Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Izabela Bełcik: Mecz mógł skończyć się w trzech setach

Izabela Bełcik: Mecz mógł skończyć się w trzech setach

fot. Cezary Makarewicz

Siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot wygrały kolejne spotkanie w rozgrywkach Orlen Ligi. Tym razem pokonały zespół z Dąbrowy Górniczej. - Wszystko szło po naszej myśli, ale na początku drugiego seta coś się zacięło - tłumaczyła kapitan atomówek, Izabela Bełcik.

Wydawało się, że po tak łatwo wygranym pierwszym secie nie będziecie miały problemów z dąbrowiankami. Co się jednak stało w kolejnych partiach?

Izabela Bełcik: Mecz mógł się skończyć równie dobrze w trzech setach. My pierwszego seta zagrałyśmy tak, jak miałyśmy go zagrać od samego początku. Wszystko szło po naszej myśli, ale na początku drugiego seta coś się zacięło. Chyba za bardzo nerwowo zagrałyśmy w przyjęciu, dlatego musiałyśmy spokojną, wysoką piłką wyprowadzać akcje. Niestety ta druga piłka też nie była zbyt dokładna… Faktycznie traciłyśmy w pewnych momentach głowę, zamiast przebić piłkę na drugą stronę i czekać na rozwój sytuacji. My bardzo chciałyśmy już w pierwszej akcji ją skończyć, pomimo wielu niedokładności. W tym tkwił nasz problem. Na szczęście później uspokoiłyśmy naszą grę. Dziewczyny z Dąbrowy Górniczej miały wysoką przewagę, a mimo tego udało nam się ją odrobić. Natomiast w trzecim secie nie utrzymałyśmy naszego prowadzenia i bardzo szkoda tego, że uciekło nam tych kilka punktów. Zazwyczaj jest tak – jak się robi nerwowo, to oddajemy punkty w przyjęciu, a to ktoś się minie z piłką w ataku – zawsze jest podobny scenariusz. Ja ze swojej strony żałuję, że jak wróciłam z podwójnej zmiany, zepsułam zagrywkę w ważnym momencie. Myślę, że jakbym ją dobrze wykonała, pewnie byśmy wygrały.

W tym meczu kilka razy zdarzyły wam się przestoje, kiedy byłyście w dosyć komfortowej sytuacji, kiedy prowadziłyście. Czy da się je jakoś wyeliminować?



– Musimy same szukać na to jakiejś recepty. Myślę, że to jest do poprawy, trochę też od strony mentalnej. Kiedy wszystko idzie dobrze i nagle się zacina, człowiek popada w panikę. Przecież do tej pory szło ładnie, pięknie, a teraz nie mogę sobie z prostą piłką poradzić… Te przestoje nie zdarzają się tylko nam, każdy zespół ma z nimi problemy. Im ich będzie mniej, im szybciej z tych przestojów będziemy wychodzić obronną ręką, tym lepiej dla nas.

Którym elementem wygrałyście ten pojedynek?

– Myślę, że wygrałyśmy to spotkanie naszą zagrywką. Ten element układa także grę w bloku. Może na początku miałyśmy problemy z wyczuciem Tamary Kaliszuk w bloku, ale im dalej w mecz, tym to wyglądało lepiej.

Pewnie było to dla was zaskoczeniem, że po przekątnej z rozgrywającą w zespole z Dąbrowy Górniczej wyszła Tamara Kaliszuk…

– Dowiedziałyśmy się dopiero przed meczem, że Kasia Konieczna nie zagra. Było to dla nas na pewno jakieś zaskoczenie, a w dodatku Tamara zagrała całkiem nieźle. Nawet trudne piłki udało jej się kończyć, ciągnęła swój zespół w ataku. Uderzała na wysokim pułapie, zaczepiała ciągle o nasz blok i piłki wychodziły w aut. Długo nam zajęło, aby wyczuć jej rytm ataku.

Kolejnym waszym rywalem będzie BKS Aluprof Bielsko-Biała. Myślicie już o tym meczu? Jak to spotkanie może wyglądać?

– Tak szczerze to jeszcze nie zastanawiałam się nad tym, jak mecz z drużyną z Bielska-Białej może wyglądać. Do każdego meczu przygotowujemy się pewnymi etapami. Dopiero co skończyło się spotkanie z dąbrowiankami. Teraz kolejnym etapem będzie odpoczynek i złapanie oddechu, później trening i wtedy zaczniemy myśleć o kolejnym rywalu. Tak jest zawsze. Tak wygląda nasze życie, życie siatkarki (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved