poważnie – wydaje mi się, że w meczu z Czarnymi pokazałem, że mogę pomóc zespołowi w bloku. Zaliczyłem kilka udanych dotknięć piłki na siatce, wyprowadziliśmy po nich kontry. Czasami problemem jest to, że skaczę zbyt wysoko i piłka trafia mnie nie w okolice dłoni, a dużo niżej i wtedy ciężko zapanować, gdzie poleci piłka. Po tym meczu jestem z siebie zadowolony, bo udało mi się kilka razy pokazać się w bloku, w grze jeden na jeden też było nieźle i myślę, że z czasem będzie jeszcze lepiej. Jeśli dołożymy do tego Dicka i Jurka Gladyra w pierwszej linii, to można powiedzieć, że tworzymy solidny mur ciężki do przebicia dla każdego z rywali. Poza tym mamy też dobrych obrońców z Pawłem Zatorskim na czele, którzy potrafią skorzystać z dobrej pracy blokujących. Powoli, powoli wszystko wraca do normy i wchodzi na właściwe tory. Jeśli byłoby inaczej, to pewnie nie byłoby tych ostatnich zwycięstw.

Widziałeś już kilka zespołów na żywo, widziałeś pewnie kilka ekip w telewizji. Widzisz wyraźny podział na drużyny góry i dołu tabeli?

Zacznę od tego, że poziom siatkówki w Polsce jest naprawdę wysoki. Wszyscy gracze mają mentalność zwycięzców, chcą pracować na treningach po to, by robić postęp, być lepszymi zawodnikami i wygrywać mecze. Patrząc nawet na nasz mecz z Czarnymi Radom – to nie był spacerek. Musieliśmy pokazać trochę dobrej siatkówki żeby zwyciężyć. Nie dzieliłbym tabeli na tych lepszych i gorszych, wszyscy potrafią grać w siatkówkę. PlusLiga to mocna i konkurencyjna liga.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved