Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Sacharewicz: Floatem możemy zrobić zamieszanie

Mateusz Sacharewicz: Floatem możemy zrobić zamieszanie

fot. Joanna Skólimowska

- Nie możemy dopuszczać do sytuacji, by przegrywać 5:15. Rywale mogą być od nas lepsi sportowo, ale w tym momencie wyglądało to tak, jakby kędzierzynianie bardziej chcieli - przyznał środkowy z Warszawy, Mateusz Sacharewicz.

Seta numer jeden wygraliście dlatego, że popełnialiście mniejszą liczbę błędów własnych. Co się stało później, że tych błędów pojawiło się tak wiele?

Mateusz Sacharewicz:Tak szczerze mówiąc, to ciężko powiedzieć dlaczego tak się stało. Na pewno jednym z powodów naszej słabszej gry było wejście na boisko Dominika Witczaka, który popsuł nam szyki i zmienił oblicze samej ZAKSY. Wydaje mi się, że mogliśmy też zbyt szybko uwierzyć w to, że w Kędzierzynie-Koźlu da się coś ugrać. Przez to straciliśmy koncentrację w drugim secie, nie wspominając nawet o trzecim. Druga opcja jest taka, że może trochę się przestraszyliśmy, że możemy to spotkanie wygrać. Pewnie części z nas zaświtała w głowie myśl: „wygraliśmy pierwszego seta, to zgarniemy tu trzy punkty i wrócimy spokojnie do Warszawy”. Na przestrzeni całego meczu gdzieś się zagubiliśmy i straciliśmy swoją grę. Teraz z tego powodu cierpimy, bo w końcówce mogliśmy obronić piłkę meczową – mieliśmy dwa ataki w górze, a to jednak rywale postawili kropkę nad i. Wydaje mi się, że był to jednak niezły mecz w naszym wykonaniu, mimo tego, iż w trzecim secie wyraźnie przegraliśmy. Walczymy dalej.

Terminarz PlusLigi chyba trochę wam nie pomógł w kontekście gry z ZAKSĄ. Na starcie sezonu ta ekipa miała ogromne problemy ze zdobywaniem punktów, a teraz powoli wychodzi z kryzysu. Dodatkowo z marszu w dobrej dyspozycji jest Michał Ruciak, który zastąpił Lucasa Loha…



Generalnie jak większość zespołów w tym meczu próbowaliśmy zagrywką trafić w Dicka Kooya, bo w zestawieniu z Ruciakiem i Zatorskim to jest on najsłabszym przyjmującym, jeśli chodzi o samo przyjęcie zagrywki. Okazało się chyba, że tak bardzo chcieliśmy w niego trafiać, że zagrywaliśmy dosyć łatwo i on spokojnie podchodził pod piłkę i przyjmował ją na palce. Myślę, że mamy naprawdę mocnego flota, którym chłopaki robią zamieszanie, a tego nie wykorzystaliśmy, grając praktycznie przeciwko dwójce przyjmujących. Taka gra dobrze im wychodziła, trzeba im to oddać.

W pierwszych meczach sezonu niespodziewanie waszym liderem został przestawiony na pozycję atakującego Michał Filip. W ostatnich pojedynkach Filip trochę przygasł i nie był już takim „pewniakiem”. Myślisz, że zabrakło wam właśnie takiej osoby, która w tych najtrudniejszych momentach byłaby w stanie pociągnąć grę zespołu?

Michał przyszedł do Warszawy jako przyjmujący, ale zmianę jego pozycji wymusiła kontuzja Pawła Mikołajczaka. Do pełni zdrowia dochodził też Patryk Strzeżek, więc trener Bednaruk nie miał zbyt wielkiego pola manewru i musiał zaryzykować. Na początku było rewelacyjnie, a teraz uważam, że Michał wciąż gra dobrze. To jest bardzo młody zawodnik, bardzo energiczny, ekspresyjny. Jak mu idzie, to idzie, a jak jest jakiś przestój i coś nie wychodzi, to jednak jeszcze brakuje mu trochę ogrania i doświadczenia. Druga sprawa jest taka, że łatwiej kończy się piłki ze słabszymi zespołami niż z tak dobrze zorganizowanymi, jak chociażby ZAKSA. Oni wiedzieli, jak się do niego ustawić, jak do niego skoczyć, żeby chociaż go dotknąć blokiem, bo często to już wystarcza, by wyprowadzić kontrę. Zabrakło nam chłodnej głowy. Gdybyśmy doprowadzili do remisu 2:2, to ZAKSA zaczęłaby się martwić i kombinować i mecz mógłby się ułożyć różnie.

Mówiąc Resovia – myślisz szeroka ławka rezerwowych, mówiąc Trefl – mówisz niespodzianka rozgrywek, mówiąc Politechnika Warszawska – mówisz nieprzewidywalność. Zgodzisz się z tym?

(uśmiech) Myślę, że tak. Przyczyną takiej sytuacji jest chyba nasza średnia wieku, która, delikatnie mówiąc, nie jest zbyt wysoka. Większość zawodników gra w PlusLidze pierwszy sezon, ewentualnie drugi bądź też nie miała wcześniej takiego ogrania na innych poziomach rozgrywkowych. Mamy w składzie utalentowaną młodzież i jesteśmy zespołem nieobliczalnym. Jedyne, co chcielibyśmy utrzymać, to by być zespołem walecznym do samego końca. Chciałbym, żebyśmy nie pękali tak, jak było to w trzecim secie spotkania z ZAKSĄ. Nie możemy dopuszczać do sytuacji, by przegrywać 5:15. Rywale mogą być od nas lepsi sportowo, nie mamy z tym problemu, ale w tym momencie wyglądało to tak, jakby kędzierzynianie po prostu bardziej chcieli. Tego musimy unikać.

Na koniec prosiłbym cię o taki mały raport zdrowotny – jak wygląda sytuacja Artura Szalpuka? Wiesz, kiedy będzie mógł wrócić znowu do treningów?

Arturowi odnowiły się kłopoty z mięśniami brzucha. Z tego co wiem, to uraz sam w sobie został już wyleczony, jednak teraz musi przejść okres rehabilitacji. Przez pewien czas jeszcze go z nami nie będzie, nie jestem w stanie powiedzieć jak długo, ale wydaje mi się, że już niebawem wróci do treningów, a chwilę później na boisko w rozgrywkach ligowych.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved