Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Potentaci podejmą u siebie pretendentów

PlusLiga: Potentaci podejmą u siebie pretendentów

fot. archiwum

Liga pędzi jak szalona, już w najbliższy weekend rozegrane zostaną spotkania w ramach 10. kolejki PlusLigi. Najciekawsze mecze zostaną rozegrane w Bełchatowie, Rzeszowie i Kędzierzynie-Koźlu. Emocji nie powinno też zabraknąć w pozostałych meczach.

Bardzo interesująco zapowiada się spotkanie na Podpromiu, gdzie miejscowa Asseco Resovia Rzeszów podejmie Transfer Bydgoszcz. Rzeszowianie nadal pozostają niezwyciężeni i z dorobkiem 26 punktów są wiceliderem klasyfikacji generalnej, natomiast bydgoszczanie, mając na koncie 17 oczek, zajmują 5. lokatę. Resovia pewnie wygrywa kolejne mecze, w ostatnim spotkaniu nie dała złudzeń Effectorowi Kielce, zwyciężając 3:1. – Cały czas chcemy wygrywać, walczymy o jak najwyższą pozycję przed fazą play-off. Każde zwycięstwo nas nakręca i cieszymy się z tak dobrego startu. Mam nadzieję, że nasza dobra passa potrwa bardzo długo – mówi atakujący rzeszowskiej ekipy Dawid Konarski – Transfer Bydgoszcz ma na pewno lepszy sezon niż ten zeszły, jednak na co ich stać, zobaczymy dopiero w sobotę. Zapowiada się ciężki pojedynek, ale nie ma łatwych spotkań. My ze wszystkimi musimy grać na sto procent – dodaje zawodnik w rozmowie ze stroną klubową. Trener Andrzej Kowal może swobodnie rotować bardzo szerokim składem, tak aby żaden zawodnik nie był zmęczony, ale mógł też poczuć grę. Z kolei podopieczni Vitala Heynena w minionej kolejce przegrali z PGE Skrą Bełchatów 0:3. Jednak wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Bydgoszczanie dzielnie walczyli, szczególnie w pierwszym secie przegranym 27:29. Czy podobną wolę walki zaprezentują w starciu z rzeszowianami i czy tym razem wystarczy, aby chociaż urwać punkty jednemu z hegemonów?

Kolejnym ciekawym pojedynkiem będzie starcie ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Cerrardu Czarni Radom. Kędzierzynianie powoli wracają na właściwe tory, do czego walnie przyczynił się powrót na parkiet Michała Ruciaka. Wygrywając trzy spotkania z rzędu, wskoczyli już na 7. miejsce w tabeli, a w ostatnim starciu pewnie poradzili sobie z ekipą z Warszawy. Natomiast radomianie po dobrym początku sezonu przegrali cztery ostatnie mecze. Pomimo dobrej gry, ulegli potentatom z tzw. „wielkiej czwórki”, czyli Skrze, Jastrzębiu i Resovii, teraz czeka ich kolejne takie starcie. – Mecz z drużyną z Radomia będzie ciężki, jak każdy kolejny. W lidze nie ma łatwych meczów. Czarni Radom to zespół charakteryzujący się połączeniem młodości z doświadczeniem, drużyna, która jest bardzo groźna i musimy się dobrze przygotować taktycznie do tego spotkania – powiedział drugi trener ZAKSY Michał Chadała. Czy podopiecznym Roberta Prygla uda się przełamać tę złą passę i „ugryźć” solidnego rywala?

Beniaminek Cuprum Lubin podejmie na własnym parkiecie AZS Częstochowa i wydaje się, że to gospodarze właśnie mogą być upatrywani jako faworyci tego starcia, szczególnie po niespodziewanym i w dodatku bardzo zdecydowanym zwycięstwie 3:0 z rewelacją tegorocznych rozgrywek – Lotosem Treflem Gdańsk. Siatkarze Cuprum Lubin z trzynastoma punktami znajdują się na 6. miejscu w tabeli PlusLigi, natomiast akademicy plasują się na 10. pozycji, mając na swoim koncie dziesięć punktów. Siatkarze spod Jasnej Góry w minionej kolejce pewnie wygrali z BBTS-em Bielsko-Biała i liczą także na dobry występ w Lubinie. – Jak zawsze mamy bojowe nastawienie. Jedziemy tam po trzy punkty, a wiem, że to trudny teren. Będziemy starać się walczyć do końca o zwycięstwo. Myślę, że uda nam się zdobyć kolejne punkty i będziemy z optymizmem patrzeć w przyszłość – zapowiada przyjmujący AZS-u, Rafał Szymura. W ostatnich meczach w ekipie Cuprum dobre zawody rozegrał Marcel Gromadowski, a wśród częstochowian zdobyczą punktową wyróżnił się Artur Udrys. Który z nich tym razem będzie się cieszył z wygranej swojej drużyny?



W sobotę dojdzie do pojedynku dwóch drużyn akademickich – olsztynianie będą gościć w hali Urania siatkarzy Politechniki Warszawskiej. Lepiej w tym sezonie prezentują się gracze stołecznej drużyny, którzy mając na koncie cztery zwycięstwa, zajmują 8. pozycję, natomiast zawodnicy Krzysztofa Stelmacha plasują się na 11. miejscu z dwoma wygranymi meczami z ekipami z Bielska-Białej i Będzina. „Wilki Bednaruka„, jak już zwykło nazywać się warszawską ekipę,  w każdym meczu walczą bardzo ambitnie i chociaż nie zawsze wystarcza to na wygranie meczu, to są niewątpliwie groźnym przeciwnikiem. – Wystarczy spojrzeć na tabelę – prezentują się z bardzo dobrej strony, ale nie możemy podchodzić do tego meczu tak, że będziemy się ich obawiać. Musimy wyjść z wiarą, odpowiednią motywacją i nastawieniem na ten mecz – mówi olsztyński libero Michał Potera. Atutem siatkarzy z Warmii i Mazur może być występowanie w ich szeregach wielu ogranych na plusligowych parkietach zawodników, jak chociażby Grzegorz Szymański, Maciej Dobrowolski czy Piotr Łuka, na co zwraca uwagę Bartłomiej Lemański. – Myślę, że może to być wyrównane spotkanie, ponieważ w Indykpolu jest dużo zawodników bardziej doświadczonych od nas, ale mogę zagwarantować, że my na pewno powalczymy o zwycięstwo – zapewnia warszawski środkowy. Młodość czy doświadczenie, co okaże się górą?

Zawodników Effectora Kielce czeka kolejny ciężki pojedynek, bowiem będą gościć u siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Podopieczni trenera Roberto Piazzy nie powinni mieć problemów z pokonaniem kielczan, ponieważ gracze Dariusza Daszkiewicza po ostatniej porażce z Asseco Resovią Rzeszów spadli na ostatnie miejsce w ligowej tabeli, podczas gdy jastrzębianie zajmują obecnie 4. lokatę. Siatkarze ze Śląska przegrali tylko dwa mecze – ze Skrą Bełchatów i Resovią Rzeszów, natomiast z ligowymi średniakami radzą sobie bardzo dobrze, co udowodnili chociażby w spotkaniu z Czarnymi Radom w ostatniej kolejce, które pewnie wygrali 3:1. – Nie będzie to łatwy mecz, lecz mimo to naszym celem będzie zdobycie trzech punktów. Na pewno będziemy musieli pokazać bardzo dobrą jakość siatkówki i podejść z bardzo dużą koncentracją, żeby punkty zostały w Jastrzębiu – mówi przyjmujący Zbigniew Bartman. Na drobny uraz w ekipie Pomarańczowych narzeka Damian Wojtaszek, ale z powodzeniem zastąpił go Jakub Popiwczak. Czy kielczanom uda się postraszyć brązowych medalistów poprzedniego sezonu, tak, jak to zrobili w meczu z PGE Skrą Bełchatów, czy jednak jastrzębianie brutalnie zweryfikują ich poczynania?

W starciu drużyn z dołu tabeli MKS Banimex Będzin zagra z BBTS-em Bielsko-Biała. Będzinianie po pokonaniu AZS-u Częstochowa i urwaniu punktu ekipie z Olsztyna wreszcie opuścili niechlubne, ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi. – Nie udało nam się wygrać, ale koncentrujemy się już na następnych spotkaniach, bo te kolejne mecze też są dla nas bardzo ważne, szczególnie ten u nas za trzy dni z Bielskiem i tam liczymy na kolejne punkty – mówił po meczu z AZS-em Olsztyn kapitan będzinian Maciej Pawliński. Bielszczanie plasują się jedynie oczko wyżej, na 12. pozycji, mając na koncie wygrane tie-breaki z drużynami z Kielc i Warszawy. Nie da się ukryć, że oba zespoły desperacko potrzebują punktów. Liga nieubłaganie pędzi do przodu, a ekipy te zdają się tkwić w miejscu. Podopieczni Piotra Gruszki w ostatnim meczu przeciwko częstochowskim akademikom nie zaprezentowali się najlepiej, szczególnie w elemencie przyjęcia, natomiast gra beniaminka mocno faluje. Co muszą zrobić trenerzy, aby machiny pod kryptonimem „MKS Banimex Będzin” i „BBTS Bielsko-Biała” wreszcie zaskoczyły?

Meczem zamykającym zmagania 10. kolejki PlusLigi będzie starcie PGE Skry Bełchatów i Lotosu Trefla Gdańsk. Spotkanie to można uznać za niewątpliwy hit, bowiem spotkają się zespoły z samego szczytu ligowej tabeli. Skra nieprzerwanie zajmuje pozycję lidera, natomiast gdańszczanie obecnie plasują się na 3. pozycji. – Ten mecz ze Skrą będzie naprawdę bardzo trudny. To jest fantastyczna drużyna, która ma czternastu równych na wysokim poziomie zawodników. Ktokolwiek by nie wyszedł, będzie ciężkim przeciwnikiem. Mają dwóch znakomitych rozgrywających, no i oczywiście Mariusza Wlazłego – mógłbym wymieniać jeszcze dłużej, jednak nie na tym to polega – chwali przeciwnika rozgrywający Trefla Marco Falaschi. – My będziemy musieli się skupić na naszej własnej grze. Mamy faktycznie mało czasu na przygotowania, ale będziemy się starali dobrze wypaść – dodaje zawodnik. Obie ekipy rewelacyjnie spisywały się na początku sezonu i uważano, że będzie to starcie drużyn dotychczas niepokonanych, jednak Trefl w ostatniej kolejce niespodziewanie gładko uległ 0:3 beniaminkowi Cuprum Lubin. Słabsza dyspozycja dotknęła całą drużynę, a szczególnie bardzo dobrze prezentującego się dotąd Mateusza Mikę. Czy ekipie z Gdańska uda się wyrzucić z głów tę zaskakującą porażkę i stoczyć wyrównany bój z mistrzem Polski? Tego dowiemy się już w niedzielę 16 listopada w hali Energia.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved