Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Arvydas Miseikis: Potrzebuję jeszcze trochę czasu

Arvydas Miseikis: Potrzebuję jeszcze trochę czasu

fot. archiwum

Mecz z Resovią Rzeszów był pierwszym, w którym na dłuższym dystansie czasu miał okazję zaprezentować się Arvydas Miseikis, nowy zawodnik Effectora Kielce. - Nie ma znaczenia czy jestem podstawowym, czy drugim atakującym, ale mogę pomóc - mówi Litwin.

W tym meczu w dwóch pierwszych setach nie mieliście zbyt wiele do powiedzenia, ale potem obraz gry uległ zmianie.

Arvydas Miseikis: – Może rzeszowianie uznali, że został im tylko jeden set i jakoś to pójdzie. My z kolei poprawiliśmy naszą grę, z tego powodu byliśmy też blisko wygrania czwartego seta. Cała nasza drużyna cieszyła się grą w tym meczu i to jest ważne. Gdy gra się przeciwko takim drużynom jak Resovia, musisz po prostu cieszyć się grą, grać z uśmiechem na twarzy i tyle.

Czyli to jest sposób żeby rywalizować z takim drużynami? W poprzedniej kolejce powalczyliście też ze Skrą, a teraz najbliższe mecze przed wami to konfrontacje z Jastrzębskim Węglem i ZAKSĄ.



– Tak, to jest sposób. Ale z tego co pamiętam, Skra zaczęła spotkanie drugą szóstką i dlatego przegrali pierwszego seta, a że nie chcieli ich już więcej przegrywać, to wrócili do podstawowego składu. Wiemy, że takie zespoły jak Skra czy Jastrzębski Węgiel są od nas lepsze i co możemy w konfrontacji z nimi stracić? Trzeba po prostu wyjść i grać.

Do zespołu dołączyłeś dopiero trzy tygodnie temu. W pierwszym meczu było widać, że nie czujesz się zbyt pewnie, teraz w spotkaniu z Resovią wyglądało to o wiele lepiej.

– Potrzebowałem czasu, bo nie grałem. Właściwie tamten to był mój pierwszy mecz po siedmiomiesięcznej przerwie, bo nie miałem jeszcze drużyny, przyjechałem tutaj i nie grałem żadnych sparingów, nie miałem nawet przygotowania do sezonu, więc było mi ciężko. To jest dla mnie nowa sytuacja i muszę się przyzwyczaić. Ale już jest coraz lepiej, po prostu potrzebuję jeszcze trochę więcej czasu i myślę, że będzie dobrze.

Jak to się stało, że po sezonie nie miałeś klubu?

– Miałem oferty z francuskich klubów, mogłem zostać we Francji, ale chciałem coś zmienić. Rynek jest teraz bardzo ciężki, przydarzyło mi się to i mam nadzieję, że to już nigdy mi się nie przytrafi, bo to nie jest najprzyjemniejsze uczucie, kiedy nie masz pracy i zaczynasz się zastanawiać, co powinieneś teraz zrobić, zwłaszcza że na Litwie siatkówka w ogóle nie jest popularna i musisz trenować z dziećmi, w ogóle nie profesjonalnie, więc jest ciężko. To było złe doświadczenie dla mnie i mam nadzieję, że już nigdy się nie powtórzy.

Tak więc początek sezonu spędziłeś w swoim kraju, trenując?

– Tak, wykonywałem swój zestaw ćwiczeń, ale nie było to profesjonalne, więc to jest to, czego mi brakowało – dobry, ciężki trening na siatkarskim boisku. Tak jak mówiłem, potrzebuję jeszcze trochę czasu. Ale już w meczu z Resovią właściwie czułem się całkiem dobrze. Myślę, że z czasem będzie tylko lepiej.

Na razie jesteś więc zadowolony ze swojej decyzji i z nowego klubu?

– Tak, zwłaszcza że drużyna mi pomaga. Nie ma znaczenia czy jestem podstawowym, czy drugim atakującym, ale mogę pomóc Krzyśkowi. Zawsze lepiej mieć kogoś, kto może cię zastąpić, jeśli będziesz grać źle, on wtedy wejdzie za ciebie i zagra lepiej. W klubie potrzebowali jeszcze jednego atakującego, tak więc jestem tutaj.

Jak to się w ogóle stało, że grasz w siatkówkę? Sam powiedziałeś, że na Litwie nie jest to popularny sport, zresztą twój kraj raczej kojarzy się z koszykówką…

– No tak (śmiech). Właściwie to z koszykówką mam związane złe wspomnienia, pamiętam jak byłem dzieckiem i poszedłem na trening. Wyobraź sobie pięćdziesiąt dzieciaków siedzących wokół boiska i tylko dziesięć z nich grało. Pozostałe dzieci czekały na swoją kolej, tak więc pomyśl sobie jak wielka panuje tam konkurencja. To jest niesamowite, musisz być naprawdę super utalentowanym, urodzić się z piłką do koszykówki w ręku. Myślę, że wybrałem właściwą dyscyplinę. Miałem rosyjskiego trenera, naprawdę ostrego, który nauczył mnie naprawdę wiele, także jeżeli chodzi o mentalną stronę siatkówki. I tak to właśnie się potoczyło.

Ale wybierając taką dyscyplinę, właściwie musisz grać za granicą. Czy na Litwie jest w ogóle profesjonalna liga siatkówki?

– Nie ma, zawodnicy pracują normalnie gdzie indziej i po pracy przychodzą pograć, ot tak, by mieć z tego radość. Mecze są oczywiście w weekendy, kiedy nie muszą iść do pracy. Tak właśnie te rozgrywki wyglądają.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved