Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Gierczyński: Coś musimy zadziałać

Krzysztof Gierczyński: Coś musimy zadziałać

fot. Izabela Kornas

Najlepsze drużyny ligowe zmagania na krajowych parkietach muszą łączyć z meczami na europejskich pucharach. Nie należy to do łatwych zadań. - Czasami przyjdzie taki moment, że jednak tego treningu brakuje - przyznał Krzysztof Gierczyński.

W meczu z Politechniką Warszawską nie po raz pierwszy w tym sezonie męczyliście się, chociaż mecz mogliście już wcześniej zakończyć na swoją korzyść. Z czego to wynika?

Krzysztof Gierczyński: – Coś w tej naszej grze w tym sezonie takiego jest, że prowadzimy 2:0 i dajemy się podnieść przeciwnikom na 2:2. Co prawda wygrywamy tie-breaki, ale tracimy punkty, a z takimi zespołami jak Politechnika powinniśmy wygrywać 3:0 czy 3:1. W meczu z nami rywale zagrali jednak bardzo dobrze, bez presji. Coś musimy zadziałać, żebyśmy w kolejnych meczach zgarniali pełne pule. Fakt faktem, że w spotkaniu z Politechniką niewiele brakowało i poleglibyśmy. Trzeba jasno powiedzieć, że w tym meczu nie było jakiejś większej różnicy, tylko kwestia 2-3 piłek.

W waszej grze nie ma zbyt wiele ryzyka. Z jednej strony popełniacie mniej błędów, z drugiej rywale podbijają wasze ataki, nie mają problemów z przyjęciem zagrywki i wyprowadzeniem akcji. Czy to wasza taktyka czy też raczej przejaw braku chęci albo wiary?



– Mamy taki system gry. W ostatnim meczu drużyna z Warszawy poszła na całość. Grając mecz masz 50% szans – albo wyjdzie, albo nie. Politechnice w spotkaniu z nami wyszło – rywale bronili i na kontrach atakowali przed siebie, gdzieś nam te piłki wciskając. To im się udawało od 2 seta, byli w tym skuteczni i gdyby byli w stanie utrzymać taką grę, to ich miejsce w tabeli byłoby znacznie wyższe. Jest to jednak taka drużyna, dość młoda, której 3 razy nie wyjdzie, 1 raz się uda. Niestety dla nas, od trzeciego seta wyszli na boisko na luzie, bez presji, bo nikt od nich nie oczekiwał, że będą wygrywać i gra im zaskoczyła.

No właśnie, w kontrach lepiej prezentowali się warszawianie, co może dziwić, bo to zespół młody. Wydawać by się mogło, że skuteczność w tym elemencie powinna być po waszej stronie, chociażby z racji większego doświadczenia i ogrania. Dlaczego było inaczej?

– Motywacji nam nie brakuje, ale trzeba zaznaczyć, że przyjechaliśmy do Warszawy prosto z meczu Ligi Mistrzów. W zasadzie przystąpiliśmy do spotkania bez treningu, bo po prostu nie mieliśmy kiedy go przeprowadzić. Politechnika miała sporo czasu, żeby się przygotować i to też mogło mieć wpływ na obraz gry. Wiedzieliśmy, że przyjdzie taki moment w sezonie, że nie będziemy mieli czasu na trening, tylko będą wyjazdy, powroty, mecze – i teraz on nastał. Czasami przyjdzie taki moment, że jednak tego treningu brakuje. Drużyna z Warszawy wykorzystała tę naszą chwilową niemoc, grali na luzie i dzięki dobrej dyspozycji wszystko im wychodziło.

Przed wami mecze z teoretycznie słabszymi rywalami. Ostatnie spotkania pokazały jednak, że z tymi gra wam się najtrudniej.

– Nie ma teraz meczów słabych. Wystarczy na chwilę przymknąć oko. To nie chodzi nawet o zlekceważenie rywala, ale raczej stratę koncentracji. W efekcie później mamy tie-break, bo w tym sezonie nie ma słabych zespołów w lidze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved