Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Bieńkowski: Musimy nadrabiać walką

Krzysztof Bieńkowski: Musimy nadrabiać walką

fot. plusliga.pl

- Jesteśmy młodzi, mamy na pewno jakieś braki techniczne, więc musimy nadrabiać walką i nic innego nam nie pozostaje, jak dawać z siebie wszystko - mówi Krzysztof Bieńkowski, 19-letni rozgrywający AZS-u Politechniki Warszawskiej.

AZS Politechnika Warszawska w minionej kolejce urwał punkt Jastrzębskiemu Węglowi. Akademicy przegrywali już 0:2 w setach, ale doprowadzili do tie-breaka, w którym mieli trzy piłki meczowe. Żadnej z nich jednak nie wykorzystali, zaś okazji nie zmarnowali jastrzębianie. Jak przyznaje Krzysztof Bieńkowski, rozgrywający inżynierów, bardziej w takiej sytuacji cieszy jednak zdobyty punkt, niż martwi stracona okazja, by zwyciężyć. – Mieliśmy szanse, żeby wygrać, ale też było 0:2 w setach i mogliśmy pozostać bez żadnego punktu. Warto więc się chociaż cieszyć z tego jednego oczka i że udało nam się odwrócić tę ciężką sytuację – mówi siatkarz stołecznej drużyny i dodaje: – Najważniejsze jest, że wróciliśmy do gry, że nagle coś zaskoczyło i że odrobiliśmy te straty. Szkoda, że nie wygraliśmy, ale mamy chociaż ten jeden punkt.

Po raz kolejny w tym sezonie podopieczni Jakuba Bednaruka pokazali, że łatwo się nie poddają i że zawsze walczą do końca. Jak przyznaje rozgrywający AZS-u, to jest element, który pozwala im rekompensować niedobory w innych kwestiach. – My musimy tym nadrabiać. Jesteśmy młodzi, mamy na pewno jakieś braki techniczne, więc musimy nadrabiać walką i nic innego nam nie pozostaje, jak dawać z siebie wszystko – podkreśla.

Krzysztof Bieńkowski ma dopiero 19 lat i jest to dla niego debiutancki sezon w PlusLidze. Mecz z Jastrzębskim Węglem był pierwszym spotkaniem, w którym miał okazję dłużej zaprezentować swoje umiejętności, bowiem trzeci set zaczął w szóstce i pozostał na boisku do końca. Jak przyznaje, trochę emocji było, ale już wcześniej miał okazję grać ważne mecze, chociażby w reprezentacji juniorów, więc aż takiego stresu nie odczuwał. – Na pewno jest zdenerwowanie, ale graliśmy też mecze w juniorach, finał mistrzostw Europy czy też inne ważne spotkania, więc jesteśmy przyzwyczajeni do stresu. Większych nerwów w takich meczach nie ma, to jest normalny mecz, w którym trzeba dać z siebie wszystko. Człowiek koncentruje się tylko na tym, by pokonać przeciwnika – tłumaczy rozgrywający akademików.



Po meczu z zespołem ze Śląska AZS czeka jeszcze jedno spotkanie z ekipą z „wielkiej czwórki”, w środę bowiem zmierzy się na wyjeździe z zespołem z Kędzierzyna-Koźle. – ZAKSA może ma mniej punktów od nas, ale na pewno nie można jej lekceważyć, bo tam gra wielu świetnych zawodników. Będziemy jak w każdym meczu dawać z siebie wszystko. Mam nadzieję, że jakieś punkty przywieziemy – zapowiada Bieńkowski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved