Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > 6. kolejka Orlen Ligi – zmiana lidera i radość słabszych zespołów

6. kolejka Orlen Ligi – zmiana lidera i radość słabszych zespołów

fot. archiwum

6. kolejka Orlen Ligi przyniosła zmianę na fotelu lidera - na czele tabeli teraz znalazły się mistrzynie Polski z Polic. Pierwszy punkt zdobył zespół Pałacu Bydgoszcz, pierwsze wygrane na swoim koncie zanotowały Nafta Piła i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

Sporo emocji wzbudzał mecz niepokonanej do tej pory drużyny Polskiego Cukru Muszynianki w Policach. Podopieczne trenera Bogdana Serwińskiego do meczu przystępowały z pozycji lidera z kompletem punktów w dotychczasowych pięciu spotkaniach i chciały potwierdzić, że w tym sezonie mogą liczyć się w walce z najlepszymi. Policzanki dość brutalnie sprowadziły rywalki na ziemię, wygrywając w trzech szybkich setach i wyprzedzając rywala w tabeli Orlen Ligi. Świetny mecz rozegrała Anna Werblińska, która zdobyła 15 punktów i została wybrana najlepszą zawodniczką spotkania. – Cieszymy się bardzo z tego, że pokonałyśmy lidera tabeli i same nim zostałyśmy. Wydaje mi się, że kontrolowałyśmy to spotkanie w dwóch pierwszych setach. W trzecim było trochę walki, ale w końcówce konsekwentnie realizowałyśmy to, co miałyśmy założone i mogłyśmy cieszyć się ze zwycięstwa – powiedziała po meczu kapitan Chemika Police. Potknięcie Muszynianki wykorzystały siatkarki Atomu Trefla Sopot, które po wygranej 3:1 z MKS-em Dąbrowa Górnicza wskoczyły na drugie miejsce w tabeli. Z dobrej strony pokazała się Zuzanna Efimienko, która zgarnęła tytuł MVP tego spotkania. – Myślę, że wygrałyśmy to spotkanie naszą zagrywką. Ten element układa także grę w bloku. Może na początku miałyśmy problemy z wyczuciem Tamary Kaliszuk w bloku, ale im dalej w mecz, tym to wyglądało lepiej – mówiła po meczu Izabela Bełcik. Sytuacja dąbrowianek w tabeli po 6. kolejce nie wygląda zbyt różowo. MKS zajmuje szóste miejsce w tabeli i do lidera rozgrywek ma już osiem punktów straty. – Mam nadzieję, że dalej będziemy w tej najlepszej czwórce. Zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne, bo jest wiele zespołów aspirujących do gry o medale. Liczę, że z meczu na mecz będziemy coraz lepsze i udowodnimy, że jesteśmy dobrym zespołem – przyznaje libero zespołu, Krystyna Strasz.

Niezwykle ciekawie było we Wrocławiu, gdzie mający medalowe aspiracje Impel podejmował dobrze spisujący się w tym sezonie BKS Bielsko-Biała. Już w pierwszym secie bialanki pokazały, że przyjechały po punkty, gromiąc zespół gospodyń do 14. Impel wyrównał, potem w czwartym secie uczynił to raz jeszcze, by ostatecznie wygrać w tie-breaku 23:21 (!) i tym samym uratować dwa punkty. – Naprawdę niesamowity set, z olbrzymim zaangażowaniem po obu stronach siatki. Rywalki ani na moment nie odpuszczały i musiałyśmy bardzo ciężko pracować, żeby ostatecznie to spotkanie wygrać. Mimo zwycięstwa zdajemy sobie jednak sprawę, że przez cały mecz popełniałyśmy zbyt dużo prostych błędów, które utrudniały nam grę – relacjonowała po meczu libero wrocławianek, Agata Sawicka. Impel ma punkt mniej w tabeli od BKS-u, ale oba zespoły wciąż mają kontakt z czołówką i z pewnością nie odpuszczą walki o pierwszą „czwórkę”. Świadkami tie-breaka byli również kibice w Bydgoszczy i o ile mogli się tego spodziewać, w końcu przyjechał do nich zespół z Łodzi, o tyle z pewnością żałują, że bydgoszczanki nie wykorzystały swojej szansy i oprócz pierwszego punktu nie zanotowały również na swoim koncie pierwszej wygranej. – Rywalki pokazały dziś, że są mistrzyniami tie-breaków, w końcówce potrafią wziąć odpowiedzialność i postawić kropkę nad i. U nas to niestety nie wyszło – mówiła po spotkaniu Zuzanna Czyżnielewska z Pałacu. W zespole Budowlanych mimo wygranej robi się coraz bardziej nerwowo. Wbrew przedsezonowym zapowiedziom zespół spisuje się dużo poniżej oczekiwań i niewykluczone, że w najbliższych dniach dojdzie w nim do zmian. Po meczu do dymisji podał się trener Adam Grabowski i dymisja ta została przez zarząd klubu przyjęta. Nazwisko nowego szkoleniowca mamy poznać jeszcze w tym tygodniu.

Sporo radości swoim kibicom, a przede wszystkim swojemu trenerowi sprawiły siatkarki Nafty Piła, które wygrały swój pierwszy mecz w tym sezonie. Pilanki pokonały na wyjeździe 3:0 beniaminka z Rzeszowa i kto wie, czy tym samym nie uratowały miejsca pracy swojemu szkoleniowcowi. – Na pierwsze zwycięstwo czekaliśmy długo, ale było to uwarunkowane tym, że mieliśmy wyżej notowanych przeciwników we wcześniejszych spotkaniach. Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się odnieść je w Rzeszowie, tym bardziej że Developres prezentował się całkiem dobrze w pierwszych pojedynkach – powiedział trener pilskiej drużyny, Dominik Kwapisiewicz. Materiał do przemyśleń z kolei ma Marcin Wojtowicz, który wynikiem spotkania z Naftą był mocno rozczarowany. – Czeka mnie z dziewczynami bardzo ciężka rozmowa. Nie chcę publicznie wylewać żali na nikogo. Najpierw chciałbym porozmawiać z dziewczynami, bo nie jesteśmy w tym momencie zespołem, który grając tak jak na początku sezonu, powinien być z jedną wygraną – przyznał trener Developresu. Z wygranej w końcu mogły się też cieszyć zawodniczki KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które odniosły pierwsze, historyczne zwycięstwo w ekstraklasie, pokonując 3:1 w poniedziałek Legionovię. Dobre spotkanie rozegrała rozgrywająca beniaminka, Marta Wójcik, która została wybrana najlepszą zawodniczką meczu. Porażka z beniaminkiem w dość ciężkiej sytuacji stawia zespół z Mazowsza, tym bardziej że podopieczne trenera Macieja Kosmola nic wielkiego w tym meczu nie pokazały. Znając temperament działaczy z Legionowa, możemy spodziewać się w najbliższych dniach trudnych rozmów w klubie, zwłaszcza jeśli siatkarki nie wygrają przekonująco najbliższego meczu z Pałacem Bydgoszcz.



Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela Orlen Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved