Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podsumowanie 7. kolejki Krispol I ligi mężczyzn

Podsumowanie 7. kolejki Krispol I ligi mężczyzn

fot. archiwum

W siódmej kolejce jedyną niespodziankę sprawili siatkarze AGH AZS Kraków, którzy pokonali u siebie Victorię PWSZ Wałbrzych. W pozostałych meczach wygrywali faworyci. Ciekawie było szczególnie w Nysie i w Kętach.

Tempa nie zwalnia Camper Wyszków, który wygrał czternasty, a siódmy w lidze mecz z rzędu. Tym razem recepty na przeciwstawienie się mu nie znalazła Avia Świdnik. Wprawdzie żółto-niebiescy ambitnie walczyli o osiągnięcie jak najbardziej korzystnego rezultatu, ale w końcówkach byli wyraźnie słabsi od podopiecznych trenera Sucha, ostatecznie ulegając im 0:3. W tym spotkaniu szkoleniowiec przyjezdnych dał pograć między innymi Maciejowi Główczyńskiemu i Rafałowi Farynie, czyli zawodnikom, którzy dotychczas rzadziej pojawiali się na boisku, ale nie przeszkodziło to mistrzowi I ligi w podtrzymaniu passy triumfów. Wciąż pewnie zasiada on w fotelu lidera, mając już cztery oczka przewagi nad kolejnym rywalem. Z kolei drużyna prowadzona przez trenera Lemieszka zamyka ligową stawkę.

Wciąż dobrze radzi sobie APP Krispol Września, który w weekend odprawił z kwitkiem Ślepsk Suwałki. Mimo że w jego szeregach zabrakło kontuzjowanych – Patryka Skupa, Sebastiana Tylickiego oraz Damiana Dobosza, to i tak sięgnął po kolejne trzy punkty. Przyjezdni jedynie w drugiej odsłonie znaleźli receptę na zwycięstwo, w pozostałych byli wyraźnie słabsi, przez co w nie najlepszych nastrojach wracali do Suwałk. Ich sytuacja w tabeli jest bardzo zła, bowiem do ósmego Espadonu tracą już sześć punktów. Za to podopieczni trenera Jankowiaka po sobotnim sukcesie awansowali na pozycję wicelidera.

Na czwarte miejsce spadła Victoria PWSZ Wałbrzych, która niespodziewanie przegrała w Krakowie z miejscową AGH. Goście fatalnie weszli w mecz, a gospodarzom wychodziło niemal wszystko, szczególnie w drugiej partii, którą wygrali do 12. Jednak siatkówka ma to do siebie, że jest nieprzewidywalna, co również widoczne było w sobotnim meczu. Wszystko dlatego, że podopieczni trenera Janczaka wrócili do gry i doprowadzili do tie-breaka. Ten ostatecznie padł łupem ekipy z Małopolski. Dwa zdobyte punkty pozwoliły jej liczyć się w grze o czołową ósemkę, gdyż do Espadonu traci tylko dwa oczka. Z kolei zespół z Dolnego Śląska ma zaledwie punkt straty do Krispolu.



Do niezwykle interesującej konfrontacji doszło w Nysie, gdzie Stal podejmowała SMS PZPS Spała. Pierwsze dwa sety padły łupem podopiecznych trenera Nawrockiego i wydawało się, że są oni na dobrej drodze do kolejnego zwycięstwa. Jednak tym razem nie potrafili postawić kropki nad i. Za to gracze z Opolszczyzny po raz kolejny udowodnili, że trudno ich złamać. W sobotni wieczór nie tylko wrócili do meczu, ale także potrafili przechylić jego losy na swoją korzyść. Był to ich czwarty tie-break w tym sezonie i czwarty zwycięski. Dzięki dwóm podniesionym z parkietu punktom zajmują piąte miejsce w tabeli, ale SMS plasuje się tuż za ich plecami.

Mnóstwo emocji było także w Kętach, gdzie tamtejszy Kęczanin podejmował Aluron Wartę Zawiercie. Mimo że podopieczni trenera Błasiaka plasowali się wyżej w tabeli, to jednak beniaminkowi znacznie bardziej były potrzebne punkty, więc do Małopolski pojechał z postanowieniem przywiezienia ich do Zawiercia. Osiągnięcie tego celu było blisko, ale po raz kolejny w tym sezonie miejscowa publiczność poprowadziła graczy znad Soły do sukcesu. Szczególnie ważny był czwarty set, w którym przyjezdni mogli wygrać i doprowadzić do tie-breaka, ale zabrakło im szczęścia i zimnej krwi, a porażka 28:30 sprawiła, że nie przybliżyli się do miejsca w czołowej ósemce. Za to Kęczanin awansował na trzecie miejsce w tabeli.

Nadal w pierwszoligowych rozgrywkach odnaleźć nie może się Caro Rzeczyca, które doznało siódmej porażki w lidze. Choć początek meczu z Espadonem na to nie wskazywał, bo podopieczni trenera Sobczyńskiego potrafili odwrócić losy premierowej odsłony, w której przegrywali 21:24. Później jednak nie poszli za ciosem, a szczecinianie wyciągnęli wnioski z porażki w inauguracyjnym secie. Trzy kolejne padły ich łupem, a dzięki temu sięgnęli po zasłużoną wygraną. Pozwoliła im ona utrzymać ósme miejsce w tabeli, choć do trzeciego Kęczanina tracą już tylko trzy oczka. Natomiast beniaminek z województwa łódzkiego wciąż plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej stawce.

Trudne chwile przeżywa w tym sezonie także KPS Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS, który na razie tylko w pojedynczych setach jest w stanie pokazać poukładaną siatkówkę. Podobnie było w starciu z Pekpolem Ostrołęka. Podopieczni trenera Gerymskiego mieli możliwość wywiezienia punktów z Ostrołęki, bo w czwartym secie prowadzili 16:13, ale znów dała o sobie znać młodość, a nerwowa gra w końcówce tej partii spowodowała, że to gospodarze ostatecznie triumfowali 3:1, a goście musieli obejść się smakiem jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Po siedmiu kolejkach gracze znad Narwi zajmują siódmą pozycję w tabeli, zaś wicemistrz I ligi plasuje się dopiero na dwunastym miejscu.

Zobacz również
Wyniki 7. kolejki oraz tabela Krispol I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved